Syndyk Kretkiewicz o sprawie WGI

EG, AD
08-10-2014, 14:31

Dziś zeznania składał Tadeusz Kretkiewicz, syndyk Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI). Na poprzedniej rozprawie wysłuchaliśmy syndyka, który pracował w spółce powiązanej – WGI Consulting.

"PB" jako jedyna redakcja od początku relacjonuje proces WGI. Zobacz wszystkie teksty na ten temat >>

Proces przeciwko szefom WGI
Zobacz więcej

Proces przeciwko szefom WGI

fot. Grzegorz Kawecki

Tadeusz Kretkiewicz pracował w WGI od 2007 r., kiedy przejął obowiązki od Jacka Moszyka. W 2008 r. zatwierdził listę wierzycieli, na której znalazło się 1054 podmioty. Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych przekazał na rekompensaty blisko 30,3 mln zł.

Przy ustalaniu listy, nie obyło się bez problemów, bo część pieniędzy klientów domu maklerskiego WGI została zainwestowana w obligacje WGI Consulting, z czego większość klientów nie zdawała sobie sprawy. Po upadłości obu spółek, inwestorzy zgłaszali te same wierzytelności do obydwu syndyków, co utrudniało proces ustalania listy. Dodatkowym problemem był brak dokumentacji.

Grupa WGI działała do 2006 r. Proces jej zarządu ruszył po siedmiu latach śledztwa. Prokuratorzy oskarżają Macieja S., Łukasza K. i Andrzeja S. o nadużycie uprawnień i wyrządzenie szkody w wielkich rozmiarach. Łącznie blisko 1,2 tys. poszkodowanych uwzględnionych w akcie oskarżenia straciło 248 mln zł.

 

Syndyk jest odpytywany przez prokuratora i przez oskarżycieli posiłkowych.

Jaki był pana kontakt z oskarżonymi (czyli zarządzającymi WGI)?

- W 2006 r. sąd rejonowy ogłosił upadłość spółki WGI DM SA, od stycznia 2007 byłem syndykiem, przede mną inna osoba pełniła tę funkcję. Byłem nim do lutego 2010 r. czyli do dnia kiedy sąd umorzył postępowanie upadłościowe z uwagi na brak środków na dalsze prowadzenie.

Kontakt mój z oskarżonymi był formalny, ograniczał się do czynności zarządu wynikających z przepisów prawa upadłościowego.

Jak przebiegały te kontakty, pyta sędzia?

- Wzywałem ich np. do zajęcia stanowiska do listy wierzytelności i terminowo takie stanowisko zajmowano. 

Także w trakcie tego postępowania prosiłem o wyjaśnienia w niektórych sprawach, z zasady odpowiedzi zawsze otrzymywałem.

Pyta prokurator: Czy w czasie pełnienie przez pana funkcji syndyka spółka posiadała majątek?

- Tak, głównie w postaci gotówki pochodzącej z zaliczek wpłacanych przez wierzycieli. Na mój wniosek sędzia zgodził się przekazać to do masy upadłości na koszty postępowania, kwota wynosiła ok. kilkaset tysięcy zł.

Pyta oskarżycielka posiłkowa: Ale te zaliczki to nie był formalnie majątek WGI DM, tylko pieniądze klientów. Czy poza nimi spółka miała wtedy jakiś majątek?

- Nie, poza zaliczkami miała tylko drobne ruchomości stanowiące wyposażenie biura.

Pyta prokurator: na podstawie jakich dokumentów pisał pan sprawozdanie za okres od stycznia 2007 do lutego 2010?

- Na podstawie dowodów finansowo sądowych, mówię o kosztach postępowania. Ale były też srodki które uzyskalem z KDPW dla wierzycieli celem rekompensaty.

Czy były rozbieżności między zapisami na kontach klientów a tym, co otrzymywali od KDPW?

Były, dlatego, że sądowa lista wierzytelności została opracowana na podstawie sald wpłat i wypłat poszczególnych inwestorów.

Czy pamięta pan skalę tych rozbieżności?

Tak, była znaczna. Wierzyciele zgłosili kwotę ponad 300 mln, a sądowa lista wierzytelności zamykała się kwotą ok 180 mln zł.

Czy było jakieś wyjaśnienie dla tej różnicy?

- Podstawą zgłoszeń wierzytelności od wierzycieli były informacje o wartości rachunku inwestycyjnego, jaką mieli od WGI, natomiast ja ustalałem listę wierzytelności na podstawie bankowych dowodów wpłat i wypłat. Ale skąd ta różnica dokładnie - to nigdy się nad tym nie zastanawiałem. 

Pytanie oskarżycielki posiłkowej (pokrzywdzonej klientki IDM DM): Według czego zgłaszał pan do KDPW listę wierzycieli?

- Na postawie jeszcze trzeciej listy, która powstała bo narzuciła ją KDPW -  lista przygotowywana dla nich do wypłaty rekompensat powstała na podstawie ustawy o obrocie instrumentami finansowymi. Była opracowana specjalną metodą przygotowaną przez firmę Deloitte. Ona się mogła różnić - i wielu przypadkach różniła od sądowej listy wierzytelności.

Pokrzywdzona: Czy zawiadomił pan klientów, że te listy się różnią?

Nie pamiętam czy zawiadamiałem dokładnie o tym. Natomiast obie listy były dostępne dla inwestorów i w każdej chwili każdy mógł to sprawdzić w sądzie lub biurze syndyka.

Wobec tego, że pan zdawał sobie sprawę z tych różnic zawiadomił pan prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa?

W ogóle - tak, zawiadamiałem. Ale sądowa lista wierzytelności obejmowała salda wpłat i wypłat. A salda składały się z 2 elementów: ze środków pieniężnych na rachunku inwestora i z obligacji emitowanych przez WGI Consulting. Z koli wartość obligacji była uznawana tylko w ramach postępowania upadłościowego WGI Consulting, a rekompensaty ograniczały się tylko do środków pieniężnych wyliczonych metodą firmy Deloitte. Mówiąc wprost - każdy z inwestorów otrzymał rekompensatę i środki od WGI Consulting z tytułu posiadanych obligacji. Niewątpliwie nie zaspokajały one jednak roszczeń inwestorów w większości przypadków.

Jeśli natomiast chodzi o zawiadamianie prokuratury, to od samego początku postępowania upadłościowego toczyło się śledztwo prowadzone przez ABW pod nadzorem prokuratora warszawskiego, a moje doniesienie dotyczyłoby pewnego fragmentu, więc uznałem, że nie będę składał dodatkowych bo uznałem, że prokuratura powinna to znać.

Czy zna pan przypadki inwestorów którzy mieli roszczenie, ale nie dostali zaspokojenia z żadnego z tych źródeł - ani od KDPW ani z WGI Consulting?

Nie pamiętam, chyba nie było takich przypadków. Byli natomiast wierzyciele, którzy nie spełnili pewnych formalnych wymogów np. nie wysłali pewnych oświadczeń do KDPW (dokładnej treści nie pamiętam). No i byli też i tacy którzy w ogóle nie zgłosili swoich roszczeń i nie brali udziału w podziale rekompensat.

Czy zawiadamiał pan klientów o tym ile mają na kontach inwestorskich WGI środków pieniężnych, a ile z tego zostało w postaci obligacji?

Co do tego, że zawiadomiłem - to tak zrobiłem, informując wszystkich o liście KDWP, choćby poprzez to, że prosiłem ich o podanie numerów kont, na które miały być przelane środki z KDPW. O ilościach obligacji ja nie informowałem, bo równolegle toczyło się  postępowanie w WGI Consulting. Kto jednak był zainteresowany, był przeze mnie informowany.

Na podstawie jakich dokumentów informował pan klientów o stanie środków pieniężnych na ich rachunkach w IDM?

Na podstawie ich rachunków inwestycyjnych. Tam też było zapisane, ile kto ma obligacji w WGI Consulting

Czy otrzymał pan kompletną dokumentację od zarządu spółki?

Gdyby tak było to nie tworzyło by się trzech list...

Skąd wzięły się te 3 listy wierzytelności? Jeśli ma pan salda rachunków i obligacji to jak pan wyjaśni te potworne różnice?
- Zgodnie z procedurą postępowania upadłościowego listę wierzytelności ustala się według stanu na dzień przed dniem ogłoszenia upadłości. Wierzyciele natomiast zgłosili swoje wierzytelności na podstawie informacji o stanie rachunku inwestycyjnego otrzymanej od WGI, ale głównie z okresu styczeń-kwiecień 2006. Upadłość natomiast była ogloszona w czerwcu 2006 r, wiec te dokumenty nie mogły stanowić podstawy do uznania ich za wiarygodne na dzień przed ogłoszeniem upadłości. To po pierwsze.

Pod drugie. Kwestie ilości obligacji wymagały analizy bardzo wielu dokumentów. To pozwoliło według mnie dokładnie określić ich liczbę. Natomiast  rachunki inwestorów w bardzo wielu przypadkach były niespójne, nie odzwierciedlały prawidłowego stanu. Dlatego dla ustalenia wierzytelności pieniężnych przyjęto metodę sald wpłat i wypłat. Zdarzały się przypadki, w których wykonywane były dyspozycje wypłat kwot dla wierzycieli znacznie przekraczające zapisy na ich rachunku iwestycyjnym. Nie było jasnej, jednoznacznej dokumentacji finansowo-księgowej. Np. z rachunki z tą samą datą dla tego samego klienta miały dwie zupełnie inne kwoty.

Z czego to wynikało pana zdaniem? Z błędu czy niedbałej pracy?
- Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

Ostatnia informacja, o stanie rachunku inwestycyjnego dotarła do klientów w kwietniu 2006. Skąd się zatem wzięły późniejsze różnice?
Gdyby to, co było zapisane na rachunku inwestycyjnym było zgodne ze stanem rzeczywistym, to w kasie powinno być 320 mln zł, a nie było.

Dlaczego pan podważa wartość dokumentów wydawanych klientom przez zarząd WGI, skoro zarząd brał odpowiedzialność za to? Na podstawie jakich dokumentów wykonywano wypłaty klientom?
- Prawdopodobnie trzeba by to rozłożyć w czasie, nie analizowałem takich przypadków, ale są wierzyciele którzy wtedy likwidowali rachunki i otrzymywali środki, i byli też tacy klienci, którzy chcieli dostać dostęp do swoich środków, w nie dostali. Skali nie analizowałem.

Na podstawie czego mówi pan że byli klienci, którzy dostali większe środki niż ich stan posiadania?
Nie potrafię odpowiedzieć.

Pyta adwokat:
 Czy te dokumenty z wyceną rachunku obejmowały wycenę obligacji zakupionych an ich rzecz?
Tak.

Sąd przypomina zeznania świadka z procesu. Następuje przerwa i po niej dalsze pytania pokrzywdzonych i ich radców.

Odnośnie spółki WGI Europe, mówił pan we wcześniejszych zeznaniach, że został im sprzedany majątek WGI DM. Może pan to wyjaśnić?
Sprzedaż majątku WGI DM do WGI Europe obejmowała sprzedaż przedsiębiorstwa, ale nie pamiętam jakie były składniki tej transakcji. Nawet nie pamiętam ceny za jaką było sprzedane, ale nie była to szokująca kwota

Czy ta umowa sprzedaży miała istotne znaczenie dla kondycji WGI DM?
Niewątpliwie by wspomogła postępowanie upadłościowe, ale nie miałby zasadniczego znaczenia dla zaspokojenia wierzycieli.

Pan prowadził własne postępowanie o tym?
Złożyłem pozew o unieważnienie tej umowy i uznanie jej za nieskuteczną, ale już na początku nie mogłem nawet wskazać właściwego adresu tej spółki, który był na terenie Wielkiej Brytanii. Prowadziłem rozmowy z odpowiednikiem rejestru handlowego w Londynie, który na mój wniosek wstrzymywał wykreślenie firmy z rejestru (bo był jednocześnie zgloszony przez zarząd taki wniosek) ale sprawa skończyła się tak, że ja wyczytałem w internecie że firma została wykreślona, a u nas umorzono postępowanie o uznanie umowy sprzedaży.

Radcy prawni reprezentujący oskarżycieli posiłkowych i sami obecni na sali oskarżyciele drążą kwestię różnic w zapisach wysyłanych klientom od tego, co było ostatecznie zapisane w dokumentach księgowo-finansowych spółki WGI DM.

Pytania: Czy wiedział pan, że klientom były wysyłane inne dane niż to, co było w dokumentach? Czy różnice te istniały przez cały czas działalności maklerskiej spółki WGI? Czy konsultował to pan wówczas z kimkolwiek ze spółki, np z księgową? Czy te rozbieżności wynikały raczej z błędów w systemie informatycznym czy zaniedbań lub celowych działań?

Syndyk odpowiada: Początkowo nie wiedziałem o tych różnicach, ale je po kolei znajdowałem. Wygląda na to, że one istniały jeszcze przed rozpoczęciem działalności maklerskiej przez spółkę (przed 28.04.2005). Nie chcę oceniać przyczyn tych rozbieżności, ani mówić o swoich odczuciach, lecz o faktach.  Możliwości powstania tych różnic jest kilkanaście. W mojej wieloletniej praktyce dużo widziałem i nie mogę wprost stwierdzić, jakie były konkretne przyczyny w tych przypadkach.

Kontaktowałem się z księgową spółki nie w sprawach różnic na konkretnych kontach klientów, ale raczej w sprawach ogólnych. Gonił mnie czas, bo zwykle dostawałem 2-3 tygodnie na sporządzenie raportu na dany temat. Gdy ta sprawa wychodziła natomiast w okresie mojego bycia syndykiem, nie pamiętam jak księgowa tłumaczyła rozbieżności między tym, co dostawali klienci w informacjach, a zapisami na ich kontach w spółce.

Radca pyta w jednym z ostatnich pytań: Czy te rozbieżności mogły być wynikiem tzw. kreatywnej księgowości?

- Świadek prosi o zwolnienie z udzielenia odpowiedzi na tak postawione pytanie.

Rozprawa zostaje przerwana na wniosek świadka. Tadeusz Krętkiewicz ma odpowiedzieć na resztę pytań 22 i 28 października na kolejnych rozprawach. 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: EG, AD

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Syndyk Kretkiewicz o sprawie WGI