Aż do końca przyszłej dekady notowania ropy naftowej będą oscylować wokół pułapu 70 USD za baryłkę, a odchylenia cen od tej wartości nie powinny przekraczać 25 USD, napisał Barry Bannister w raporcie datowanym na poniedziałek. To oznacza, że szanse na sforsowanie bariery 100 USD za baryłkę ceny surowca będą miały dopiero po 2029 r. Mimo to według specjalisty po przecenie z ostatnich miesięcy ropa jest już niedowartościowana. Tempo przyrostu podaży dolara, w którym surowiec jest notowany, wskazuje na cenę 70 USD za baryłkę. Barry Bannister przypomina o konsekwencjach ścisłej odwrotnej korelacji między notowaniami ropy i dolara dla rynku ropy.
- Fed będzie zaostrzał politykę bardzo powoli, a globalny wzrost przyspieszy. Te dwa czynniki zapowiadają szczyt w notowaniach dolara – napisał Barry Bannister.
Ekspert zwraca także uwagę, że ropa jest najbardziej niedowartościowana względem złota od końca lat 90-tych. To oznacza, że albo jej ceny pójdą w górę, albo przecenie ulegnie złoto. Co ciekawe, przyczyn przeceny ropy Barry Bannister upatruje – poza umocnieniem dolara i nierównowagą między popytem a podażą – również w czynnikach geopolitycznych. Jego zdaniem wzrost produkcji ropy na Bliskim Wschodzie wsparła Arabska Wiosna. Tymczasem decyzja OPEC o walce o udziały rynkowe miała sens w kontekście geopolitycznych preferencji przewodzących kartelowi krajów sannickich.
- Spodziewamy się, że OPEC zareaguje, by przywrócić równowagę na rynku, ale niezbędna do tego będzie zgoda Iranu na ostateczne uregulowanie kwestii jego programu atomowego, złagodzenie polityki Rosji oraz pomoc tego kraju w zakończeniu wojny w Syrii. To trzy główne cele sannickich producentów ropy: Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich – napisał Barry Bannister.
