Szaleństwo wracana rynek akcji Apple’a

Wyniki spółki przebiły najbardziej optymistyczne prognozy. W ciągu ostatnich 29 kwartałów producent iPhone’ów zaskoczył analityków już po raz 28.

Nie mieli racji ci, którzy zapowiadali załamanie zwyżek notowań największej pod względem kapitalizacji giełdowej spółki świata. Dziecko Steve’a Jobsa znowu zagrało na nosie niedowiarkom. Widać było to po reakcji inwestorów na wyniki za pierwszy kwartał. Pierwsze minuty handlu na Wall Street po ich ogłoszeniu przyniosły aż 10-procentowy wzrost notowań spółki.

W porównaniu z ubiegłym rokiem technologiczny gigant zwiększył przychody o 59 proc. Jeszcze szybciej rosły zyski. Czysty zarobek wyniósł 11,6 mld USD, prawie dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Spółce — już nie pierwszy raz — udało się wyprowadzić w pole rynkowych analityków, którzy spodziewali się, że zyski sięgną „zaledwie” 9,4 mld USD.

W ostatnich siedmiu latach tylko jeden kwartał był dla Apple’a gorszy od prognoz specjalistów. Od 2005 r. analitycy nie doszacowywali wyników potentata średnio o 16 proc. Tym razem zaniżyli je o 18,5 proc. O tym, że prowadzona przez Tima Cooka spółka to prawdziwa dojna krowa, najlepiej świadczy fakt, że w ciągu każdego dnia zarabiała tyle, na ile Facebook pracował cały kwartał.

Mało brakowało, aby zyski, zanotowane przez Apple’a tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy, wystarczyły na hipotetyczne przejęcie całości udziałów w Nokii, jednym z głównych konkurentów Apple’a na rynku smartfonów. Rynkowa wartość fińskiej spółki to obecnie 13,5 mld USD. Przy tempie, w jakim Apple zwiększa w tym roku zyski, na sfinansowanie przejęcia przeżywającego trudności przedsiębiorstwa stać byłoby go już… 15 kwietnia!

Równie pozytywnych niespodzianek wśród potentatów branży technologicznej jest jak na lekarstwo. Tylko w ostatnich dniach papiery wycenianego na 50 mld USD operatora chińskiej wyszukiwarki Baidu potaniały o prawie 10 proc. To reakcja na niższe od oczekiwań przychody spółki.

— Raport Apple’a powinien rozwiać ostatnie wątpliwości co do tego, czy ta spółka potrafi stanąć na wysokości zadania — oceniał Jack Ablin, główny zarządzający Harris Private Banku.

Na całym świecie w trzy miesiące sprzedało się 35,1 mln iPhone’ów, o 12 proc. więcej od oczekiwań analityków. To najbardziej zyskowny segment działalności spółki z logo w kształcie jabłuszka. Dzięki temu z każdego dolara przychodów spółka potrafiła wycisnąć aż 47 centy zysku brutto (marża brutto sięgnęła 47 proc.). Rok temu, przy niższej sprzedaży, z każdego dolara w kasie spółki zostawało „tylko” 41 centów.

Takiej poprawy nie spodziewali się nawet najwięksi optymiści wśród analityków.

Efekt? Zysk netto wprost eksplodował: zwiększył się o 94 proc. Mimo szaleńczej hossy notowania nie mogą za nim nadążyć. Obecnie za akcję spółki płaci się „zaledwie” o 74 proc. więcej niż rok temu. Dzięki temu wycena szoruje po dnie. Wskaźnik cena/zysk sięga 15. To o jedną trzecią mniej, niż wynosił przeciętnie w ciągu ostatnich siedmiu lat.

Wcale nie gorzej malują się perspektywy firmy. Przyszłością rynku urządzeń mobilnych są Chiny. Tamtejsi konsumenci dysponują coraz większymi dochodami, a w największym tempie rośnie popyt na produkty z najwyższej półki. Świetnie zdaje sobie z tego sprawę Tim Cook. — Dla firm, które rozumieją Chiny, otwiera się bardzo ważna furtka — nie ma wątpliwości prezes Apple’a.

Także w wyścigu o zagospodarowanie rynku Państwa Środka największe szanse ma właśnie Apple. Jak zauważa Abhey Lamba, analityk amerykańskiego biura Mizuho Securities, nasycenie produktami spółki na rynku chińskim jest wciąż bardzo niskie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Szaleństwo wracana rynek akcji Apple’a