Słaby złoty zwiększa presję na NBP

opublikowano: 29-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Wciąż rosnące kursy dolara, euro i franka do złotego mogą sprawić, że NBP będzie musiał przemyśleć retorykę o końcu podwyżek stóp procentowych.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • dlaczego złoty osłabia się względem głównych walut,
  • co musi się stać, aby trend się odwrócił,
  • jaka jest możliwa reakcja NBP.

Nowy rekord na kursie USD/PLN został osiągnięty w środę na poziomi 5,05 zł, CHF/PLN doszedł w czwartek powyżej 5,12 zł, a euro po 4,86 zł to najwięcej od marca. Złoty nie jest jedyną walutą regionu, która się osłabia, ale to marne pocieszenie. Analitycy upatrują przyczyn m.in. w problemach geopolitycznych, które mogą skutkować kryzysem energetycznym. Szans na rychłe odbicie nie widzą.

– Ciągle dostajemy informacje o Nord Streamie. Widzieliśmy, jak złoty mocno osłabł względem dolara po ogłoszeniu mobilizacji w Rosji. Na piątek zapowiedziano przemówienie Władimira Putina prawdopodobnie w sprawie wyników referendów w niektórych częściach Ukrainy. Można się więc spodziewać kolejnej eskalacji konfliktu. Zwiększa to awersję inwestorów do ryzyka. Dolar jest głównym beneficjentem tej sytuacji, choć frank szwajcarski też, ale złoty najbardziej drastycznie przecenia się do dolara. Osłabienie do euro też następuje, ale w bardziej akceptowalnym tempie – jeszcze nam trochę brakuje do przebicia szczytu z marca, ale kilka groszy na rynku walutowym to teraz nic – mówi Łukasz Zembik, analityk TMS Brokers.

Złoty przez ostatni miesiąc stracił ponad 5 proc. względem dolara, czeska korona 3,5 proc., a węgierski forint 6,5 proc. Może to być efekt tego, że główne banki centralne wzięły się na poważnie za podwyżki stóp procentowych, co wzmocniło w inwestorach obawy przed recesją.

– Takie środowisko nie sprzyja walutom rynków wschodzących. W tym kontekście złoty wydawał się nawet dosyć mocny w ostatnich tygodniach. Trzymał się w okolicach 4,70 zł względem euro. Zdecydowanie gorzej wyglądało to względem dolara, ale to efekt umocnienia dolara względem euro. W pewnym momencie doszło do mocniejszej przeceny – złotego wcześniej mogły wspierać lokalne uwarunkowania płynnościowe. Lekko obniżona płynność i relatywnie wysoki koszt pożyczenia złotego sprawiały, że nie opłacało się grać przeciwko złotemu. Negatywne informacje, w tym geopolityczne, dodatkowo wzmacniały jednak awersję do ryzyka – uważa Mirosław Budzicki, analityk PKO BP.

W Polsce stopy hamują, w USA pędzą:
W Polsce stopy hamują, w USA pędzą:
Rosnące stopy procentowe na głównych rynkach oraz ryzyka geopolityczne ciążą złotemu - uważa Łukasz Zembik, analityk TMS Brokers.
Marek Wiśniewski

– Jak jest duża niepewność na rynku, to złoty i korona czeska zwykle tracą najwięcej. Od początku roku spośród walut rynków wschodzących gorzej od złotego zachowywała się tylko lira, forint i argentyńskie peso. Lepiej zachowywał się rumuński lej, bułgarski lew czy koreański won. Względem euro ta sytuacja wygląda nieco inaczej, ale związane jest to z tym, że strefa euro jest narażona na kryzys energetyczny – mówi Łukasz Zembik.

Brytyjczycy namieszali na rynku

Inwestorów zaskoczyła informacja o obniżkach podatków w Wielkiej Brytanii, które mają być wprowadzone bez dodatkowych źródeł dochodów dla budżetu. Ta informacja w poniedziałek spowodowała mini krach na funcie, który względem złotego spadł z 5,40 do 5,10 zł. W środę na rynek wkroczył jednak Bank Anglii przedłużając skup obligacji długoterminowych i przesuwając termin podwyżki stóp procentowych.

– Złoty traci też z powodu awersji od ryzyka spowodowanej krachem na funcie. Wiemy, że inflacja galopuje, a rząd Wielkiej Brytanii tnie podatki, co może wpłynąć jeszcze bardziej na zadłużenie kraju. Zmienność na rynku walutowym jest podwyższona. Funt spadł najmocniej od lat 80. i Bank Anglii musiał interweniować. Nie oczekuje się obecnie podwyżki stóp procentowych, ruch ma być dopiero w listopadzie. Rośnie presja na Bank Anglii, aby silniej podwyższał stopy i nie zachowywał się tak asekuracyjnie – mówi Łukasz Zembik.

Przy takiej niepewności niewykluczone, że pojawią się także interwencje NBP.

– Najbliższą barierą względem dolara jest środowy szczyt w okolicach 5,05 zł za dolara. Nie można wykluczyć, że ten poziom nie zostanie przełamany – możemy pójść na 5,10 zł, bo złoty pokazał, że potrafi się zmienić o 10 groszy w ciągu kilku godzin. Jeżeli polska waluta będzie się osłabiać dalej, zdecydowanie schodząc na kolejne rekordowe poziomy, to możemy się spodziewać interwencji NBP na rynku. Jest to możliwe już przy poziomie 5,10 zł, ale to będzie tylko taka chwilowa interwencja, której celem będzie spowolnienie spadku – przewiduje Łukasz Zembik.

Okoliczności nie sprzyjają złotemu

Jeśli nie będzie interwencji, to być może NBP i RPP będą musiały zmienić nastawienie w polityce pieniężnej.

– Dużo zależy od piątkowych danych o inflacji CPI w Polsce. Spodziewany jest wzrost do 16,4-16,5 proc. Szczyt inflacji w wakacje nie nastąpił, więc być może NBP będzie musiał skorygować swoje stanowisko. Rynek wycenia już zakończenie cyklu, a jeszcze niedawno oczekiwano, że w październiku stopy ne wzrosną albo co najwyżej o 25 pkt baz. Posiedzenie będzie w środę, 5 października, a w poniedziałek, 3 października, poznamy jeszcze dane o PMI dla przemysłu – jeśli odbiją, może to być sygnał dla NBP, że gospodarka ma się dobrze i można zacieśniać politykę pieniężną. Odczyt CPI między 16,5 a 17 proc. może jednak zmienić retorykę NBP. Możemy zobaczyć jeszcze kilka podwyżek stóp i do końca roku dojść do poziomu 8 proc. Na pewno NBP swoją retoryką będzie się starał wzmocnić złotego. W takim globalnym otoczeniu siła słów prezesa Adama Glapińskiego mimo wszystko jest ograniczona – mówi Łukasz Zembik.

Czynników działajacych przeciwko złotemu jest więcej.

– Być może gdzieś z tyłu głowy inwestorzy mają też informacje na temat KPO, które sugerują niskie prawdopodobieństwo rychłego napływu środków – mówi Mirosław Budzicki.

Na początku września minister rozwoju Waldemar Buda wskazywał, że wcześniej czy później Polska otrzyma środki z planu odbudowy, ale nie wykluczał, że stanie się to dopiero po przyszłorocznych wyborach. Nieoficjalne informacje z Komisji Europejskiej także świadczą, że postępu w negocjacjach nie ma, a polski rząd nie jest gotowy do dalszych ustępstw, co odsuwa w czasie ewentualne porozumienie.

– Inflacja w Polsce jest relatywnie wysoka, co nie wpływa pozytywnie na walutę. Inwestorzy mają świadomość, że pogarsza się nam rachunek obrotów bieżących – mówi Mirosław Budzicki.

Specjalista uważa, że aby złoty się umocnił musi spaść awersja do ryzyka lub nastąpić deeskalacja wojny w Ukrainie.

– Tymczasem zanosi się raczej na nasilenie konfliktu. Pytanie, czy w którymś momencie rynek nie zatrzyma się, jeśli chodzi o wyceny poziomów stóp procentowych na świecie. Mieliśmy interwencję w Wielkiej Brytanii, troszkę z innych powodów, ale może już zbliżamy się do poziomów zbyt ryzykownych. Na razie jesteśmy w trendzie wzrostowym i IV kwartał jawi się jako kolejny okres podwyżek stóp procentowych na świecie bez perspektywy zakończenia cyklu – mówi Mirosław Budzicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane