Symfonia na trzy fundusze i eksport

opublikowano: 29-05-2014, 00:00

BGK chce się zająć wypełnianiem luk na rynku. Będzie wspierał małe i średnie firmy, finansował budowę mieszkań komunalnych, pożyczał na długo i pomagał robić biznes w Chinach czy Afryce

Przed Wielkanocą do Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) zadzwonili Irlandczycy, żeby wypytać o program portfelowych gwarancji kredytowych dla małych i średnich firm, objętych pomocą de minimis.

Zobacz więcej

BANK DWÓCH PIĘTER: BGK chce być jak EBI czy EBOR. Podgląda też, jak działa niemiecki KfW. Dariusz Kacprzyk, prezes banku, mówi, że tak długo, jak to będzie możliwe, BGK będzie oferował finansowanie dużych projektów, nie rezygnując z sieci oddziałów, umożliwiającej utrzymanie relacji z małymi i średnimi firmami. [FOT. WM]

Chcieliby go skopiować u siebie. Sława gwarancji portfelowych jest zasłużona, bo od początku istnienia programu skorzystało z niego 50 tys. firm. Bank udzielił poręczeń za 10 mld zł, co pozwoliło wykreować akcję kredytową na poziomie 17 mld zł. — Była ewidentna luka na rynku, którą udało nam się wypełnić — mówi Dariusz Kacprzyk, prezes BGK.

Co dalej ze wsparciem dla małych i średnich firm, kiedy de minimis wygaśnie z końcem 2015 r.? Znowu pojawi się luka, na którą BGK ma sposób. W nowej strategii do 2017 r. bank chce się pozycjonować właśnie jako dostawca rozwiązań wypełniających luki na rynku: od ułatwiania w dostępie do finansowania dla małych i średnich firm, przez pobudzanie rynku najmu nieruchomości, inwestycje samorządowe, po wspieranie innowacyjnych projektów czy eksportu.

System poręczeń wojewódzkich

W przypadku gwarancji kredytowych bank, wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury i Rozwoju oraz resortem finansów i marszałkami województw, pracuje nad wehikułem bardzo podobnym do portfelowych gwarancji de minimis. Powinien ruszyć w 2016 r.

— Rozmawiamy o efektywnym zagospodarowaniu pieniędzy unijnych, wykorzystując mechanizm funduszu funduszy. Idea jest taka, że marszałkowie powierzą nam część pieniędzy z regionalnych programów operacyjnych z zastrzeżeniem, że trafią one tylko do firm z danego województwa — wyjaśnia Dariusz Kacprzyk.

Marszałkowie zadecydują, jakie branże wspierać, a BGK — podobnie jak w programie de minimis — będzie operatorem całego systemu. Bezpośrednio sprzedażą poręczeń na terenie danego województwa zajmą się lokalne fundusze poręczeniowe, a BGK będzieza nie gwarantować, przejmując część ryzyka. Przygotuje też standardy udzielania poręczeń, w tym systemy ocen i monitorowania ryzyka.

Zdaniem prezesa, korzyści ze stworzenia takiego mechanizmu są oczywiste. Kumulacja unijnych pieniędzy w BGK pozwoli stworzyć rezerwuar pieniędzy, który będzie można wykorzystać znacznie efektywniej niż obecnie. Obecnie poziom dźwigni finansowej w stosunku do wniesionego kapitału w lokalnych funduszach poręczeniowych wynosi nieco ponad jeden, a w najlepszych około cztery.

— Gdyby udało się utrzymać poziom szkodowości tak niski jak portfela de minimis, to w funduszu tworzonym wspólnie z marszałkami realne jest osiągnięcie wskaźnika 6-7 razy kapitał — twierdzi szef BGK. Przeliczając to na konkretne pieniądze, możliwe jest wygenerowanie poręczeń na poziomie programu gwarancji objętych pomocą de minimis, czyli co najmniej kilku miliardów złotych.

Fundusz municypalny i inwestycyjny

Kolejna luka istnieje na rynku nieruchomości. W dużych miastach zasypie ją fundusz mieszkań na wynajem, który będzie działać w sześciu największych aglomeracjach. Problemami mieszkaniowymi w mniejszych miastach zajmie się fundusz municypalny.

— Jest duże zainteresowanie mniejszych samorządów funduszem mieszkań na wynajem. Niektóre nie mają pomysłu, jak rozwiązać problemy mieszkaniowe, innym brak pieniędzy. Stworzymy wehikuł inwestycyjny, który zdejmie ten problem z bilansów samorządów i pomoże wybudować mieszkania czynszowe. Samorządy będą mogły je wynajmować, a docelowo przejąć te aktywa, spłacając udziały naszego wehikułu inwestycyjnego — wyjaśnia Dariusz Kacprzyk.

Sposobem na odciążenie samorządowych budżetów będzie też fundusz komunalny, tworzony wspólnie z Polskimi Inwestycjami Rozwojowymi (PIR). Będzie angażował się w rozbudowę i modernizację tzw. małej infrastruktury, głównie wodociągów i kanalizacji. Skala działania funduszu będzie mniejsza niż dwóch pozostałych. BGK szacuje ją na około 1 mld zł, choć prezes uważa, że jeśli pomysł zaskoczy, to „sky is the limit”, bo w polu zainteresowania funduszu może znaleźć się praktycznie każda spółka komunalna.

— Nie chcielibyśmy jednak, żeby fundusz zastąpił inne źródła finansowania. Kapitał nie jest najtańszą formą pozyskiwania pieniędzy — zastrzega Dariusz Kacprzyk. Sektor wod-kan jest uregulowany i powinien przynosić godziwe zyski. Przy odpowiedniej konstrukcji biznes spłaca się z cash flow. Problem w tym, że przy restrykcjachdotyczących zadłużenia samorządów — mimo rosnących przychodów — spółki nie mogą zaciągać kredytów.

— Podniesienie kapitału mogłoby zwiększyć dźwignię. To będzie rola funduszu. Chodzi o zbudowanie modelu, który można powielać wszędzie. Fundusz tworzymy razem z PIR i zakładamy, że mniejsze inwestycje będzie realizować bank, większe PIR — zapowiada prezes BGK.

Luka finansowa

Kolejna luka rysuje się na rynku finansowania długoterminowego. Wraz z odbiciem w gospodarce rośnie popyt na kredyty. Z drugiej strony, banki będą musiały sprostać coraz ostrzejszym wymogom kapitałowym i płynnościowym. W tym roku kredytowany jest każdy rozsądny projekt, ale w przyszłym selekcja będzie ostrzejsza.

— Naszą rolą jest zapełnienie luki płynnościowej. Jako bank państwowy jesteśmy w nieco uprzywilejowanej sytuacji — taniej pozyskujemy finansowanie i mamy długoterminowe pasywa, więc możemy pożyczać na dłużej niż inne banki — mówi Dariusz Kacprzyk. Nie oznacza to — jak zastrzega prezes — że komercyjni kredytodawcy będą zapewniali finansowanie do 5 lat, a BGK weźmie na siebie kredyty 15-20-letnie, tym samym przejmując całe ryzyko.

Eksport na własną rękę

W nowej strategii bank chce też na nowo określić swoją rolę w finansowaniu eksportu. Poza Korporacją Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE), skoncentrowaną na krajach podwyższonego ryzyka, państwo nie było dotychczas zbyt aktywne na tym polu. BGK ma doświadczenie we współpracy z eksporterami nie tylko poprzez KUKE, którego jest akcjonariuszem. — To jednak pośrednie wsparcie, a chcemy zaangażować się bezpośrednio i na własne ryzyko w finansowanie eksportu. Pomagaliśmy już np. sfinansować transakcje polegające na zakupie przedsiębiorstwa za granicą. Mamy bardzo dobre doświadczenia ze współpracy z bankami, np. na Białorusi. Dzisiaj jest to główny rynek kredytów eksportowych, obsługiwany przez KUKE. Na horyzoncie pojawiają się jednak Afryka i Chiny, gdzie również jest trochę eksportu z Polski. Interesują nas szczególnie kraje spoza listy tradycyjnych eksportowych rynków — mówi Dariusz Kacprzyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Siemieniec, Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu