Sprzedajemy już nie tylko surowce

Agata Mazurek
10-09-2018, 22:00

Firmy z polskim kapitałem osiągają wysoki, bo blisko 40 proc. wskaźnik udziału w eksporcie. To przede wszystkim zasługa przedsiębiorstw surowcowych, ale coraz większy kawałek tortu uzyskują też producenci towarów przetworzonych

Polskie firmy coraz chętniej wkraczają na rynki globalne. Duża w tym zasługa szybkiego rozwoju e-commerce i omnichannel — już co dziesiąta firma oferująca sprzedaż w internecie sprzedaje swoje towary za granicę. W efekcie rocznie przybywa ok. 100 firm, które można nazwać firmami zglobalizowanymi. Kryterium stanowi fakt, że ponad połowa ich przychodów pochodzi z eksportu. Z tej grupy, ok. 40 proc. to firmy kontrolowane przez kapitał krajowy, głównie średniej wielkości.

Wyświetl galerię [1/4]

JACEK SOCHA, partner i wiceprezes PwC w Polsce Fot. ARC

Czechy i Węgry zostają w tyle

Z raportu firmy SpotData, na zlecenie firmy Axa wynika, że krajowych średnich i dużych firm, których przychody z eksportu przekraczają 50 proc., jest już ok. 1200. Co ciekawe Polska pozytywnie wybija się pod tym względem spośród krajów regionu. Jeszcze na początku stulecia Polska, Czechy i Węgry miały ok. 0,5 procentowy udział w przepływach handlowych na świecie. Dziś udział Polski przekracza 1,2 proc. i jest o ok. jedną piątą wyższy niż udział Czech i dwukrotnie wyższy niż udział Węgier. Nie jest to jeszcze oczywiście poziom jaki reprezentują kraje rozwinięte, ale konsekwentnie je gonimy zmieniając model rozwojowy, który kiedyś oparty był na imporcie technologii.

W eksporcie dominują głównie towary niskoprzetworzone — są to najczęściej surowce, półprodukty, komponenty, a finalny wyrób powstaje za granicą. Z wyliczeń PwC wynika, że 39 proc. naszego eksportu do Niemiec stanowi wartość dodana wytworzona poza Polską. Z pozostałych 61 proc. 45 pkt. proc. konsumowana jest przez naszego sąsiada, a reszta jest reeksportowana dalej już ze stemplem Made in Germany.

Wynika to z faktu, że dominującą rolę w eksporcie zajmują ciągle firmy państwowe, które kontrolują takie sektory jak produkcja paliw czy produkcja niektórych metali.

— Polski przemysł w latach 80-tych i 90-tych był odcięty od świata, nie miał własnych kanałów sprzedaży. W toku prywatyzacji, gdy weszły do nas zachodnie koncerny ze skrystalizowaną siecią sprzedaży na całym świecie, naturalnym było, że to one zajęły czołowe miejsca wśród eksporterów towarów z Polski — uważa ekonomista prof. Witold Orłowski, rektor uczelni Vistula.

Podkreśla jednak, że dziś obok firm zajmujących się sprzedażą generycznych produktów, spory jest też udział producentów będących poddostawcami zachodnich koncernów, a są to z reguły polskie firmy powstałe w ciągu ostatnich 25 lat.

— Dlatego u nas udział w eksporcie firm z rodzimym kapitałem jest większy niż np. w Czechach, bo tam jeśli jakiś zachodni koncern nie uruchomił własnej produkcji, to czeskich wytwórców też jej nie ma — dodaje Witold Orłowski.

Rośnie udział w światowej wymianie

Pozytywne jest również to, że w ostatnich latach żaden kraj europejski nie zwiększał swojego udziału w wymianie handlowej na świecie tak szybko jak Polska. Mamy silny sektor eksportowy, w którym niemałą rolę odgrywają prywatne firmy krajowe. Ale jednocześnie polskie firmy wciąż produkują towary znacznie tańsze niż ich konkurenci w Czechach czy na Węgrzech. Ekonomiści sądzą, że wraz z rozwojem obecnych małych i średnich przedsiębiorstw, eksport rósł będzie jeszcze szybciej, bo firmy będą poszukiwały nowych rynków za granicą Polski.

— Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie w jakich dziedzinach możemy osiągnąć największy sukces, jeśli chodzi o wzrost eksportu — uważa prof. Orłowski. — Teoretycznie każdy, kto ma łatwy dostęp do kapitału, stosunkowo niski koszt wytwarzania towaru i stosunkowo dobry dostęp do wykształconych kadr ma szansę na sukces.

W jego ocenie jedyny problem, to gotowość do budowania globalnej strategii marki i ambicje wchodzenia na międzynarodowe rynki. Pokusić się o to może każdy, nie trzeba być od razu ogromnym koncernem. Jako przykład podaje rodzinne firmy niemieckie, które z powodzeniem konkurują na międzynarodowych rynkach.

— W Polsce jest sporo takich rodzinnych firm. Jesteśmy w Unii, nie mamy granic, jest dostępnych coraz więcej narzędzi i do dyspozycji mamy coraz nowsze technologie, które obniżają koszt dotarcia do klienta na całym świecie, nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby eksport firm z rodzimym kapitałem rósł jeszcze szybciej — podkreśla Witold Orłowski.

Część nowo zakładanych podmiotów od początku swego istnienia nie ogranicza się do rynku polskiego próbując dotrzeć do klientów z całego świata. Przede wszystkim dotyczy to firm z branży oprogramowania. Sukces już dziś odnoszą producenci odzieży i kosmetyków. Obecnie ok. 25-30 proc. polskiego eksportu kosmetyków to produkcja firm z większościowym polskim kapitałem. W ostatnich pięciu latach eksport polskich kosmetyków wyrażony w tonach rósł o średnio 7,4 proc. rocznie.

Ogółem — jak wskazują najnowsze dane GUS, po pierwszym półroczu 2018 roku eksport do UE wzrósł o 6,1 proc. (do 86,5 mld EUR), na pozaunijne rynki rozwinięte gospodarczo zwiększyła się o 4,5 proc., do blisko 7,3 mld EUR. Najwolniejszy wzrost eksportu odnotowano na rynki krajów słabiej rozwiniętych, tj. o 1,3 proc. (do 7,4 mld EUR). W przekroju towarowym najszybciej rosła sprzedaż produktów mineralnych (o 13,2 proc.), wyrobów przemysłu drzewno-papierniczego (o 10,5 proc.) oraz wyrobów przemysłu lekkiego (o 9,9 proc.). Z kolei wśród dominujących w naszym eksporcie — wyrobów przemysłu elektromechanicznego sprzedaż wzrosła o 4,5 proc., w tym najszybciej maszyn i urządzeń mechanicznych oraz ich części (o 8,4 proc.).

1,2 proc. Tyle wynosi udział Polski w przepływach handlowych na świecie.

7,3 mld EUR Tyle w pierwszej połowie 2018 r. wyniosła wartość eksportu z Polski na pozaunijne rynki rozwinięte, to o 4,5 proc. więcej niż rok wcześniej.

 

O konkursie

Na zgłoszenia czekamy do 31 października 2018 r.

Informacje i formularz zgłoszeniowy znajdują się na naszej stronie: pb.pl/czempioni

 

KOMENTARZ ORGANIZATORA MERYTORYCZNEGO

Przez giełdę na zagraniczny rynek

JACEK SOCHA, partner i wiceprezes PwC w Polsce

Od kilku lat mówimy o coraz większej liczbie polskich firm, które decydują się wyjść ze swoją działalnością na rynki zagraniczne. Co ważne, robią to przedsiębiorstwa z wielu branż i mamy wiele przykładów takiej spektakularnej ekspansji. Nikogo nie dziwi już, a przynajmniej nie powinna, obecność polskich dużych sklepów w europejskich stolicach czy polskich marek w najodleglejszych zakątkach świata. Trend ten jest naturalnym etapem rozwoju naszych rodzimych przedsiębiorstw uzasadnionym poszukiwaniem nowych klientów. Za takim ruchem stoi przemyślana strategia i patrzenie długoterminowe, co nie oznacza, że odbywa się to bez ryzyka. Nie można go oczywiście uniknąć, można natomiast minimalizować. Ekspansja zagraniczna nie jest bowiem jednorazowym działaniem, warto patrzeć na nią jak na proces, wymagający odpowiedniego przygotowania, ale też „utrzymania” po wejściu na inne rynki.

O sukcesie naszych firm za granicą nie decyduje już tylko cena, ale coraz częściej innowacyjność i jakość oferowanych produktów. Z jednej strony udaje się to dzięki dostępowi do odpowiednich środków finansowych, z drugiej — dzięki wsparciu na szczeblu regionalnym i centralnym wielu inicjatyw, które wspierają budowanie silnej marki „made in Poland”.

Około połowa dotychczasowych laureatów konkursu „Polska Firma — Międzynarodowy Czempion” to spółki giełdowe. Wcale mnie to nie dziwi, bo firmy notowane na rynku kapitałowym są bardziej innowacyjne niż reszta — co potwierdza statystyka i raporty PwC. W tym kontekście pytanie o kondycję polskiego rynku kapitałowego i jego przyszłość jest jak najbardziej na miejscu. Nie da się ukryć, że warszawska giełda przeżywa obecnie swój gorszy moment, co jest efektem decyzji dotyczących OFE. Szansą na jej wzmocnienie są Pracownicze Plany Kapitałowe, które mogą poszerzyć bazę inwestorów. Ale warto też zadać sobie pytanie o przyszłość całego systemu OFE.

Mam nadzieję, że kolejne miesiące i lata będą okresem wdrażania w życie dyskutowanych do tej pory planów, co realnie ożywi rynek, a tym samym wpłynie na zwiększenie innowacyjności i śmielsze działania polskich przedsiębiorstw za granicą.

 

KOMENTARZ PARTNERA STRATEGICZNEGO

Eksport będzie bił kolejne rekordy

MAKS KRACZKOWSKI, wiceprezes PKO Banku Polskiego

Eksport staje się dla polskiej gospodarki kołem zamachowym, a rok 2017 był pod tym względem rekordowy. Po raz pierwszy w historii wartość wyeksportowanych towarów przekroczyła barierę 200 mld euro, a roczna dynamika eksportu przyśpieszyła do 11,8 proc.

Niemal 40 proc. przychodów z eksportu towarów w 2017 roku zostało wygenerowanych przez firmy z kapitałem polskim lub z mniejszościowym kapitałem zagranicznym. Stosunkowo wysoki wskaźnik kapitału polskiego w eksporcie to zasługa z jednej strony naszych narodowych czempionów, a z drugiej rosnącej liczby rodzimych małych i średnich firm, które coraz śmielej wychodzą na zagraniczne rynki. Wśród liderów polskiego eksportu w czołówce znajdują się giganci z branży surowcowej i chemicznej z polskim kapitałem. Dla porównania u naszych południowych sąsiadów, w Czechach lub na Słowacji, na szczycie rankingów eksporterów znajdują się zagraniczne koncerny samochodowe.

Z drugiej strony odnotowujemy również dynamiczny wzrost liczby firm eksportujących. W PKO Banku Polskim obserwujemy rosnącą aktywność naszych klientów na zagranicznych rynkach i to nie tylko eksportową, ale także związaną z inwestycjami za granicą. W latach 2010–2017 liczba eksporterów zatrudniających powyżej 9 osób zwiększyła się o 14,3 proc. z 15,5 tys. do 17,7 tys.. Wprawdzie w tym okresie najsilniejszy wzrost zaobserwowano wśród firm dużych (o 20,3 proc.), ale również wysoki wzrost odnotowano wśród firm małych (o 17,8 proc.), natomiast wśród firm średnich wzrost ten wyniósł 8,8 proc. Systematycznie rośnie też udział przedsiębiorców sprzedających swoje wyroby za granicę — zarówno wśród małych, jak i średnich podmiotów, a to przede wszystkim właśnie takie firmy zbudowane są na polskim kapitale.

Nasi ekonomiści prognozują, że w całym 2018 r. dynamika eksportu towarowego wyniesie 5 proc., a jego wartość przekroczy 221 mld euro. Obserwując umiędzynarodowianie polskich firm wspieramy naszych klientów w handlu zagranicznym, ale także podążamy za nimi za granicę. Naszych klientów firmowych obsługujemy nie tylko w kraju ale także w oddziałach w Niemczech i Czechach, czyli krajach o największej aktywności polskich przedsiębiorców.

 

KOMENTARZ PARTNERA

Zachęćmy małe firmy do ekspansji

KATARZYNA KOWALSKA, wiceprezes zarządu KUKE

KUKE od 27 lat towarzyszy polskim firmom zarówno w rozwoju na terenie kraju, jak i w zagranicznej ekspansji. Wiemy, że rodzime firmy mają ogromny potencjał wzrostu i wiele do zaoferowania na arenie międzynarodowej, czego mamy przyjemność być wielokrotnie świadkiem. Za znaczącą część eksportu odpowiadają małe i średnie przedsiębiorstwa, które są w szczególny sposób wrażliwe na ryzyka polityczne, niestabilność gospodarczą regionu czy zatory płatnicze. Ponad 60 proc. małych i średnich przedsiębiorstw w Europie zetknęło się z prośbą o wydłużenie terminu płatności, a ponad 30 proc. deklaruje, że jest to znacząca przeszkoda w rozwoju biznesu.

Zatory płatnicze stanowią realne zagrożenie dla mniejszych przedsiębiorstw, ponieważ mogą doprowadzić do utraty płynności finansowej, która może zagrozić funkcjonowaniu firmy. Stąd też wiele przedsiębiorstw świadomie rezygnuje z działalności zagranicznej, rezygnując tym samym z szansy na wzrost biznesu, dywersyfikacji rynków zbytu.

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii szacuje, że z ponad 1,6 mln małych i średnich przedsiębiorstw, jedynie około 13,5 tys. podejmuje działalność eksportową — to zdecydowanie zbyt mało. Potencjał polskich małych i średnich przedsiębiorstw jest zdecydowanie wart eksploatowania i nie ogranicza się tylko do eksportu na terenie Unii Europejskiej. Mamy produkty i usługi, które cieszą się zainteresowaniem na wielu pozaeuropejskich rynkach, często jednak prowadzenie tam biznesu jest bardziej ryzykowne. Nie oznacza to, że z takiej ekspansji trzeba rezygnować.

Należy ją jedynie drobiazgowo zaplanować i odpowiednio chronić, a pomocne są w tym faktoring, ubezpieczenie należności czy gwarancje ubezpieczeniowe, które pozwalają kompleksowo zabezpieczyć biznes w kraju i za granicą, a tym samym zapewnić spółce bezpieczną ekspansję i wzrost.

 

KOMENTARZ PARTNERA

Sposób na rozpędzenie innowacji

ANDRZEJ KENSBOK, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu

W ciągu ostatnich lat tempo polskiej gospodarki, mierzone stosunkiem wartości eksportu do PKB, znacząco wzrasta — z blisko 34 proc. do ponad 52 proc. Towarzyszy temu ponad trzykrotny wzrost wartości sprzedaży towarów i usług pochodzących z Polski. Stajemy się liderem wzrostu w regionie Europy Środkowo-Wschodniej i tylko kilka krajów z tego obszaru odnotowało zbliżoną skalę wzrostu eksportu.

Polska wymiana zagraniczna kilka lat temu weszła w fazę przyspieszenia: wartość eksportu przekroczyła wartość importu, a nadwyżka handlowa utrzymywała się w kolejnych latach. Wartość towarów wysyłanych za granicę w 2017 roku wyniosła 203,7 mld EUR, a sprowadzonych do Polski 203,3 mld EUR. Wartość eksportu była o 10,2 proc. wyższa niż w 2016 r., importu zaś zwiększyła się o 12,3 proc.

Poprzez wypracowywanie nadwyżek w handlu zagranicznym wyróżniamy się na tle krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Nasza gospodarka posiada także nadwyżki w bilansie handlowym. Według danych Spotdata firmy krajowe odpowiadają za 40 proc. eksportu z Polski, to najlepszy wynik biorąc pod uwagę państwa naszego regionu. Teraz pozostaje nam poczekać na pozytywne efekty tych zmian. Naturalną konsekwencją wysokiego eksportu jest bowiem konieczność konkurowania na zagranicznych rynkach, a to determinuje inwestycje. Takie eksportowe przyśpieszenie powinno zatem spowodować zwiększenie inwestycji w nowe technologie. Najlepiej jeśli takie innowacje pochodzą z wnętrza organizacji i są wynikiem prac polskich naukowców oraz innowatorów. Z kolei konsekwencją prowadzenia dużej liczby badań i zwiększenia liczby polskich patentów jest rozwój przemysłu.

Dobrym przykładem jest branża automotive. Według raportu ARP z 2017 roku, od 2011 roku obserwowane są korzystne zmiany miejsca Polski w globalnych łańcuchach wartości dodanej w przemyśle motoryzacyjnym.

Poza motoryzacją do czołowych eksporterów z Polski należą przedsiębiorcy z branż, w których istnieje dostęp do surowców. To przede wszystkim firmy produkujące żywność (a także wyroby pochodne, np. skóry), takie jak np. CEDROB, Grupa Mlekovita, GK Sokołów, Zakłady Tłuszczowe Kruszwica, Krajowa Spółka Cukrowa „Polski Cukier” czy Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Łowiczu. Do tej kategorii zaliczamy także producentów drewna i związaną z tym produkcje mebli, gdzie do wiodących producentów zaliczyć możemy takie firmy jak m.in. Grupa Meblowa Szynaka, Black Red White czy Fabrykę Mebli Forte.

Należy także pamiętać, iż czynnikiem sukcesu jest nie tylko dostęp do tanich surowców, ale wciąż relatywnie niskie koszty pracy i wieloletnie inwestycje w nowoczesne maszyny i automatyzację

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Mazurek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Sprzedajemy już nie tylko surowce