Specyfika polskiej mieszkaniówki

Transakcje: Choć rynek jest w świetnej kondycji, ceny mieszkań nie rosną, więc hossy nie ma

Nasz rynek mieszkaniowy rządzi się swoimi prawami, przez co się wyróżnia na tle innych. Wyniki z ostatnich lat są albo rekordowe, albo bliskie rekordów. Dotyczy to liczby oddawanych mieszkań, uzyskanych zezwoleń na budowę i rozpoczętych inwestycji. Do tego, by mówić o mieszkaniowej hossie, brakuje jednak jednego elementu — wzrostu cen lokali.

RACJONALNE WYJAŚNIENIE:
Wyświetl galerię [1/2]

RACJONALNE WYJAŚNIENIE:

Dlaczego ceny mieszkań w Polsce od 10 lat utrzymują się na mniej więcej podobnym pułapie? Jedynym racjonalnym wyjaśnieniem wydaje się równowaga popytu i podaży. Za wysokość podaży odpowiedzialni są deweloperzy, którzy rozsądnie dostosowują ofertę do warunków rynkowych — mówi Roman Przasnyski, główny analityk Gerdy Brokera. [FOT. WM]

— Stabilność cen mieszkań to najbardziej charakterystyczna cecha naszego rynku, o której mówi się nie tylko w odniesieniu do ostatniego roku, ale kilkunastu ostatnich lat. To bardzo zastanawiające, jeśli popatrzy się na to, co się dzieje na rynkach mieszkaniowych innych krajów Europy — mówi Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker.

Ewenement

W połowie 2016 r. odnotowano najwyższy na kontynencie kwartalny skok cen nieruchomości. Dotyczył rynku mieszkaniowego na Łotwie i sięgnął niemal 7 proc. Nieco mniejsze skoki cenowe dotknęły kupujących mieszkania na Litwie i w Estonii. Duże i trwające już od kilku lat zwyżki cen notuje się w Szwajcarii, Norwegii, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Austrii.

— Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) pod koniec ubiegłego roku ostrzegła przed możliwością powstania w tych krajach baniek spekulacyjnych. Podobny problem dotyka zresztą także Kanady, USA i Australii — komentuje Roman Przasnyski.

Podkreśla, że w każdym przypadku powody mogą być inne, ale we wszystkich krajach zadziałał jeden wspólny czynnik — niskie stopy procentowe. — Zachęcają do kupowania mieszkań na kredyt o niskim oprocentowaniu i do lokowania w nieruchomościach wolnego kapitału, szczególnie gdy brakuje atrakcyjnych i bezpiecznych możliwości inwestowania — podkreśla Roman Przasnyski.

W Polsce również mamy do czynienia z niskim oprocentowaniem pożyczek bankowych. Od co najmniej pięciu lat liczba i wartość kredytów na zakup nieruchomości są wysokie. Według danych AMRON, co roku banki udzielają 175-181 tys. kredytów o wartości 36,5-39,5 mld zł. Jak się okazuje, kupowanie mieszkań na kredyt wcale nie stanowi większości transakcji na rynku. — Popyt na mieszkania napędzają rosnące możliwości zaspokajania własnych potrzeb Polaków i poszukiwanie atrakcyjnych możliwości inwestycyjnych — przypomina Roman Przasnyski. Mimo to ceny mieszkań nie rosną znacząco.

Gotówka w skarpecie

Kolejna ciekawostka polskiej mieszkaniówki uwidoczniła się po opublikowaniu przez NBP podsumowania 2016 r. Wynika z niego, że Polacy wydali 14,2 mld zł na zakup nowych mieszkań w siedmiu największych miastach kraju. To najlepszy wynik w historii i aż o 27 proc. wyższy niż ten z 2015 r.

— Pikanterii całej sprawie dodaje to, że mówimy jedynie o zakupach w biurach sprzedaży deweloperów. Jakby tego było mało, okazuje się, że wielu zakupów nowych mieszkań dokonano za gotówkę — zauważa Bartosz Turek, analityk Open Finance.

Zakupy gotówkowe stanowiły w 2016 r. 64 proc. wszystkich transakcji. Pozostałe 36 proc. przychodów deweloperów dały transakcje z przynajmniej niewielkim udziałem kredytów — Można więc zaryzykować stwierdzenie, że w przypadku transakcji na rynku pierwotnym statystycznie mniej niż jedna trzecia ceny płacona jest kredytem. Reszta to gotówka — mówi Bartosz Turek.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Dobosiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu