Stocznia Gdańsk rusza z wieżami wiatrowymi

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 13-05-2010, 00:00

Ekoenergetyka święci triumfy i na tym rynku gdańska stocznia postanowiła rozwinąć żagle. Startuje jesienią.

Ekoenergetyka święci triumfy i na tym rynku gdańska stocznia postanowiła rozwinąć żagle. Startuje jesienią.

Moda na zieloną energię kwitnie w najlepsze, więc Stocznia Gdańsk, której jednym z głównych właścicieli jest Siergiej Taruta, ukraiński biznesmen, postanowiła przyspieszyć wejście na rynek produkcji wież wiatrowych.

— Zgodnie z planem restrukturyzacji nasza fabryka wież wiatrowych powinna być gotowa w 2012 r. Potencjalni klienci chcą jednak, abyśmy szybciej pojawili się na rynku. Dlatego też wydzieliliśmy część hali, zamówiliśmy maszyny i wkrótce ruszymy z produkcją — mówi Arkadiusz Aszyk, wiceprezes stoczni.

Maszyny powinny dotrzeć w lipcu-sierpniu, a pierwsze wieże zostaną dostarczone na rynek jesienią. Firma planuje początkowo dostarczać 100 wież rocznie, ale kiedy już ruszy nowa fabryka, produkcja wzrośnie do 350 sztuk.

Uruchomienie produkcji wież jeszcze w tym roku to koszt około 20 mln zł. Cała fabryka ma kosztować około 40 mln EUR, ale stocznia ma szanse na podatkowe upusty.

— Teren, na którym powstanie nowa fabryka, wchodzi do Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, dzięki czemu możemy liczyć na ulgi w podatku dochodowym — dodaje Arkadiusz Aszyk.

Rosyjskie połowy

Produkcja wież wiatrowych jest ważna dla stoczni, bo w zamówieniach na statki wciąż panuje kryzys. Gdańska spółka czeka na uprawomocnienie kontraktów na dwa promy i myśli o pozyskaniu kolejnych.

— Aby normalnie funkcjonować, powinniśmy rocznie budować co najmniej 6 statków. Chcemy skupić się na rynku statków off-shore, ale ważnym segmentem mogą być także promy czy trawlery — mówi Arkadiusz Aszyk.

Stocznia przed laty była dostawcą kutrów rybackich na rynek rosyjski i chce go odzyskać.

— W Rosji trzeba wymienić około 400 kutrów. Czasem rozmawiamy z potencjalnymi klientami z Archangielska czy Władywostoku i okazuje się, że mają na przykład kuter produkowany przez Stocznię Gdańską, który ma już 30 lat i chętnie kupiliby od nas nowy, bo tamten nieźle się sprawdził — dodaje wiceprezes.

Dlatego też stocznia rozbudowała biuro projektowe i zamierza opracować własne modele statków z kompletnym wyposażeniem.

Zakładowe cięcia

Stocznia prowadzi też redukcję zatrudnienia. Pracuje w niej około 1,9 tys. osób, czyli mniej więcej tyle, ile przewidziano w planie restrukturyzacji. Jednak firma musi popracować nad zmianą struktury zatrudnienia — zmniejszyć liczbę pracowników administracyjnych, a zwiększyć produkcyjnych. Szefowie firmy spodziewają się też, że we wtorek uda się podpisać z załogą pakiet antykryzysowy, który zakłada obniżkę wynagrodzeń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu