Stacja przemienienia

Dawid Tokarz
opublikowano: 2005-10-28 00:00

Prezes i jeden z udziałowców, który przekonywał sąd, że wniosek o upadłość PHU DEF jest bezzasadny, nie wysłuchał werdyktu. Nie mógł. Kilka dni wcześniej zatrzymali go funkcjonariusze CBŚ.

23 sierpnia 2005 r. warszawski sąd gospodarczy ogłosił upadłość działającej w branży paliwowej spółki PHU DEF.

Telefon do wiceprezesa i drugiego z trzech głównych udziałowców PHU DEF — Waldemara Piechowskiego — nie wyjaśnia wiele.

— Skąd ma pan mój numer? Nie będę rozmawiał. Do widzenia! — tyle udało nam się usłyszeć.

Zdenerwowanie wiceprezesa nie powinno dziwić. Jego wspólnik, prezes Adam O., został zatrzymany za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Mówiąc po ludzku — był członkiem mafii. Mafii paliwowej.

— Zatrzymanie Adama O. ma związek ze sprawą zakupów w Rafinerii Trzebinia produktów naftowych Flonaft i FL-02, nieobłożonych akcyzą. Produkty te nabywano jako oleje technologiczne, a potem, na podstawie sfałszowanych dokumentów przewozowych, sprzedawano jako pełnowartościowy olej napędowy. W latach 2003 -04 w procederze tym uczestniczyła m.in. firma PHU DEF. Zarzucamy Adamowi O. oszustwa na szkodę finalnych odbiorców oraz wypranie około 500 tys. zł. Na dziś... — informuje Bogusława Marcinkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Co atrakcyjne

Flonaft i FL-02 to oleje technologiczne, przeznaczone głównie do zastosowań górniczych. Obłożone były (dziś w Trzebini już się ich nie produkuje) minimalną stawką akcyzy. Ze sprzedaży tysiąca litrów do budżetu trafiało zaledwie 60 zł, gdy akcyza za tę samą ilość oleju napędowego wynosiła 1144 zł. Za procederem magicznej przemiany oleju technologicznego w popularny diesel stała bardzo dobrze zorganizowana struktura...

— Po zakupie Flonaftu i FL-02 w Rafinerii Trzebinia produkty te trafiały do kolejnych firm słupów, by w którejś z nich ostatecznie zginąć. To były tzw. firmy na pożarcie. W tym samym czasie z innych firm słupów ten sam towar wychodził już jako olej napędowy. Fałszowano przy tym listy przewozowe i — dla zaciemnienia obrazu — stosowano faktoring. Całym procederem sterowało swoiste centrum logistyczno-finansowe. Decydowano tam nie tylko o tym, jakie ilości tych produktów, kiedy i przez które firmy zostaną wprowadzone na rynek, ale też uzgadniano, jak będą dzielone pod stołem pieniądze zarobione po drodze. A rola PHU DEF? Była to jedna z wąskiej grupy siedmiu spó- łek — odbiorców hurtowych, działających w strukturze — ujawnia osoba zbliżona do śledztwa.

Prokuratorzy z wydziału ds. przestępczości zorganizowanej krakowskiej prokuratury okręgowej ustalili, że — łącznie z fikcyjnymi firmami (tych było najwięcej) — w proceder zaangażowanych było około 100 spółek. Do dziś zarzuty objęły 45 osób (głównie prezesów słupów), a łączna wartość wypranych pieniędzy to — na razie — około 22 mln zł. W przypadku kilkunastu osób wydano już nawet wyroki: głównie dotyczy to fikcyjnych szefów firm, którzy zdecydowali się zeznawać przeciw organizatorom całego procederu i dobrowolnie poddali się karze.

Z produktów Rafinerii Trzebinia magicznej metamorfozie podlegały nie tylko Flonaft i FL-02, ale też wiele innych, często różniących się między sobą jedynie nazwą. Zamieszanie kontrolowanej przez PKN Orlen rafinerii w mafię paliwową to jeden z najciekawszych wątków śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie (koordynującą wszystkie śledztwa paliwowe). Władze Trzebini przekonywały, że spółka nie miała wpływu na to, co dzieje się z jej produktami po sprzedaży. Śledczy tym tłumaczeniom nie dali wiary. Ich zdaniem, oszustwa na szkodę skarbu państwa nie byłyby możliwe, gdyby nie (sowicie opłacone!) przyzwolenie przedstawicieli Rafinerii Trzebinia. Już prawie rok w areszcie przebywa czterech jej pracowników: dwóch członków władz — Paweł K. i Mieczysław R., szef Petronaftu, czyli spółki córki — Józef D. oraz pracownik zaopatrzenia — Tomasz B.

Firma z firmą

Z Rafinerią Trzebinia ściśle wiąże się też inny ciekawy wątek śledztw paliwowych, dotyczący Konsorcjum Victoria (jego prezes Adam Ch. od lutego 2005 r. też przebywa w areszcie). Według ustaleń prokuratury spółka ta była największym odbiorcą produktów ropopochodnych z Trzebini. Tylko od września 2003 r. do kwietnia 2004 r. kupiła w tej rafinerii około 200 tys. ton olejów, które po przekroczeniu bramy rafinerii zmieniły się w paliwo do diesla.

Po zatrzymaniu Adama Ch. media najwięcej pisały o jego zeznaniach, w których chwalił się swoimi kontaktami ze służbami specjalnymi. Mówił m.in. o tym, że były wiceszef ABW, gen. Paweł Pruszyński, zaproponował mu wykorzystywanie spółki do celów operacyjnych (sam generał sprawy nie komentował) oraz że za pomoc ABW otrzymywał od 50 do 150 tys. złotych miesięcznie. To właśnie znajomości w służbach, zdaniem m.in. posłów z orlenowskiej komisji śledczej, pozwoliły Konsorcjum Victoria na robienie tak wielkich, choć lewych interesów.

Konsorcjum Victoria to nie jedyna spółka z mafii paliwowej, wokół której pojawiają się ludzie służb specjalnych. Ustaliliśmy, że kolejną jest... PHU DEF. Firma ta zawiązana została w styczniu 1999 r., od początku jej prezesem i głównym rozgrywającym był Adam O. Od początku też zajmowała się handlem paliwami. Według oficjalnych danych z akt rejestrowych, co roku osiągała niezbyt imponujące przychody — rzędu 5-6 mln zł, wykazując niewielki zysk (prawdziwość tych danych jest wątpliwa — syndyk odkrył sporo nieprawidłowości w rachunkowości spółki).

Działalność PHU DEF finansowana była m.in. z pożyczek udzielonych jej przez spółkę Advanced Chemical Technologies (ACT) i prezesa tejże — Janusza Bukałę. Były co najmniej dwie takie pożyczki — dotarliśmy do umów. 5 listopada 2001 r. solidarnie po 50 tys. USD pożyczyli PHU DEF Janusz Bukała i kierowana przez niego spółka. Co ciekawe, Adam O., zeznając w sądzie upadłościowym, przekonywał, że pożyczki zaciągnięte od ACT i jego, jak się wyraził, znajomego: Janusza Bukały — zostały spłacone. Co innego wynika jednak z ksiąg rachunkowych PHU DEF.

Co wiemy o ACT? To zarejestrowany w kanadyjskim Edmonton tajemniczy pośrednik w dostawach ropy zza wschodniej granicy (jego odbiorcą był m.in. PHU DEF). Pierwszy raz o ACT dowiedzieliśmy się w 2003 r., kiedy w „Pulsie Biznesu” pisaliśmy o spółce Energopol Oil, która — wraz z kontrolowanym przez skarb państwa Petrobaltikiem — przejęła największą na Litwie kompanię naftową — AB Geonaftę. Ujawniliśmy wtedy, że we władzach Energopolu Oil znalazły się osoby, których nazwiska kilka lat wcześniej pojawiały się w tzw. aferze Gawriłowa (tego rosyjskiego biznesmena uznano w Polsce za osobę niepożądaną — m.in. po tym, gdy media oskarżyły go o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi). Energopol Oil sprowadzał ropę zza wschodniej granicy m.in. za pośrednictwem ACT. Co ciekawe — współpracował też z... PHU DEF.

Po nitce

Po naszym tekście o Energopolu Oil spółce przyjrzała się też „Rzeczpospolita”. Jej dziennikarze dotarli do dokumentu, który łączy ACT z byłym szefem WSI, kontradmirałem Kazimierzem Głowackim. Chodzi o przesłane przez ACT do Łukoilu zapytanie ofertowe, w którego nagłówku znajduje się nazwisko Głowackiego. Były szef WSI przyznał ówcześnie, że przyjaźni się z Januszem Bukałą, zapewniając jednak, że nie ma nic wspólnego z jego firmą. Sam Janusz Bukała potwierdził zaś, że Kazimierz Głowacki pomagał mu w kilku sprawach. Szefa ACT chcieliśmy zapytać o jego związki z PHU DEF. Nie udało nam się jednak do niego dotrzeć, jego syn przekonywał, że ojciec przebywa za granicą. Wiemy natomiast, że spółka ACT i sam Janusz Bukała przewijają się w aktach śledztwa, prowadzonego przez krakowską prokuraturę. Przyznaje to jeden ze śledczych.

— Jednym z najciekawszych wątków, które pozostały do zbadania, jest wciąż ten dotyczący sprowadzania produktów paliwowych ze Wschodu. Za wcześnie jednak na szczegóły... — mówi.

Prokuratorzy zamierzają również sprawdzać, gdzie ostatecznie trafiały produkty kupowane w Trzebini, które po metamorfozie stawały się olejem napędowym.

Przyjrzeliśmy się klientom PHU DEF. Wśród kontrahentów spółki przewijają się m.in. Przedsiębiorstwo Chemiczne Cheman z grupy Ciechu oraz... kontrolowany przez skarb państwa holding zbrojeniowy Bumar.

Roma Sarzyńska, rzecznik prasowy Bumaru, bagatelizuje kontakty handlowe z PHU DEF:

— W 1999 r. uzyskaliśmy koncesję na obrót paliwami, a rok później zaczęliśmy współpracę z PKN Orlen. Kupowaliśmy od nich paliwa, by potem sprzedać je innym firmom. Jednym z naszych odbiorców była spółka PHU DEF. Nie udało nam się jednak uzyskać zadowalającej pozycji na rynku i zrezygnowaliśmy z tego biznesu w 2002 r. To tyle.

— Z dokumentów PHU DEF wynika jednak, że po tym, jak zakończyliście dostawy paliw do tej spółki, ze sprzedającego zmieniliście się w kupującego i olej napędowy zaczął płynąć w drugą stronę. A uwzględniając ustalenia prokuratury, wątpliwe, by rzeczywiście był to olej napędowy...

— Nie mamy żadnych informacji w tym zakresie.

Bumar to nie jedyny ciekawy kontrahent PHU DEF. Rzućmy okiem na Univar. To firma, która powstała w 1994 r., a jej głównymi udziałowcami były Polskie Koleje Państwowe i niegdysiejszy potentat warszawskiej giełdy: Universal (po 49,21 proc. udziałów). Univar zajmował się hurtowym handlem paliwami, a do tej działalności wykorzystywał cztery bazy paliwowe, dzierżawione od PKP: dwie w Warszawie i po jednej w Łukowie i Ostrołęce. Spółka zajmowała się też przeładunkami produktów ropopochodnych w terminalu przeładunkowym w Małaszewiczach na granicy polsko-białoruskiej oraz tankowaniem paliwa do lokomotyw PKP. Przez kilka lat stale wykazywała zyski, rokrocznie osiągając kilkadziesiąt milionów złotych przychodów. Wszystko zmieniło się w 2001 r., kiedy popsuły się relacje między Univarem a jego głównym kontrahentem, czyli PKP. Po raz pierwszy w historii firma wykazała stratę i musiała wstrzymać działalność handlową, koncentrując się na pozostałej, znacznie mniej opłacalnej. Efekt? Drastyczne pogorszenie kondycji ekonomicznej spółki i — w konsekwencji — jej upadłość w październiku 2004 r.

Chętni

Mimo trudności odczuwalnych od 2001 r. Univar wciąż był łakomym kąskiem. Świadczą o tym wydarzenia z grudnia 2001 r., kiedy jeden z jego wspólników, Universal, chciał podwyższyć kapitał spółki. Nowo wyemitowane udziały miała objąć tajemnicza spółka The Pendle Trust Ltd. z Guliford w Wielkiej Brytanii. Według naszych informacji firma ta powiązana jest z... Universalem i jego prezesem, Dariuszem Przywieczerskim. W ten sposób Universal chciał przejąć pełnię władzy nad Univarem. Nie udało się — PKP skutecznie zablokowały te plany.

Dla Dariusza Przywieczerskiego Univar stanowił dużą wartość — nawet w 2004 r., kiedy ostatecznie chylił się ku upadkowi. 1 kwietnia tego roku odkupił on udziały w Univarze (sprzedającym był syndyk upadłego kilka miesięcy wcześniej Universalu). Właścicielem tych udziałów nie był za długo. Już 5 kwietnia 2004 r. przeszły one w ręce... Tomasza Przywieczerskiego (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa). Powód tej drugiej transakcji? Być może to, że Dariusz Przywieczerski ówcześnie był jednym z oskarżonych w sprawie Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (prokuratura zarzuciła mu wyprowadzenie z funduszu około 1,5 mln USD) i w tym czasie przepisywał swój majątek na członków rodziny. Na marginesie warto dodać, że organa ścigania uważają, że dziś Przywieczerski (który tuż po skazaniu go na 3,5 roku więzienia uciekł z kraju i jest poszukiwany za pomocą tzw. europejskiego nakazu aresztowania) może przebywać w Guliford, czyli mieście — siedzibie The Pendle Trust Ltd. — niedoszłego udziałowca Univaru.

Dlaczego Univar, mimo stale pogarszającej się kondycji finansowej, był wciąż łakomym kąskiem? Odpowiedzi szukają organa ścigania z Krakowa.

— Wedle naszej wiedzy z dzierżawionych od PKP zbiorników paliwowych Univaru chętnie korzystały firmy zamieszane w mafię paliwową. I to nie jedna czy dwie, ale wiele. Raczej trudno mówić o przypadku. Wciąż ten wątek badamy — mówi jeden z prokuratorów.

Według naszych informacji z Univarem współpracowała m.in. jedna z kluczowych (wg organów ścigania i mediów) spółek w strukturze mafii — ciechanowski Best-Oil, a także... PHU DEF.

Dużo roboty

PHU DEF to stosunkowo mała spółka. Adama O. trudno porównywać z tzw. baronami paliwowymi, o których rozpisywała się prasa (świadczy o tym choćby skala dotychczasowych zarzutów). Ale w przypadkach tej spółki można dostrzec wszystkie charakterystyczne cechy mafii paliwowej. Wykorzystywanie firm słupów. Ścisłą współpracę z innymi firmami ze struktury. Bliską obecność ludzi ze służb specjalnych. I jeszcze jedno: korzystanie z infrastruktury wojskowej (wedle dokumentów spółki PHU DEF miał jeden zbiornik na 2,5 tysiąca ton paliwa także w... jednostce wojskowej w Józefowie!). Widać też nowe ślady: podejrzaną rolę, jaką w mafii paliwowej pełniła spółka, w której prawie 50 proc. udziałów mają PKP oraz zadziwiający fakt współpracy PHU DEF z Bumarem, bądź co bądź strategiczną polską spółką z branży zbrojeniowej.

Jedno jest pewne — krakowscy prokuratorzy jeszcze długo będą mieli pełne ręce roboty...

Możesz zainteresować się również: