Spokój wart każdej ceny

Małgorzata Dygas
opublikowano: 09-06-2006, 00:00
Obserwuj w MójPB:

Ubezpieczenie kredytu hipotecznego to ryzyko dla towarzystwa.

Jak pan ocenia ofertę ubezpieczeń do kredytów hipotecznych dostępną na naszym rynku?

Akceptowana oferta ubezpieczenia bezpośredniego ryzyka spłaty kredytów hipotecznych składa się w zasadzie z dwóch produktów — ubezpieczenia kredytu do czasu ustanowienia hipoteki i ubezpieczenia niewystarczającego wkładu własnego kredytobiorcy. Mimo to, według mnie, ta na pozór skromna oferta jest optymalna nie tylko z punktu widzenia towarzystw ubezpieczeń majątkowych (działu II), ale także banków i kredytobiorców. Mówiąc „optymalna dla towarzystw” mam na myśli ich gotowość do obciążania swoich portfeli nowymi, dodatkowymi ryzykami związanymi z długiem hipotecznym. Natomiast w przypadku banków i ich klientów biorę pod uwagę zdolność do udźwignięcia kolejnego kosztu związanego z kredytem.

Towarzystwa, przy wszystkich swoich ograniczeniach związanych z tym niełatwym rodzajem ubezpieczenia, mogą zaproponować nowe, atrakcyjne dla banków i kredytobiorców produkty, z tym że w ostatecznym rachunku ci ostatni musieliby ponieść dodatkowe koszty. Dodawanie nowych ubezpieczeń lub opcji do wymienionych wcześniej produktów musi mieć swoją cenę. Obawiam się, że w obecnej sytuacji na rynku kredytów hipotecznych zwiększanie ceny kredytu będzie trudne lub niemożliwe. To prawda, że w wyniku ostrej konkurencji między bankami, głównie na płaszczyźnie cenowej, doszło w ostatnich latach do istotnego zmniejszenia ciężarów finansowych kredytobiorców. Jednakże koszty kredytu hipotecznego nie są wcale takie małe, zwłaszcza jeśli uwzględnimy poziom dochodów naszego społeczeństwa. Pamiętajmy, że oprócz odsetek kredytobiorcy muszą zapłacić prowizję za udzielenie kredytu, niekiedy pokryć koszty wyceny nieruchomości. Na szczęście coraz mniej kosztuje przygotowanie aktu notarialnego i wpis hipoteki do księgi wieczystej.

Dodatkowe opłaty do rat kredytu są dużym obciążeniem dla pożyczkobiorców. Czy jest możliwe, aby banki włączyły do swojej marży np. koszt ubezpieczenia?

Teoretycznie jest możliwe, aby banki zrezygnowały z części swojej marży, ale jest to według mnie mało prawdopodobne. Wynika to z tego, że sektor musi funkcjonować w warunkach relatywnie niskich stóp procentowych. Marże odsetkowe kurczą się. Wiadomo, że banki coraz intensywniej poszukują dodatkowych źródeł przychodu, aby uzyskać oczekiwany przez akcjonariuszy zwrot z kapitału. Dodatkowo, od lipca wskutek osławionej rekomendacji „S” udzielonej przez nadzór bankowy dojdzie do zahamowania sprzedaży kredytów walutowych, a udzielane kredytów hipotecznych w dewizach dawało znacznie większe korzyści bankom, ponieważ dodatkowo zarabiały one na różnicach kursowych. W tej sytuacji przeznaczanie części marży, przy zachowaniu dotychczasowych reguł jej kalkulacji na pokrycie kosztów ubezpieczenia, byłoby dla mojego sektora pożądane, ale jest mało realne. Banki szukają raczej sposobów na zwiększenie udziału innych przychodów niż marże odsetkowe, upatrując między innymi szansy w pośrednictwie ubezpieczeniowym, tak jak to się dzieje w innych krajach.

A towarzystwa? Czy mogą obniżyć składkę za ochronę ubezpieczeniową?

Tak się dzieje od kilku lat. W 1999 roku, kiedy rozpoczęła się sprzedaż ubezpieczeń „pomostowych” w placówkach banków składki za ubezpieczenie oferowane do kredytu hipotecznego wynosiły średnio w skali roku około 1,2 proc. wartości zaciąganego kredytu. Obecnie te stawki zmniejszyły się niemal o połowę. Wydaje mi się, że powoli zbliżamy się do granicy oporu, mimo że w ostatnich dwóch latach wskaźnik szkodowości ubezpieczenia kredytów hipotecznych był znacznie mniejszy niż w odniesieniu do innych produktów. Warto jednak pamiętać, że są to wskaźniki z okresu wzrostu gospodarczego. Inaczej te relacje kształtowałyby się w okresie dekoniunktury. Na przykład w latach 2000-02, szczególnie w 2001 roku, kiedy nastąpił gwałtowny wzrost bezrobocia, wskaźnik szkodowości ubezpieczeń kredytu hipotecznego był zły, niektóre towarzystwa poniosły straty. Rynek kredytów hipotecznych w Polsce jest bardzo młody i trudno wyciągać jakieś sensowne wnioski, jeżeli nie przejdzie się przez kilka cykli koniunkturalnych. Oczywiście można korzystać z doświadczeń krajów zachodnich. Płynie z nich swoiste „memento” dla nas. Na początku lat dziewięćdziesiątych w Szwecji zbankrutowało towarzystwo Svenska Kredit z powodu zbyt dużego zaangażowania się w ubezpieczenia ryzyk finansowych. Wprawdzie nie ma w Polsce obecnie przesłanek do rozwinięcia takiego scenariusza, ale gospodarka rządzi się cyklami i na razie nikt nie wymyślił na to cudownego antidotum. Zatem dalsze obniżanie składek za ubezpieczenia kredytów hipotecznych jest dla towarzystw niebezpieczne nie tyle na dziś, co na przyszłość.

Jaką część składki przypisanej z ubezpieczeń ogółem mogą stanowić produkty oferowane do kredytów, aby nie wpłynęły negatywnie na działalność towarzystwa?

To zależy od podejścia do działalności towarzystwa, a także m.in. od wielkości kapitałów własnych, struktury portfela ryzyk, metodyki tworzenia rezerw. Każde towarzystwo określa to według własnych kryteriów, na podstawie ogólnej strategii firmy, sposobu zarządzania ryzykiem, oczywiście biorąc pod uwagę przepisy prawa i rekomendacje nadzoru.

Ubezpieczenia do kredytów — raczej dochodowe?

Na razie tak, ale o obiektywną ocenę proszę mnie zapytać za kilkanaście lat. Mam także nadzieję, że doświadczenia z USA lub Szwecji nie muszą być naszym udziałem. Na razie mam wielką satysfakcję, że nie będąc politykiem mam udział w tworzeniu korzyści dla ludzi i całej gospodarki. Nie ulega wątpliwości, że ubezpieczenia kredytu hipotecznego — a moja firma była pionierem w tej dziedzinie — przyczyniły się do rekordowego rozwoju rynku kredytów hipotecznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Dygas

Polecane