Świat może się rozwijać, ale trzeba mu w tym pomóc

Dodatek sponsorowany
opublikowano: 27-10-2011, 00:00

Problemy, przed którymi stoi świat, mają charakter globalny. Politycy nie rozwiążą ich na szczeblu lokalnym.

Najważniejszym wyzwaniem, przed jakim stoją dziś politycy, jest przywrócenie wzrostu gospodarczego i stworzenie warunków do powstawania miejsc pracy. Wzrost jest lekiem na wszystkie problemy, z jakimi boryka się dziś Europa i świat — takie są wnioski po debacie „Czy świat jest skazany na wzrost?”, która była częścią Europejskiego Forum Nowych Idei, odbywającego się 28-30 września w Sopocie.

Wyświetl galerię [1/4]

Sopockie forum otworzył prezydent Bronisław Komorowski, który objął wydarzenie honorowym patronatem

PKN Orlen był gospodarzem debaty, w której wzięli udział światowej sławy przedstawiciele biznesu i polityki — Nouriel Roubini, prezes Roubini Global Economics, Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze, Peter Schwartz, prezes Global Business Network, Dominic Barton, dyrektor zarządzający McKinsey & Co., Peter Mandelson, członek Izby Lordów i były komisarz UE, oraz Hiromi Yamaji, wiceprezes Nomura Securities. Dyskusję poprowadził Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen.

Potrzeba nowego ładu

Profesor Nouriel Roubini, który jako pierwszy spośród światowych ekonomistów przewidział kryzys gospodarczy, podczas pierwszej części debaty poświęconej współczesnym zagrożeniom ładu gospodarczego przyznał, że potrzebujemy dziś nowego ładu. Takiego, który opierałby się w większym stopniu na międzynarodowej współpracy pomiędzy rozwiniętymi gospodarkami i rynkami wschodzącymi.

Razem powinny one sprostać wszystkim gospodarczym wyzwaniom.

— Problem w tym, że odeszliśmy od G8 na rzecz G20 — do hegemonów gospodarczych dołączyły kraje reprezentujące rynki wschodzące — po to, by rozwiązać te kłopoty. Tymczasem według mojej oceny obecnie nie mamy do czynienia z G20, a z G0. Nie ma bowiem jednego lidera, jakim były niegdyś Stany Zjednoczone.

Dzisiaj dwa główne zadania dla Europy i świata to przywrócenie wzrostu gospodarczego i zdolności gospodarek do tworzenia miejsc pracy. Problemem Europy jest jednak brak decyzji. W zbyt wielu kwestiach państwa nie mogą dojść do porozumienia. Problemy finansowe czy fiskalne mają wymiar międzynarodowy, tymczasem polityka ich rozwiązywania nadal pozostaje na szczeblu narodowym — zwracał uwagę profesor Roubini. Uczestnicy dyskusji podkreślali, że przyczyną, a zarazem kluczem do rozwiązania współczesnych problemów ekonomicznych jest właśnie odpowiednia polityka.

— Rozwiązania, podobnie jak problemy, mają charakter polityczny. Uporanie się z aktualnymi kłopotami nie wymaga wymyślania nowych technologii ani walki o zasoby. Znalezienie sposobu na trudności leży po stronie ludzi, a nie przyrody czy jakichś bezosobowych sił. Kluczowym pytaniem, które się teraz pojawia jest: czy możemy odzyskać równowagę wzrostu? Jeśli uda nam się napędzić wzrost, łatwiej będzie nam znaleźć polityczne rozwiązania.

Ale z drugiej strony od politycznych rozwiązań zależy sam wzrost. Stajemy więc przed prawdziwym dylematem, a to oznacza, że rozwiązanie nie znajdzie się ani szybko, ani łatwo. Podczas pierwszej fazy kryzysu ponieśliśmy porażkę. Teraz stoimy przed ryzykiem, że ten scenariusz się powtórzy i w efekcie nastąpi druga faza recesji — ostrzegał Peter Schwartz, jeden z najbardziej znanych na świecie futurologów, autor książek m.in. o planowaniu strategicznym, a także konsultant słynnych produkcji Hollywood, w tym na przykład „Raportu mniejszości” Stevena Spielberga.

Gospodarka przegrywa

Jan Krzysztof Bielecki zwracał uwagę na analogię pomiędzy sytuacją, w której 20 lat temu znalazła się Polska, i obecną w Europie. — W jakimś sensie to my byliśmy wtedy w sytuacji Grecji. Nie mogliśmy obsłużyć swojego zadłużenia, potrzebowaliśmy 50-procentowej redukcji długu. Byliśmy jednocześnie pod reżimem nadzorcy, który wtedy nie nazywał się Europejskim Bankiem Centralnym tylko Międzynarodowym Funduszem Walutowym.

Z wydanych przez niego zaleceń nie wszystkie udało nam się zrealizować, ale nie przeszkodziło nam to wyjść z kryzysu obronną ręką. Kiedy dziś patrzę na to podręcznikowe podejście bardzo ważnej instytucji europejskiej, jaką jest Europejski Bank Centralny, do kryzysu, gdy widzę jak EBC podnosi z dumą stopy procentowe, jak próbuje się pożyczać potrzebującemu krajowi pieniądze, ale stawka pożyczki jest superrynkowa, to mogę powiedzieć, że wygrywa podręcznik ortodoksji rynkowej, ale przegrywa gospodarka i rozwój — mówił premier Bielecki.

Nieco bardziej optymistycznie na procesy zachodzące w światowej gospodarce patrzy Dominic Barton z McKinsey’a. Według niego istnieje wiele czynników napędzających wzrost. Barton podkreślał, że w ciągu kolejnych pięciu lat na świecie będzie 900 milionów nowych konsumentów z klasy średniej, postępuje też urbanizacja. Jego zdaniem Europa i świat mogą się wiele nauczyć od krajów Wschodu.

— Wiele z tych państw stworzyło długoterminową politykę. Nawet w takim kraju jak Indie znacznie łatwiej niż w niektórych częściach Europy czy Stanów Zjednoczonych budować trasy kolejowe, dogi czy lotniska. Powinniśmy wymagać więcej od świata biznesu, który tak naprawdę świetnie sobie radzi. Wiele firm posiadających kapitał zwróciło się ku Wschodowi. Musimy sprawić, by znów zaufały Europie i zaczęły tu na powrót inwestować. Pamiętajmy też, że Indie czy Chiny wciąż w dużej mierze sięgają po import produktów pochodzących z małych i średnich przedsiębiorstw z Niemiec czy Włoch. Mamy więc duży potencjał, musimy znaleźć tylko sposób na jego uwolnienie — mówił Dominic Barton.

W ocenie Petera Mandelsona wcale nie zbliżamy się do drugiego dna recesji, bo nie opuściliśmy jeszcze jej pierwszej fazy. — Myślę, że źle odczytaliśmy pewne pozytywne przesłanki wskazujące, że kryzys 2007-09 r. jest już za nami. Uważam, że jesteśmy w połowie drogi wychodzenia z niego. Jeśli chodzi o strefę euro, mamy do czynienia nie z jednym, a z wieloma kryzysami: długu, stanu, w jakim znajdują się nasze banki, przepaści między konkurencyjnością i poziomem wydajności poszczególnych członków strefy euro i największym z nich, uniemożliwiającym rozwiązanie poprzednich, czyli kryzysem polityki — mówił Peter Mandelson. Jego zdaniem należy zmienić strukturę strefy euro, sposób jej funkcjonowania.

— Bardziej przychylam się do takiego rozwiązania niż do sytuacji, w której niektórzy członkowie opuszczają strefę euro. Rozbicie tej strefy wpłynęłoby bowiem na całą Unię Europejską. Fundamentem przyszłego wzrostu jest ochrona jednolitego rynku. A tym, co jest trwałą przewagą Europy i USA, jest innowacyjność i postęp techniczny — zaznaczył Mandelson. O pozytywnych zjawiskach na rynkach mówił Hiromi Yamaji.

— Europa, Bliski Wschód i Afryka w pierwszej połowie roku zanotowały tzw. zdrowy wzrost. Sporo amerykańskich firm dysponuje dużą gotówką. Doszło do takich transakcji, jak zakup Skype’a przez Microsoft. Import w Centralnej i Środkowej Europie osiągnął rekordowy poziom. Optymizmem napawa też potencjał wzrostu rynków wschodzących. Ich sytuacja gospodarcza i demograficzna jest bardzo obiecująca, a powstająca tam klasa średnia ma szansę uratować globalny wzrost — mówił Hiromi Yamaji.

Zwrócił jednak uwagę na to, że problemy makroekonomiczne i kłopoty z zadłużeniemwywołują niepokój menedżerów i właścicieli firm o perspektywę wzrostu europejskiej gospodarki. Od kryzysu światowego w 2008 r. i załamania w 2009 r. rynek wzrósł, ale skala tego wzrostu jest stosunkowo mała. Przyczyną jest niepokój związany z działaniem (a raczej brakiem skoordynowanego działania) po stronie polityków i z negatywnymi prognozami.

Kierunek: Wschód

W drugiej części debaty eksperci zastanawiali się m.in. nad tym, jak powinien dziś wyglądać model przywództwa w firmach. Według Dominica Bartona zarządzający przedsiębiorstwami muszą zacząć myśleć o interesariuszach.

— Bez współpracy z nimi nie można odnieść sukcesu. Przykłady spółek azjatyckich pokazują, że dbałość o otoczenie jest warunkiem powodzenia. Jest kilka obszarów, w których zarządzający przedsiębiorstwami mogą odegrać większą rolę. Jeśli popatrzymy na takie kraje jak Malezja czy Kolumbia, to widzimy, że państwa te systematycznie przyglądały się poszczególnym sektorom gospodarki, zastanawiając się, jak odblokować ich wzrost. Żeby to zrobić, konieczne jest współdziałanie przede wszystkim biznesu z rządem, ale i systemem edukacji.

To droga, którą powinny pójść także inne kraje, na przykład Polska. Bezrobocie młodych jest dziś na niebezpiecznie wysokim poziomie. W samej Hiszpanii sięgnęło 42 proc. To obszar, w który powinien wkroczyć biznes oraz instytucje edukacyjne. Powinny one znaleźć odpowiedź na pytanie, na jakiego rodzaju umiejętności jest aktualnie popyt — radził Dominic Burton.

Według Petera Schwartza nowe możliwości dla rozwoju różnego rodzaju biznesów otwiera również problem zmiany klimatu. Jako przykład podał firmę Amyris, która rozpoczęła produkcję paliwa do diesla z cukru przetwarzanego przez bakterie. Według futurysty tego typu innowacyjne działania to krok, który prowadzi nas do kolejnej rewolucji przemysłowej. — Musimy zapewnić pokój, dobrobyt i zrównoważony rozwój. Kluczem do ich osiągnięcia jest dobra polityka i biznes napędzany przez innowacje. Potrzebny jest prawdziwy przełom technologiczny — zaznaczył Peter Schwartz.

Koniec gadania, czas działać

Paneliści zgodnie nawoływali europejskich i światowych decydentów do przejścia od dyskusji do działania. Peter Schwartz dodał, że musimy się nauczyć radzenia sobie z nieprzewidywalnością.

— W przeciwnym razie znajdziemy się w takiej sytuacji, jakbyśmy płynęli pontonem rwącą rzeką, ale nie mogli nim sterować — mówił futurysta. Jego zdaniem ważne jest również utrzymanie swobodnego przepływu ludzi, pomysłów, zasobów, usług, pieniędzy i dóbr.

— To są czynniki sprzyjające wzrostowi, musimy jednak utrzymać tę otwartość. Restrykcje nakładane na przepływkapitału finansowego i intelektualnego, dóbr i ludzi uniemożliwiają utrzymanie wzrostu. Zapewnienie całkowicie otwartego globalnego systemu jest kluczowe po to, by utrzymać ten rodzaj wzrostu, o którym mówimy i który sprawia, że z innymi problemami łatwiej się uporać — podkreślał Peter Schwartz. Z kolei Peter Mandelson radzi decydentom, by nie wpadali w panikę.

— Jeśli to zrobicie, nie będziecie w stanie znaleźć koniecznych rozwiązań i przekonać do nich społeczeństwa. Jeśli chodzi o strefę euro, trzeba znaleźć takie rozwiązania, które uchronią nas przed jej rozpadem. Niewątpliwie Europę, podobnie jak Wielką Brytanię, czeka dokapitalizowanie banków. Europejczycy muszą być na to przygotowani. Stoimy też przed koniecznością ponownego zdefiniowania roli Europejskiego Banku Centralnego — mówił były komisarz UE ds. handlu. Według niego sprawdzianem dla Europy będzie poradzenie sobie z sytuacją we Włoszech i Hiszpanii.

— Oczywiście wszystkie te działania będą wymagały globalnego finansowego wzrostu. Musimy utrzymać swobodny handel i otwarte rynki — radził lord Mandelson. Paneliści podkreślali również, że politycy powinni informować opinię publiczną nie tylko o podejmowanych przez nich decyzjach i działaniach, ale je również uzasadniać.

— Przywódcy muszą być otwarci wobec opinii publicznej, muszą mówić im trudną prawdę. W niektórych częściach Europy niestety niektórzy ludzie będą musieli pracować do 67. czy 68. roku życia. Podatki będą musiały pójść w górę. Będziemy musieli sobie z tym poradzić. Musimy mówić o tych niepopularnych rzeczach. Jesteście przywódcami, więc zachowujcie się jak przywódcy. Inaczej czeka nas chaos — zwrócił się do polityków Dominic Barton. Do tych apeli dołączył również prezes Jacek Krawiec.

— Wiemy, co było przyczyną kryzysu, wiemy, jak powinien on być zażegnany. Trzeba powrócić do fundamentów. Nie możemy żyć w świecie wartości oderwanych od tych fundamentów. Zamiast rozmawiać, czas przystąpić do działania, szczególnie w Unii Europejskiej — podkreślił prezes Krawiec.

Wałęsa znów miał rację

— Rok temu na konferencji Orlenu nasz gość honorowy prezydent Wałęsa powiedział, że ten system gospodarczy nie przetrwa tego stulecia. Jeżeli nie zmieni się podejście biznesu do spraw społecznych, jeżeli bieda będzie w dalszym ciągu niesprawiedliwie reglamentowana, to ludzie wyjdą na ulice. Wtedy wydawało się nam wszystkim, że kryzys jest zażegnany, że czekają nas głównie dobre informacje.

Większość słuchaczy przyjęła więc te słowa co najmniej ze zdziwieniem. Dzisiaj widzimy, obserwując zamieszki w Grecji, demonstracje we Włoszech, ale także w takich miejscach jak Londyn, czy Zurych, że prezydent Wałęsa jak zwykle myślał dalej i bardziej perspektywicznie niż większość rządzących światem decydentów. Nie ma prostych odpowiedzi na trudne pytania, jedną dyskusją nie rozwiążemy problemów świata, ale musimy rozmawiać. Musimy szukać odpowiedzi i przygotowywać się na scenariusze, które nas czekają. Zawsze jest szansa, że dzięki takim dyskusjom w jakiś sposób wpłyniemy również na sam scenariusz — podsumował dyskusję prezes Orlenu, Jacek Krawiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dodatek sponsorowany

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu