Słabość GPW nikogo nie dziwi

opublikowano: 01-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Rynek kapitałowy w Polsce jest marginalizowany, a kultura inwestycyjna nie istnieje. Ten rok uwydatnił problemy, które powstawały latami - mówią profesjonalni uczestnicy rynku.

Polskie akcje są w tym roku już 34 proc. na minusie. WIG20 w sierpniu spadł o 11 proc. - najwięcej ze wszystkich głównych indeksów na świecie. Często wskazywanymi powodami słabych wyników są koszty energii, ryzyko recesji i trwająca wojna na Ukrainie. Specjaliści, z którym rozmawiał “PB”, nie mają jednak wątpliwości, że to tylko czubek góry lodowej, gdyż prawdziwe problemy rynku kapitałowego sięgają znacznie głębiej. Bez ich rozwiązania marazm na GPW może trwać latami.

Marna wizytówka

Amerykanie mają S&P500, Niemcy mają DAX, Brytyjczycy FTSE100, a Polacy WIG20. Porównywanie ich wyników zdaniem ekspertów nie ma sensu – polski indeks jest znacznie młodszy i przyciąga mniejszy kapitał. Warto jednak pochylić się nad jego renomą, która pozostawia wiele do życzenia. Większość dużych, rozpoznawalnych i płynnych spółek z GPW ma w akcjonariacie skarb państwa. W mniejszym bądź większym zakresie oznacza to realizację polityki rządu, często kosztem mniejszościowych akcjonariuszy.

- W WIG20 dominują spółki z udziałem skarbu państwa. Są one często wykorzystywane przez głównego akcjonariusza i nie stosują polityki, która w jakikolwiek sposób wspierałaby mniejszościowy akcjonariat, a to czyni je nieatrakcyjnymi pod względem inwestycyjnym, zarówno dla podmiotów zagranicznych, jak i lokalnych. Tymczasem główny indeks jest wizytówką rynku - mówi analityk z podmiotu zajmującego się bankowością inwestycyjną.

Przykładem spółki przedstawiającej cele polityczne rządu ponad interesy inwestorów niedawno stała się PGE, która zmuszona została przyjąć na siebie rosnące koszty surowców energetycznych, bez podnoszenia cen energii. Jej akcje zjechały w ubiegłym miesiącu o 30 proc.

- Jeśli chodzi o spółki z udziałem skarbu państwa, to nie wiadomo w jakim stopniu przyjmą one na siebie koszty surowców, tak aby te nie zostały przełożone na odbiorców energii. Tego typu znaki zapytania budzą niepewność i niechęć inwestorów - mówi analityk jednego z domów maklerskich.

Niepewność dotyczy również spółek prywatnych. Niektóre z nich narażone są bowiem na spore ryzyko zmian legislacyjnych. Sytuacja polskich banków, które w czerwcu zostały obarczone kosztami wakacji kredytowych zaraz po tym, jak przyciągnęły spory kapitał inwestorów liczących na pozytywny wpływ rosnących stóp procentowych, uczyniła polski rynek jeszcze mniej wiarygodnym.

- Jak się okazało kilka miesięcy temu, spółki prywatne również mogą być drenowane na potrzeby rządu. Inwestowanie na GPW jest trochę jak współpraca z partnerem niegodnym zaufania – nigdy nie wiadomo, czym może zaskoczyć - dodaje jeden z analityków.

1500pkt

Poniżej tego poziomu zjechał w czwartek indeks WIG20.

Trudny okres

W 2022 r. emisje akcji i debiuty na GPW można policzyć na palcach jednej ręki. Nie dziwi to jednak z dwóch powodów - w pierwszej kolejności rzucają się w oczy wyniki zeszłorocznych debiutantów, których akcje w większości nurkowały zaraz po otwarciu pierwszej sesji. Z drugiej strony obecny sentyment jest jeszcze gorszy niż rok temu. Od polskich walorów stronią w szczególności inwestorzy zagraniczni.

Inwestowanie na GPW jest trochę jak współpraca z partnerem niegodnym zaufania – nigdy nie wiadomo, czym może zaskoczyć.

- Trwa wojna na Ukrainie i mimo że w Polsce czujemy się dość bezpiecznie, zagraniczni inwestorzy traktują GPW jako rynek o bardzo wysokim ryzyku inwestycyjnym. Z moich rozmów wynika, że dla niektórych polskie akcje są w tym momencie nietykalne. Na kapitał zagraniczny nie możemy liczyć - mówi analityk firmy inwestycyjnej.

Ze strony polskich inwestorów napływ gotówki również jest ograniczony. Historycznie należeli oni do najbardziej ostrożnych w Europie i lokowali większą część kapitału w nieruchomościach i rachunkach oszczędnościowych, a teraz ta tendencja tylko się pogłębiła.

- Prawdopodobna recesja połączona z wojną tuż za granicami państwa to przepis na katastrofę na giełdzie. Tak duże ryzyko nie daje nadziei na większą alokację nie tylko kapitału zagranicznego ale też polskiego - mówi analityk jednego z domów maklerskich.

Marazm nie dziwi

Zdaniem specjalistów, również stosunkowo małe zaangażowanie drobnych inwestorów na polskim rynku kapitałowym to ważne źródło jego problemów. Gdyby zainteresowanie giełdą było większe, rządzący traktowaliby ją zupełnie inaczej.

- Długoterminowa strategia rynku kapitałowego w Polsce nie istnieje. Giełda jest marginalizowana, nie traktuje się jej jako istotnego elementu polskiej gospodarki. Wszystko przez to, że inwestowanie jest bardzo mało popularne, dużo jest spekulacji, a mało długoterminowego podejścia. Polska kultura inwestowania pozostawia wiele do życzenia. Zasoby gospodarstw domowych są ograniczone w stosunku do krajów Zachodu, ja procent oszczędności lokowany na giełdzie jest bardzo niski - mówi analityk.

Mała skłonność polskich obywateli do ryzykownych inwestycji jest zdaniem specjalistów jednak zrozumiała. Wskazują oni, że przy obecnej sytuacji gospodarczej i bessie na rynku ciężko im przekonać kogokolwiek do inwestowania

- W Polsce inwestorzy detaliczni są wyjątkowo małą grupą i ciężko będzie to zmienić. Przy takiej inflacji koszt kapitału jest duży, dlatego wszyscy szukają bezpieczniejszych inwestycji. Edukacja giełdowa w Polsce nie istnieje i teraz tego nie zmienimy, bo brakuje argumentów przemawiających za giełdą. Nie są tu ważne liczby, ale aspekty psychologiczne, a nikt, kto po pierwszej inwestycji przyjąłby taką stratę, jak WIG20 w tym roku, nie zainwestowałby ponownie – dodaje jeden z ekspertów.

Z fali inwestorów, która napłynęła na GPW po wybuchu pandemii, niewiele może więc zostać.

– Koło samo się napędza - nie pojawiają się nowe spółki, bo wyceny są niskie. Te nie rosną, bo nie ma kapitału, który nie napływa, bo nie ma spółek... Rynkowi przydałoby się mocne uderzenie, jakaś transformacja, bo inaczej ciężko będzie mówić o jakichkolwiek dobrych perspektywach - mówi jeden z analityków.

Marek Kaźmierczak, zarządzający VIG/C-Quadrat TFI do listy problemów dorzuca, że Polska jest krajem, który nie radzi sobie w walce z inflacją, a polityka fiskalna oraz monetarna są ze sobą sprzeczne. W rezultacie, zagraniczni inwestorzy są zniechęceni wizją dalszego osłabiania się krajowej waluty. Wisienką na torcie jest ryzyko geopolityczne.

– Mamy rekordowe wyniki spółek, bardzo niskie wyceny wskaźnikowe oraz stopę referencyjną w przedziale 7-8 proc., a to będzie miało wieloletni efekt mrożący dla gospodarki. W rezultacie, za wyjątkiem PPK, obserwujemy odpływy z rynku akcji – głównie w kierunku lokat bankowych, obligacji skarbowych czy walut zagranicznych. Sytuacja na krajowym rynku akcji jest zła – dużo gorsza niż sytuacja w samych spółkach - podsumowuje Marek Kaźmierczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane