Start-upy zwietrzyły interes w edukacyjnych robotach

Mają uczyć poprzez zabawę – „automatyczni nauczyciele” szukają dla siebie miejsca na rynku.

Photon to najbardziej spopularyzowany w kraju koncept robota-zabawki zachęcającej najmłodszych do nauki programowania. Promuje go zarówno środowisko startupowe, jak i przedstawiciele administracji publicznej. Prezentowany był podczas tegorocznych targów Hannover Messe w Niemczech jako część polskiego stoiska narodowego, znalazł się również w grupie projektów startupowych pokazanych brytyjskiej parze książęcej podczas jej niedawnej wizyty w Polsce. 

Zobacz więcej

Firma Flash Robotics z Wrocławskiego Parku Technologicznego rozwija interaktywną zabawkę edukacyjną. ARC

Stojąca za konceptem firma Photon Entertainment ogłosił właśnie, że przystępuje do produkcji urządzenia. W tym celu wynajęła pomieszczenia na stadionie w Białymstoku. Spółka zakłada, że jeszcze do końca tego roku sprzeda ok. 5 tys. sztuk urządzenia, a w roku 2018 zwiększy sprzedaż czterokrotnie. Roboty w pierwszej kolejności trafią do osób, które dołożyły się do sfinansowania konceptu na platformie crowdfundingowej Kickstarter (zebrano wówczas 52 tys. USD) oraz do współpracującego z Photon Entertainment wydawnictwa edukacyjnego MAC, za pośrednictwem którego produkt ma zostać wprowadzony do szkół. 

- Szacujemy, że jeszcze w pierwszym semestrze 2017/18 do szkół trafi ok. 2 tys. robotów. Chcemy, aby już od września były stosowane podczas zajęć z informatyki dla dzieci – mówi Marcin Joka, współtwórca Photona.

Zapewnia on, że niebawem urządzenie będzie sprzedawane również indywidualnym odbiorcom za pośrednictwem sklepu internetowego (zostanie uruchomiony najprawdopodobniej pod koniec września). Negocjowane są również warunki współpracy z międzynarodowymi sieciami sklepów z elektroniką użytkową. 

Sposób na urozmaicenie nauki 

Photon będzie miał konkurenta. Polsko-szwedzki start-up Skriware wspierany przez Dartmouth College chce pod koniec 2017 r. uruchomić platformę e-learningową do nauki robotyki i modelowania 3D. Jak wyjaśnia Karol Górnowicz, prezes Skriware, także ta formuła edukacyjna – skierowana do dzieci i nastolatków – zostanie wzbogacona o zestaw elementów wydrukowanych w technologii 3D oraz elektronikę, z których będzie można samodzielnie zbudować robota i zaprogramować go, z czasem rozszerzając jego funkcjonalności. 

Biznes w robotach edukacyjnych dostrzegli też inni młodzi przedsiębiorcy. Interaktywną zabawkę rozwija Flash Robotics z Wrocławskiego Parku Technologicznego. Współzałożyciel spółki - Jan Kędzierski znalazł się w gronie 10 finalistów polskiej edycji konkursu „Innovators Under 35” realizowanego przez MIT Technology Review, wyróżniającego najlepiej rokujących, młodych innowatorów. 

Jego robot o nazwie Emys ma uczyć języków obcych - na początek w grę wchodzą języki angielski i hiszpański. Adresatami produktu będą dzieci w wieku od 3 do 7 lat. Obecnie gotowy jest prototyp urządzenia. Robot może mówić, poruszać się, wyrażać niektóre emocje. Ma uczyć poprzez zabawę – zaangażowanie dziecka będzie nagradzane np. odblokowaniem i wyświetleniem nowych gier czy animacji. 

Firma próbuje rozwijać swój koncept zarówno w Polsce, jak i na świecie. Zainwestował w nią amerykański fundusz SOSV (Flash Robotics był jednym z uczestników realizowanego w USA akceleratora dla start-upów). 

Programista w świecie zabawek

Czy startupowcy mają wystarczająco dużo sił, aby zaistnieć na rynku, przedzierając się przez ofertę największych producentów zabawek? 

- Owszem, zdarza się, że jedna zabawka jest w stanie zawładnąć rynkiem, ale są to zazwyczaj falowe i krótkotrwałe zjawiska. Pojawienie się na rynku startupowych projektów pokazuje natomiast bardzo duży potencjał intelektualny twórców polskich zabawek – zaznacza Marek Jankowski, członek grupy doradczej Polskiego Stowarzyszenia Branży Zabawek i Artykułów Dziecięcych. 

Dodaje on, że dotychczas, jeśli głośno mówiło się o sukcesach polskich firm w kraju czy za granicą, to byli to zwykle tradycyjni producenci. Obecnie coraz większy wpływ na rozwój krajowego sektora zabawek zaczynają mieć również zdolni, rodzimi programiści. Jednak rynku zbytu dla swoich produktów powinni oni szukać głównie za granicą. Rozwój i produkcja zaawansowanych technologicznie urządzeń są kosztowne i sprzedaż ograniczona jedynie do lokalnego rynku może w tym przypadku nie przynieść oczekiwanych zysków. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Start-upy zwietrzyły interes w edukacyjnych robotach