Śmietnik to nie miejsce dla elektroodpadów

Środowisko Polska jest jedynym krajem europejskim, w którym nie ma określonych standardów przetwarzania elektrośmieci

Co roku wymieniamy około 900 tys. lodówek. Ich prawidłowe przetworzenie oznacza niewyemitowanie 1,6 mln ton dwutlenku węgla. To tak, jakby 19 mln samochodów, czyli wszystkie zarejestrowane w Polsce, nie jeździły przez miesiąc. Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) wskazuje jednak, że system zbiórki i przetwarzania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (ZSEE) wymaga poprawy. W ponad 60 proc. kontroli przeprowadzonych przez wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska (WIOŚ) w pięciu województwach stwierdzono nieprawidłowości. W województwie kieleckim błędy zanotowano w 81 proc. Wiele firm zbierających i przetwarzających elektroodpady nie ma odpowiedniego wyposażenia i urządzeń. Brakuje też standardów przetwarzania, a system sprawozdawczy o zużytym sprzęcie nie dostarcza rzetelnychdanych. Dlatego NIK wnioskuje do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska (GIOŚ), by określił sposób realizacji kontroli, a do ministra środowiska o wydanie rozporządzenia określającego wymagania dla procesów lub instalacji przetwarzania ZSEE i wymagań dla odpadów powstających w wyniku tych procesów.

Zobacz więcej

ROZDŹWIĘK: W Polsce przepisy są nieprecyzyjne. Podczas kontroli bada się dokumenty, zamiast weryfikować, czy konkretna maszyna prowadzi odzysk i w jakim zakresie. Sprawdzanie opiera się na oświadczeniu przedsiębiorcy, a rzeczywistość bywa różna — mówi Aleksander Traple, prezes Biosystemu, firmy recyklingu i odzysku, oraz wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ochrony Środowiska. [ FOT. TOMASZ GOTFRYD

Mało zbieramy

W rejestrze GIOŚ za 2015 r. (za 2016 r. jeszcze nie ma) figuruje 13 863 przedsiębiorców zbierających zużyty sprzęt, w tym 170 prowadzi zakłady przetwarzania, a 128 zajmuje się recyklingiem. Z 5872 przedsiębiorców wprowadzającychsprzęt, czyli głównie sprzedawców, 650 samodzielnie organizuje i finansuje jego zbiórkę. W 2015 r. wprowadzono do obrotu 527 mln kg sprzętu elektrycznego i elektronicznego, natomiast zebrano 199 mln kg. W przeliczeniu na jednego mieszkańca to zaledwie 4,92 kg. — Obecnie zbieramy niecałe 40 proc. tego, co wprowadzamy na rynek, a od 2021 r. będziemy musieli zbierać 65 proc. i poddawać recyklingowi prawie 90 proc. z tego. To będzie olbrzymie wyzwanie — uważa Wojciech Konecki ze Związku Pracodawców AGD CECED Polska. Według Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ochrony Środowiska (OIGOŚ) sytuacja wymaga zdecydowanych działań państwa, które mogą radykalnie poprawić stan środowiska, wyeliminować patologie z rynku i wpłynąć na rozwój polskich firm recyklingowych. W resorcie środowiska rozpoczęły się prace nad rozporządzeniem ministra w sprawie minimalnych rocznych poziomów zbierania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego w latach 2018-20. Minister jest zobligowany do jego wydania zapisami dyrektywy (2012/19/UE). Polska będzie musiała osiągnąć następujące poziomy zbiórki ZSEE: w 2018 r. — 50 proc., w 2019 r. — 55 proc. i w 2020 — 60 proc. w stosunku do masy sprzętu wprowadzonego na rynek. Postanowienia dyrektywy nakładają na Polskę (na inne kraje wcześniej) zebranie w 2021 r. 65 proc. ZSSE.

Bez standardów ani rusz

— Odpowiednio przygotowana i wprowadzona regulacja może przynieść znaczącą poprawę środowiska w Polsce oraz dać impuls inwestycyjny i rozwojowy firmom przetwarzającym elektroodpady, a także wpisuje się w model gospodarki o obiegu zamkniętym — podkreśla Aleksander Traple, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ochrony Środowiska. Brak takich działań przyniesie negatywne efekty dla środowiska i wzrost kosztów ponoszonych przez Polaków.

— Może także pogłębić obecne patologie przez zwiększenie popytu na dokumenty z szarej strefy, poświadczające zebranie odpowiedniej ilości zużytego sprzętu — dodaje wiceprezes. Branża liczy, że minister określi standardy dla konkretnych procesów przetwarzania odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych, mających największy wpływ na środowisko.

— Pozwoli to na zatrzymanie przetwarzania sprzętu w sposób rabunkowy, pogłębiający negatywne oddziaływanie. Zachęci też do inwestycji i modernizacji. Dziś firmy tego nie robią, bo nie muszą. Co więcej, inwestowanie w poprawę jakości jest nieracjonalne, zwiększa koszty i może doprowadzić przedsiębiorcę do upadłości — musi on bowiem konkurować z firmami, nie ponoszącymi żadnychkosztów na przetwarzanie ZSEE w zgodzie z wymaganiami środowiska. Natomiast większa masa ZSEE, przetwarzana w nieodpowiednich warunkach, bez wprowadzenia standardów, zwiększy tylko negatywy wpływ na środowisko — mówi Henryk Buczak, przewodniczący rady nadzorczej OIGOŚ. Polska jest jedynym krajem europejskim, w którym nie ma standardów przetwarzania elektrośmieci. W rezultacie np. 70 proc. odpadów niebezpiecznych, jakimi są lodówki i chłodziarki, przetwarzanych jest w prymitywny sposób na podwórkach, w garażach, punktach skupu złomu, a także w zakładach o niskim standardzie technologicznym — przy pomocy młotka, elektronarzędzi lub przenośnych urządzeń serwisowych czy strzępiarki do złomu — w instalacjach otwartych lub wręcz „na gołej ziemi”. W ten sposób szkodliwe substancje trafiają do atmosfery, gleby i wody. Poprawne działanie sprzętu wymaga wykorzystania wielu związków, które mogą być toksyczne dla środowiska, jeśli nie zostaną w odpowiedni sposób zagospodarowane. Sprzęt chłodniczy zawiera np. szkodliwe dla warstwy ozonowej freony i inne substancje o wysokim GWP (potencjał tworzenia efektu cieplarnianego). Nieprawidłowe przetworzenie zużytej lodówki jest równoważne emisji gazów mających tę samą szkodliwość co emisja CO2 z podróży samochodem osobowym na dystansie 10 tys. km. Dlatego należy doprowadzić do tego, by rynek elektrośmieci był konsekwentnie sprawdzany, a system prawny nie pozostawiał żadnych „furtek”. Wtedy gaz nie będzie trafiał do atmosfery, olej do gleby, a w dokumentach będzie się zgadzać.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Śmietnik to nie miejsce dla elektroodpadów