Światowe giełdy budzą optymizm

opublikowano: 30-09-2019, 22:00

Jest szansa na dobry kwartał dla giełd amerykańskich i głównych giełd europejskich. Polski parkiet ma jednak nikłe szanse, by pójść w ich ślady

Kwiecień, czerwiec, lipiec — w tych miesiącach kursy zamknięcia amerykańskiego indeksu S&P500 biły kolejne historyczne rekordy w 2019 r. Do końca roku zostały jeszcze trzy miesiące i nie brak głosów, że będą to dobre miesiące dla głównych giełd świata.

— W perspektywie ostatniego kwartału 2019 r. jestem umiarkowanym optymistą co do rynku akcji. Nie należy spodziewać się spektakularnych zwyżek, ale giełdy powinny dać zarobić. Stan światowej gospodarki, choć daleki od ideału, wygląda na lepszy, niż sugerują ultrałagodne warunki monetarne stworzone przez banki centralne — mówi Mariusz Adamiak, dyrektor biura strategii rynkowych PKO Banku Polskiego.

Nasz rozmówca przyznaje, że kluczowym elementem dla oceny perspektyw rynków akcji jest kwestia wzrostu gospodarczego. Oczekiwania w tym zakresie nie są duże, tzn. rynek dyskontuje wyraźne spowolnienie w większości krajów. Tymczasem kondycja konsumentów — kluczowa dla aktywności ekonomicznej — w głównych gospodarkach pozostaje całkiem dobra. Mariusz Adamiak przypomina, że jeszcze na początku 2019 r. oczekiwania wobec banków centralnych były wręcz odwrotne do tego, co później robiły.

— Mamy bardzo łagodną politykę monetarną i jednocześnie wzrost gospodarczy, który spowolnił, ale nie katastrofalnie. Jeśli taka sytuacja się utrzyma, czyli polityka banków centralnych pozostanie łagodna, a wzrost gospodarczy nie rozczaruje w stosunku do skromnych oczekiwań, to dla akcji będzie to pozytywne — zaznacza Mariusz Adamiak.

— Z jednej strony mamy banki centralne, które zapewniają, że będą światowy wzrost gospodarczy wspierać obniżkami stóp procentowych i skupem aktywów, z drugiej — pogarszające się dane makroekonomiczne. Trudno więc określić jeden kierunek rozwoju sytuacji na światowych giełdach. Wyceny w Polsce są niskie, ale na Zachodzie na niektórych rynkach budzą wątpliwości inwestorów. Prawdopodobnie jednak same wyceny nie doprowadzą ani do spadków, ani wzrostu na giełdach. O rozwoju sytuacji zdecyduje dynamika zysków, a ta może słabnąć podczas spowolnienia gospodarczego — twierdzi Adam Łukojć, dyrektor departamentu zarządzania portfelami akcyjnymi TFI Allianz Polska.

Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI, przypomina, że mówiąc o dynamice zysków, zazwyczaj ma się na myśli spółki amerykańskie. Sytuacja w Stanach Zjednoczonych jest zaś specyficzna.

— Dynamika zysków amerykańskich spółek oscyluje w okolicach zera, co by korespondowało ze słabymi danymi z przemysłu i wojnami handlowymi. Ale trzeba pamiętać, że w 2018 r. w Stanach Zjednoczonych mieliśmy efekt gigantycznej obniżki podatku od firm i wynikający z niej niewspółmierny wzrost zysków. Gdyby nie to, nadal mielibyśmy 5-6-procentową dynamikę zysków w 2019 r. — zaznacza Jarosław Niedzielewski.

Nadzieje na rozejm

Zyski nie są dane same z siebie. W zglobalizowanej gospodarce są w dużej mierze pochodną wymiany międzynarodowej. Rozważając jej perspektywy, nie można pominąć znanego już od wielu miesięcy czynnika ryzyka, jakim jest amerykańsko- -chińska wojna handlowa. Ze względu na skalę obu gospodarek spór kładzie się cieniem na całym świecie. Na październik 2019 r. zapowiedziano zaś spotkanie wysokiego szczebla delegacji obu krajów w Waszyngtonie.

— Dotychczas, nawet w trakcie większych wyprzedaży, nie byłem niedźwiedzio nastawiony. Ale obecnie mam obawy, czy uda się osiągnąć porozumienie handlowe między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Globalna koniunktura spowalnia, więc gdyby nałożył się na to brak porozumienia w amerykańsko-chińskim sporze handlowym, to moglibyśmy mieć powtórkę z 2018 r. — ostrzega Rafał Sadoch, analityk mBanku.

Na przełomie września i października 2018 r. na światowych rynkach rozpoczęła się wyprzedaż. Jak dziś wiemy, była to tylko korekta w trendzie wzrostowym. Główne indeksy straciły jednak około 20 proc.

— Jest pewien problem z postawieniem prognozy, m.in. dlatego, że główne amerykańskie i europejskie indeksy są na bardzo wysokich poziomach, przy bardzo niesprzyjającym otoczeniu. Historia zeszłego roku pokazała zaś, że bez żadnych konkretnych powodów przecena może być gwałtowna. Wydaje się jednak, że trend wzrostowy się jeszcze nie skończył i raczej nie skończy w najbliższych tygodniach.Nie będzie tak źle, jak sugerują to rynki obligacji, których zachowanie wskazuje, że recesja jest tuż za rogiem. Rynki akcji i obligacji wyceniają zresztą dwa rozbieżne scenariusze, które nie mogą się równocześnie ziścić. Czwarty kwartał 2019 r. może być więc tym, w którym nastąpi rozstrzygnięcie pojedynku między akcjami a obligacjami — komentuje Jarosław Niedzielewski.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Mariusz Adamiak jako lokalne zagrożenie dla Europy postrzega kwestię brexitu. Jako zagrożenie dla globalnego wzrostu gospodarczego uważa jednak jeszcze konflikt amerykańsko-irański. Podobnie jak w przypadku sporu amerykańsko- -chińskiego, nie przewiduje jednak, by w najbliższych tygodniach doszło do jego zaognienia.

— Napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Chinami przybrały na sile w wakacje, ale teraz trochę osłabły. Są ku temu racjonalne przesłanki. W Stanach Zjednoczonych zbliżają się wybory prezydenckie, a historia uczy, że jeśli urzędujący prezydent w trakcie kampanii wyborczej doświadczy recesji, to nie ma praktycznie szans na reelekcję. Wydaje się więc, że w interesie Donalda Trumpa jest przynajmniej czasowe uspokojenie konfliktu, by zmniejszyć ryzyko spadków w gospodarce i na giełdzie. Chińczykom też nie zależy na eskalacji sporu, bo naturalnie bije także w ich gospodarkę. Choć nie wierzę więc, by ten strategiczny spór został rozwiązany na trwałe, uważam, że w interesie każdej ze stron jest czasowy rozejm. Konflikt z Stanów Zjednoczonych z Iranem powinien przycichnąć z podobnych powodów. Jego zaognienie windowałoby ceny ropy, co z punktu widzenia światowego wzrostu gospodarczego byłoby bardzo niekorzystne — tłumaczy Mariusz Adamiak.

— Teoretycznie wybory powinny skłaniać Donalda Trumpa do złagodzenia stanowiska w sporze z Chinami. Ale czytając jakiś czas temu jego biografię, doszedłem do wniosku, że on naprawdę wierzy w to, że cła pomogą amerykańskiej gospodarce. Powtarza to co najmniej od 30 lat. I nawet jeśli jego otoczenie będzie naciskało na złagodzenie kursu, to sam prezydent może bardziej twardo stawiać sprawę — oponuje Rafał Sadoch.

Jarosław Niedzielewski ma jednak dodatkowy argument za rozejmem w głównym konflikcie handlowym świata.

— Być może groźba impeachmentu spowoduje, że Donald Trump będzie chciał odwrócić uwagę od siebie i nagle ogłosi porozumienie z Chińczykami. Byłoby to czynnikiem prowzrostowym dla giełd na dwa do czterech kwartałów — twierdzi Jarosław Niedzielewski.

Z każdej strony problem

Perspektywy dla głównych światowych giełd nie odzwierciedlają jednak sytuacji w Warszawie. Główne indeksy rynku przy ul. Książęcej zdominowane są przez sektor bankowy i energetyczny. Ten ostatni kuleje odkąd decyzją polityczną zamrożone zostały ceny prądu. Banki czekają zaś na zaplanowany na 3 października wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie tzw. kredytów frankowych. Rynek niewątpliwie zdyskontował już część związanego z tym najgorszego dla banków scenariusza. Trudno jednak oszacować, jak dużą część, a nade wszystko — jaki będzie wyrok. Jego niuanse mogą zaś mieć kluczowe znaczenie.

— Oceniając perspektywy naszej giełdy, tylko częściowo można kierować się wyłącznie stanem polskiej gospodarki i trendami globalnymi. Rodzaje ryzyka głównych sektorów naszej giełdy mają bowiem w dużej mierze charakter regulacyjny — zaznacza Mariusz Adamiak.

Jarosław Niedzielewski nie przecenia jednak wpływu lokalnych czynników na warszawską giełdę. Słabość polskich indeksów radzi rozpatrywać w kontekście globalnym.

— Jak porównamy indeks MSCI Emerging Markets do WIG20, to wyglądają bardzo podobnie, z tym że może w ostatnich tygodniach sytuacja z frankami obniżyła notowania polskich banków — wskazuje dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI.

Jego zdaniem giełdy rynków wschodzących są w 2019 r. pod presją przez zmiany w głównym indeksie rynków wschodzących. Poszerza się ona w tym roku o spółki z Argentyny, Arabii Saudyjskiej i chińskie z Szanghaju. Siłą rzeczy zmniejsza to znaczenie firm z innych krajów, w tym z Polski. Dwie transze zmian już za nami. Trzecia planowana jest za kilka tygodni.

— W związku z tym jakaś partia podaży na rynkach wschodzących i w Polsce będzie jeszcze miała miejsce. Rynkom wschodzącym nie pomaga też silny dolar. Z tej perspektywy nie ma co wiązać większych nadziei z tym, że polskie spółki są tanie. Bez osłabienia dolara rynki wschodzące nie pójdą wyraźnie do góry — podsumowuje Jarosław Niedzielewski.

5 proc. - o tyle w trzecim kwartale 2019 r. spadła wartość WIG.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu