Deblay wpadł latem na pomysł sprzedawania puszkowanego powietrza z Montcuq. Na stronie crowdfundingowej zebrał dostateczną ilość pieniędzy, aby uruchomić produkcję. Kiedy wiadomość o sprzedaży „puszkowanego powietrza” pojawiła się w wielu mediach, zaczęły spływać zamówienia. Przez trzy tygodnie sięgnęły 1000 puszek. Każda kosztuje 5,50 EUR plus koszty wysyłki.
- Wiedziałem, że to się będzie sprzedawać, ale nie, że aż tak dużo, w tak krótkim czasie – powiedział Deblay.
Student przyznaje jednak, że popularność jego produktu może częściowo wynikać także z tego, że słowo Montcuq jest często wymawiane nieprawidłowo jako „moncul”, co oznacza „mój tyłek”. Wówczas nazwa „Air de Montcuq” może nabierać zupełnie odmiennego znaczenia.
