Zwyżka na warszawskim parkiecie znacznie poprawiła humory inwestorów. Średni zysk funduszy akcyjnych i małych i średnich spółek, licząc od 30 grudnia do 26 stycznia, to 7,5 proc. W tym samym czasie WIG i WIG20 wzrosły o 7,6 proc., a sWIG80 aż 9,5 proc.
Lepsi od indeksów
Zdecydowanym liderem miesiąca w grupie „misiów” okazał się PKO Akcji Małych i Średnich Spółek Plus. Stopa zwrotu wysokości 12,6 proc. zapewniła mu pierwsze miejsce w tabeli. — To efekt odpowiedniego doboru spółek, a także wysokiej alokacji. Styczniowe odbicie dotyczyło większości spółek — mówi Magdalena Zajączkowska- -Ejsymont, wicedyrektor departamentu zarządzania portfelami akcyjnymi PKO TFI. Drugie miejsce z wynikiem 9,2 proc. zajął Investor Top 25 Małych Spółek, zarządzany przez Łukasza Hejaka. — Nie skupiamy się na konkretnych sektorach, lecz szukamy pojedynczych spółek o dobrych fundamentach. Wykorzystując niskie wyceny, zbudowaliśmy agresywny portfel. Zaangażowanie w akcje
wynosi blisko 95 proc. — mówi Łukasz Hejak. W grupie funduszy akcji polskich uniwersalnych na pochwały zasłużył Copernicus Akcji Dywidendowych, który zarobił 12,5 proc. — Oczekiwaliśmy poprawy nastrojów na giełdach przed świętami oraz w styczniu. Wynik funduszu został wzmocniony polityką aktywnego zarządzania w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, odpowiednim doborem mniejszych wzrostowych spółek przy odpowiedniej selekcji podmiotów z WIG20. Na podium znalazły się również ING Selektywny oraz ubiegłoroczny lider Allianz Akcji Plus z wynikiem nieco ponad 9 proc.
— Fundusz Akcji Plus ma agresywną politykę inwestycyjną. Na wynik w omawianym okresie złożyło się wysokie zaangażowanie w akcje i trafny dobór, szczególnie małych i średnich spółek — mówi Jerzy Kasprzak, zarządzający funduszami Allianz TFI. — W styczniu nastawiliśmy się na sektor deweloperów, przemysłowy, surowcowy oraz IT. Pierwszy zanotował silne odbicie po osiągnięciu zeszłorocznych minimów, natomiast drugi korzystał na słabym złotym — mówi Piotr Rogowski, zarządzający funduszami ING TFI.
Było źle, będzie lepiej
Przedstawiciele funduszy coraz częściej mówią, że najgorsze na giełdach już za nami.
— Kondycja rynków finansowych uzależniona jest od decyzji politycznych. Styczniowym zwyżkom pomógł dodatkowo czynnik psychologiczny, tzw. efekt stycznia. Wyceny spółek są atrakcyjne. Można jeszcze znaleźć ciekawe i tanie spółki. Nastroje będą się poprawiały, a rynki już teraz to uwzględniają. Jesteśmy optymistami. Uważamy, że to będzie dobry rok dla inwestorów — mówi Łukasz Hejak.
— Patrząc na rynek kalendarzowo, możemy mówić o efekcie stycznia. Ja bym jednak rozpatrywał ostatnie zwyżki, jako początek średnioterminowego trendu wzrostowego na szerokim rynku akcji po bardzo ostrych przecenach z 2011 r. — mówi Jerzy Kasprzak.
Podobnego zdania jest też Piotr Rogowski, który uważa, że wzrost indeksów na GPW zawdzięczamy głównie odreagowaniu negatywnych nastrojów, z którymi mieliśmy do czynienia w pierwszej połowie grudnia.
— W zeszłym roku nie było rajdu świętego Mikołaja. Tego, co dzieje się obecnie na rynkach, też nie nazwałbym efektem stycznia, ale jedynie zmniejszeniem obaw o rozpad strefy euro, co zwiększa apetyt na ryzykowne inwestycje — uważa Piotr Rogowski.
22-333-98-14