Czytasz dzięki

Sukcesja wciąż będzie dużym wyzwaniem

opublikowano: 03-04-2019, 22:00

Paragrafy od kilku miesięcy pomagają w formalnym przejmowaniu sterów w firmach rodzinnych. Są też projekty kolejnych regulacji. Jednak gdy syn nie chce być dziedzicem, ojciec ma nie lada problem

Ponad 4,7 tys. — tyle zgłoszeń zarządców sukcesyjnych pojawiło się do połowy marca w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) od chwili, gdy przedsiębiorcy uzyskali prawne podstawy do ich powoływania, czyli od 25 listopada 2018 r.

— Pojęcie sukcesji biznesu nabrało na znaczeniu i
popularności w dyskusjach prowadzonych w tym środowisku. W bazie CEIDG jest
ponad 2 mln aktywnych firm, a jednoosobowa działalność jest wybierana przez ok.
80 proc. przedsiębiorców. Problem dotyczy również spółek cywilnych, wśród
których 36 proc. to firmy rodzinne — mówi Karolina Komer, prezes Talukko.
Zobacz więcej

JEDNOOSOBOWE W PRZEWADZE:

— Pojęcie sukcesji biznesu nabrało na znaczeniu i popularności w dyskusjach prowadzonych w tym środowisku. W bazie CEIDG jest ponad 2 mln aktywnych firm, a jednoosobowa działalność jest wybierana przez ok. 80 proc. przedsiębiorców. Problem dotyczy również spółek cywilnych, wśród których 36 proc. to firmy rodzinne — mówi Karolina Komer, prezes Talukko. Fot. ARC

Według prognoz resortu przedsiębiorczości z końcem ubiegłego miesiąca liczba takich wpisów mogła przekroczyć 5,4 tys. W CEIDG jest wpisanych ok. 230 tys. przedsiębiorców, którzy ukończyli 65 lat. To właśnie ta grupa jest głównym adresatem wprowadzonych rozwiązań — zaakcentowano w informacjach resortu dla „Pulsu Biznesu” dotyczących wspomnianych statystyk i skali zainteresowania firm rodzinnych przepisami o zarządzie sukcesyjnym. Regulacje te obowiązują od ponad czterech miesięcy.

Ich celem jest ułatwienie przekazywania przedsiębiorstw osób fizycznych w ręce następców, a zarządcy sukcesyjni mają zadbać o to, aby firma funkcjonowała w okresie załatwiania spraw spadkowych.

Powołanie zarządcy

— W założeniach ustawodawcy zarządcami sukcesyjnymi mają być członkowie rodziny. Z moich obserwacji wynika, że w przeważającej większości są to właśnie najbliżsi, ale znam również inne przypadki. Na przykład współpracownik, dyrektor czy księgowy też pełnią takie funkcje — mówi Jarosław Ziobrowski, adwokat i partner w Kancelarii Kurpisz Ziobrowski.

Zarządca może być powołany za życia przedsiębiorcy, ale też po jego śmierci przez spadkobierców. Zgodnie z przepisami, jeśli ustanawia go właściciel firmy, powinien osobę tę zgłosić do CEIDG. Związane z tym obowiązki zostaną dodatkowo uproszczone. Resort przedsiębiorczości zaproponował je w projekcie nowelizacji niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych, czyli w tzw. Pakiecie Przyjazne Prawo.

Zgodnie z nim informacje z danymi zarządcy sukcesyjnego (i ewentualnie rezerwowego) oraz o ich zmianach będą przekazywane do urzędu skarbowego przez CEIDG. Przedsiębiorca nie będzie musiał tego robić. Ponadto doprecyzowano, że rezygnacja zarządcy po śmierci przedsiębiorcy zostanie zgłoszona przez notariusza wraz z oświadczeniem takiej osoby, a data, z którą przestanie on pełnić swoją funkcję, ma być wpisywana do CEIDG z urzędu. Informacja o powołaniu kolejnego zarządcy ma być uzupełniona o datę tego zdarzenia. Ponadto fakt i dzień ustanowienia go po śmierci przedsiębiorcy będą wpisywane do tej ewidencji z automatu. Resort proponuje także przepis, który w przypadku śmierci przedsiębiorcy będzie podstawą do nieujawniania informacji o jego pełnomocniku. Pełnomocnictwo, co do zasady, wygasa z chwilą śmierci mocodawcy.

— Te zmiany służą bezpieczeństwu obrotu. Poza tym nie będzie pomyłek — wyjaśnia Katarzyna Skrzek, radca prawny w departamencie doskonalenia regulacji gospodarczych w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT).

Jak się okazuje, do MPiT, autora pierwszych regulacji dotyczących sukcesji firm rodzinnych zawartych w ustawie obowiązującej od 25 listopada, obecnie najczęściej trafiają pytania o wyjaśnienie warunków powołania zarządcy sukcesyjnego po śmierci przedsiębiorcy.

— Obserwujemy także problemy wynikające z braku znajomości ustawy. Zdarzały się np. przypadki bezpodstawnego stwierdzania przez urzędy wygaśnięcia decyzji administracyjnych związanych z przedsiębiorstwem, chociaż zgodnie z przepisami nie powinno to nastąpić przed upływem sześciu miesięcy od śmierci właściciela — mówi przedstawicielka ministerstwa.

Dodaje, że zarządcy sukcesyjni zapominają o zgłoszeniu się do ZUS, o sporządzeniu spisu inwentarza czy spisu na potrzeby rozliczeń podatkowych. Dla przybliżenia tych kwestii resort przygotował poradnik dostępny na stronie www.gov.pl. Ministerstwo zapowiada też serię spotkań w terenie z przedsiębiorcami poświęconych tym tematom.

Poznański przykład

— Świadomość istnienia możliwości sukcesji nie jest wśród przedsiębiorców duża, mimo że biznes prowadzony indywidualnie przez osoby fizyczne jest zdecydowanie najpopularniejszą formą wykonywania działalności gospodarczej w Polsce. Ale też trzeba przyznać, że ustawa weszła w życie zbyt późno i duże firmy rodzinne zdążyły przekształcić się w spółki kapitałowe — ocenia Jarosław Ziobrowski.

Opinię tę potwierdza historia firmy meblarskiej Talukko, spółki z o.o. z Poznania.

— W przypadku naszej firmy rodzinnej Pagok-Meble skorzystaliśmy w ubiegłym roku z dogodności, która od pewnego czasu umożliwia bezpośrednie przekształcenie jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę kapitałową. To właśnie obawy przed brakiem odpowiednich regulacji sukcesyjnych były motywacją do tego działania. Kolejne projekty biznesowe w naszej rodzinnej działalności meblarskiej, w postaci marki Talukko, zostały po tych doświadczeniach poprowadzone właśnie w formie spółki kapitałowej — opowiada Karolina Komer, prezes firmy Talukko.

Puls Firmy
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE
×
Puls Firmy
autor: Sylwester Sacharczuk
Wysyłany raz w tygodniu
Sylwester Sacharczuk
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Jak podkreśla, jeśli chodzi o śmierć osoby prowadzącej jednoosobową działalność gospodarczą, przez długi czas była luka w prawie.

— Wcześniej w takiej sytuacji czy w przypadku innych zdarzeń uniemożliwiających dalsze funkcjonowanie, jak np. poważna choroba, konieczna była likwidacja przedsiębiorstwa. Inne przeszkody sukcesji to nierzadko wiele miesięcy trwające procedury związane ze stwierdzeniem nabycia spadku i jego działem, zwłaszcza w przypadku braku aktywności, porozumienia czy współpracy między spadkobiercami — mówi partner Kancelarii Kurpisz Ziobrowski.

Zgadza się on z autorem wprowadzonych jesienią rozwiązań, że dzięki nim powinno nastąpić znaczne zmniejszenie liczby przypadków nagłego i nieuporządkowanego zakończenia wykonywania działalności gospodarczej po śmierci właściciela przedsiębiorstwa, także w spółkach cywilnych. Podobnie mówi Karolina Komer.

— Pozytywnie należy ocenić to, że firmy rodzinne funkcjonują obecnie w coraz bardziej uregulowanym i uporządkowanym otoczeniu formalno–prawnym, które może wesprzeć je na wypadek zdarzeń losowych i konieczności kontynuowania biznesu przez kolejne pokolenie — stwierdza prezes Talukko.

Przekazywanie „sterów” to jednak przede wszystkim wyzwanie organizacyjne, zarządcze i interpersonalne. Szczególnie wtedy, gdy relacje rodzinne wplatają się w istotne decyzje co do reorganizacji biznesu prowadzonego przez założyciela nierzadko przez dziesiątki lat.

— Trzeba zmierzyć się np. z odejściem od ręcznego sterowania procesem decyzyjnym przez założyciela firmy czy sprofesjonalizowaniem zarządzania często opartego wyłącznie na członkach rodziny. Z jednej strony to właśnie kolejne pokolenie jest w stanie kontynuować z sukcesem biznes budowany przez lata, ale też świadomość złożoności tego procesu powinna pomóc uniknąć typowych dla niego problemów — podkreśla Karolina Komer.

Konflikt marzeń

Beata Kapcewicz, prezes Grupy Momentum, doradca zarządów i HR, podkreśla, że sukcesja w przyszłości wciąż nie będzie łatwa.

— Spadkobiercy nie zawsze są przygotowani na przyjęcie firmy, czasem tego nie chcą, często się do tego nie nadają, a rodzice rzadko potrafią się do tego przyznać. Pracuję z takimi przedsiębiorcami i widzę, że ojciec ma nierealistyczne oczekiwania w stosunku do następców, bo marzy, aby jego spuścizna trwała dalej, a dziecko na dłuższą metę tego nie udźwignie, bo nie chce albo ma inne plany. Czasem lepiej byłoby zaprosić do biznesu kogoś z zewnątrz, ale wielu przedsiębiorców się z tym nie godzi — mówi Beata Kapcewicz.

Według jej obserwacji problemy rodzi też konflikt interesów w rodzinie: czy władzę ma przejąć żona, najstarsza córka, a może jedyny syn. Jeśli pojawiają się dzieci z innych związków, sprawa jeszcze bardziej się komplikuje.

— Często po śmierci właściciela pracownicy nie chcą czekać na nowy zarząd, tylko od razu odchodzą, a wraz z nimi know- -how, procedury i atmosfera firmy. To widać szczególnie teraz, kiedy łatwo o pracę. Dlatego ludzie rzadko okazują się na tyle lojalni w stosunku do zmarłego właściciela, aby chcieć ryzykować, oddając swój los w ręce nieznanego im zarządu — opowiada prezes Grupy Momentum.

Jej zdaniem kluczowa wydaje się świadomość liderska właścicieli, kultura organizacyjna, relacje i komunikacja — przez lata wypracowywane w rodzinie i firmie. Jeżeli tego zabraknie, żadna ustawa nie pomoże.

— Młode pokolenie chciałoby, aby wszystko działo się szybko i łatwo. Trudy zarządzania, takie jak słuchanie kilkudziesięciosobowej załogi, wcale go nie interesują. Nie ma cierpliwości ani chęci i efekt jest taki, że ojciec był dumny z firmy, którą zbudował, ale syn już nie. Ten chciałby, aby była jak międzynarodowa korporacja, a jeśli taka nie jest, to nie chce się tym zajmować i często woli sprzedać — ocenia Beata Kapcewicz.

Mówi, że prawdziwa sukcesja to wieloletni proces wprowadzania sukcesora do firmy. „Dziedzic” powinien popróbować pracy w magazynie, stanąć za kasą, poznać problemy szeregowych pracowników. Zwraca przy tym uwagę, że w Polsce przedsiębiorczość nie ma długoletnich doświadczeń i m.in. dlatego przekazywanie sterów jest trudne. Beata Kapcewicz wyraża nadzieję, że dzięki przepisom może to się zmieni, niemniej z całą mocą zaznacza: to jednak nie ustawa zadecyduje o sukcesie sukcesji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane