Sprzedający mogą sobie pozwolić na więcej

opublikowano: 16-07-2012, 00:00

Aktualne trendy na rynku fuzji i przejęć przechylają się w stronę sprzedających. Ubiegły rok należał do nich.

Na rynku fuzji i przejęć w ub.r. dominowały trendy przyjazne sprzedającym — to główny wniosek z raportu CMS Cameron McKenna, analizującego transakcje M&A na 19 rynkach europejskich w 2011 r., który uwzględnia ponad 1350 europejskich transakcji zrealizowanych w latach 2007-11, w które byli zaangażowani prawnicy CMS.

— Sytuacja jest więc zupełnie inna niż ta, z którą mieliśmy do czynienia w 2008-09 r., kiedy rynek należał raczej do kupujących. Wówczas większa część ceny była zatrzymywana na rachunku escrow jako zabezpieczenie, okresy odpowiedzialności sprzedającego były dłuższe, limity tejże odpowiedzialności większe, a także częściej strony uzgadniały mechanizm dostosowania ceny po zamknięciu transakcji — mówi Marek Sawicki, partner w Departamencie Transakcji i Prawa Spółek kancelarii CMS Cameron McKenna.

A teraz? Przede wszystkim co roku zmniejsza się limit odpowiedzialności sprzedających z tytułu oświadczeń i zapewnień.

— 10 lat temu było to 50 proc. ceny (tzw. liability cap), potem 40 proc., a teraz bywa 20 proc., a nawet poniżej 20 proc. To kwota, która zabezpiecza kupującego, na wypadek gdy pomimo zapewnieńsprzedającego okaże się, że w spółce zostaną wykryte jakieś nieprawidłowości — tłumaczy Marek Sawicki.

Dostosowywanie ceny jest wciąż popularne i np. w Polsce ten mechanizm stosuje się w ok. 90 proc. transakcji. Polega on na tym, że najpierw ustala się cenę na podstawie np. wskaźnika EBIDTA, a kiedy już kupujący wejdzie do spółki, bada biznes i w efekcie może wystąpić korekta ceny. Jednak coraz większą popularność zdobywa brak tzw. locked box.

— Jeżeli kupujący jest zadowolony z badania spółki, to może powiedzieć, że cena jest zamknięta, o ile nie dokonano żadnych wypłat na rzecz sprzedających — mówi Marek Sawicki. Sprzedający często obawiają się korekty ceny, więc chętnie korzystają z takich propozycji. Raport pokazuje również, że spada zainteresowanie tzw. earn out, czyli możliwością uzyskania dodatkowych pieniędzy, jeżeli pozytywne perspektywy spółki w przyszłości się sprawdzą.

— Wynika to chyba z faktu, że sprzedający nie do końca wierzą w szansę na otrzymanie tych pieniędzy. Wolą negocjować wysokość ceny płatnej przy zawarciu umowy — mówi Marek Sawicki. Rośnie natomiast znaczenie klauzul de minimis i basket, które określają minimalną wartość przedmiotu sporu (de minimis), a także łączną kwotę kilku przedmiotów sportu (basket), które muszą zostać przekroczone, żeby kupujący

mógł wystąpić z roszczeniem. Kancelaria zaobserwowała również trend redukcji odpowiedzialności w czasie — w większości umów taka klauzula się pojawia, ale skraca się okres odpowiedzialności. Dawniej były to nawet 3 lata, teraz najczęściej 18 miesięcy, a maksymalnie 24, jeśli chodzi o odpowiedzialność z tytułu tzw. zapewnień dotyczących biznesu spółki. Można było też zauważyć, że kupujący przywiązywali większą wagę do oceny ryzyka oraz rzetelnej analizy prawno-finansowej niż do uzyskania dużych ustępstw w kwestiach transakcyjnych,jak np. granice odpowiedzialności sprzedającego. Dlaczego w ub.r. na rynku to sprzedający dyktowali warunki?

Zdaniem Marka Sawickiego, powodem jest większa aktywność w takich transakcjach coraz liczniejszych funduszy private equity. Więcej więc było chętnych do zakupu ciekawych aktywów. A jeżeli biznes jest ciekawy, to konkurencja większa i większe szanse na jego kupno ma ten, kto nie tylko zaproponuje niższą cenę, ale także będzie skłonny pójść na większe ustępstwa w innych elementach umowy.

Główne trendy na rynku fuzji i przejęć w 2011 r.

Coraz większe znaczenie tzw. klauzuli zamrożenia ceny, która zobowiązuje obie strony do utrzymania niezmiennej ceny w czasie, przy założeniu, że od daty, na którą sporządzono ostatnie sprawozdanie finansowe nie doszło do tak zwanych niedozwolonych wypłat ze spółki (np. z tytułu dywidendy oraz różnego rodzaju należności na rzecz sprzedających).

Najpopularniejszym mechanizmem stosowanym w M&A była korekta ceny na podstawie kapitału obrotowego (26 proc. transakcji).

Wzrosło znaczenie klauzul określających minimalną ilość spraw i kwotę, która musi się uzbierać, żeby kupujący mógł wystąpić z roszczeniem do sprzedającego.

Niższe ogólne limity odpowiedzialności w przypadku naruszenia warunków umowy niż w ubiegłych latach, przy czym ich wysokość w większości zawieranych obecnie transakcji jest nie mniejsza niż połowa ceny kupna.

Kupujący byli bardziej ostrożni i w większym stopniu (42 proc. w porównaniu z 37 proc. w roku 2010) starali się pozyskać zabezpieczenie — w formie rachunku powierniczego, zatrzymania kwot gwarancyjnych czy też gwarancji bankowej.

Podobnie jak w poprzednich latach, nadal popularnością cieszyła się klauzula dotycząca istotnych niekorzystnych zmian występujących po zawarciu transakcji, a przed jej ostatecznym zamknięciem, tzw. Material Adverse Change (MAC).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu