Służba zdrowia na czele

Mira Wszelaka
opublikowano: 2006-09-06 00:00

Korupcja nieco wyhamowała, ale mamy coraz więcej łapówkarskich rutyniarzy, którzy chcą głównie przyspieszyć załatwienie sprawy.

Brać, nie brać. Dawać, nie dawać. Z taką wyliczanką dylematów spotykamy się niemal na co dzień. Fundacja im. Batorego, która od lat prowadzi badania dotyczące korupcji, tym razem zaobserwowała kilka nowych zjawisk. W Barometrze 2006 o codziennych doświadczeniach korupcyjnych Polaków jako najbardziej skorumpowaną uznano służbę zdrowia (53 proc. respondentów), która zdetronizowała polityków, działaczy partyjnych, radnych, posłów i senatorów (35 proc.). Czarny wizerunek polskiej klasy politycznej, który zwieńczył koniec rządów lewicy, uległ nieco rozbieleniu. Zdaniem Anny Kubiak, autorki raportu, może to być efekt zmiany ekipy rządzącej, która walkę z korupcją uczyniła sztandarowym hasłem zarówno w kampanii wyborczej, jak i w różnorodnych przedsięwzięciach, vide powołanie Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Zaskakujący ranking

Co ciekawe — wśród respondentów wskazujących na sferę polityki jako najbardziej skorumpowaną dziedzinę życia aż 81 proc. jest zdania, że skorumpowani są wszyscy politycy najwyższego szczebla i wszystkie partie. I tak, na PiS wskazało 35 proc., Samoobronę 10 proc., LPR 9 proc., podczas gdy na PO 9 proc., a SLD — 8 proc.

Badania wykazały także mniejszy odsetek respondentów, którzy przyznają się do wręczania łapówek. W 2006 r. do takiego czynu przyznało się zaledwie 9 proc., podczas gdy w ostatnich latach było to od 14 do 17 proc.

— Może to świadczyć zarówno o faktycznym ograniczeniu liczby łapówek wręczanych przez przeciętnych Polaków, jak również być efektem zmiany klimatu. Uznanie korupcji za podstawową patologię naszego życia społecznego może wpływać na większą ostrożność w przyznawaniu się do niej. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że do wręczania łapówek najczęściej przyznają się prywatni przedsiębiorcy i osoby o wyższych dochodach — tłumaczy Anna Kubiak.

Górą rutyniarze

Kolejną zmianą jest wyraźny wzrost liczby osób wręczających łapówki, które można nazwać „rutyniarzami”. W 2000 r. do wielokrotnego dawania łapówek (5 i więcej razy) przyznało się 13 proc. wręczających, w 2006 r. aż 21 proc. Dającymi coraz częściej kieruje pragmatyzm (wzrost z 51 do 56 proc.), który polega na przyspieszeniu sprawy lub załatwieniu jej taniej lub lepiej. Zmniejszyła się liczba odpowiedzi, że był to jedyny sposób załatwienia sprawy. Nadal dominują łapówki o niewielkiej wartości — 100-500 zł.