Szanse na ubezpieczenie można znacznie zwiększyć

opublikowano: 14-05-2012, 00:00

Tryskacze w budynku lub straż pożarna w pobliżu ułatwią zakup dobrej polisy

Firmy prowadzące działalność w branżach delikatnie zwanych trudnymi, które w 2011 r. dostały ofertę ubezpieczenia nawet 3 razy droższą niż wcześniej albo żadnej, mogą mieć żal do ubezpieczycieli. Jednak ubezpieczyciele, którzy zaczynają bliżej przyglądać się ryzyku generowanemu przez różnego rodzaju działalności, szkodowości i zabezpieczeniom, mają swoje racje. Ponadto mówimy o ubezpieczeniach dobrowolnych, na których zakłady muszą zarabiać, co w ostatnich latach klęsk żywiołowych nie było łatwym zadaniem.

— To nie jest dla nas komfortowa sytuacja, że czegoś nie da się ubezpieczyć. Żyjemy z kupowania ryzyka. Tylko jeśli prawdopodobieństwo szkody zbliża się do pewności, to zaczyna mniej przypominać ryzyko, którego kupowaniem trudnią się ubezpieczyciele, a bardziej zdarzenie pewne — mówi Andrzej Liwacz, dyrektor ds. underwritingu ubezpieczeń pozakomunikacyjnych w Biurze Sprzedaży Korporacyjnej PZU.

Choćby z tego powodu ubezpieczyciele zapewniają, że chętnie przyjrzą się bliżej każdej firmie i jeśli będzie to możliwe, wskażą elementy, które trzeba naprawić, aby móc rozmawiać o ubezpieczeniu.

Maluchy bez szans

Jednak zabieganie o firmy zaczyna się od pewnej skali.

— Drobnych biznesów przeważnie nie stać na kosztowne inwestycje, np. w profesjonalne systemy przeciwpożarowe, i trudno je o to prosić — mówi Katarzyna Bem, dyrektor ds. ubezpieczeń pozakomunikacyjnych w Biurze Zarządzania Produktami PZU.

Ubezpieczycielom nie opłaca się do każdej drobnej firmy wysyłać swoich sił, które na miejscu sprawdzą, jak wygląda jej działalność, i podpowiedzą, co można zrobić, żeby poprawić bezpieczeństwo.

— Nie możemy jednak się dziwić, że przedsiębiorcy wcześniej woleli inwestować w rozwój, technologie, linie produkcyjne, a nie skomplikowane zabezpieczenia, które rzadko były wymogiem otrzymania pokrycia ubezpieczeniowego — twierdzi Michał Gabryelak, członek zarządu Marsh.

Wymogi prawne to za mało

Na pewno sprawy nie załatwi spełnienie wymogów ustawowych — Ustawodawca stawia pewien minimalny poziom progowy, od którego można zacząć prowadzić działalność, i taki, od którego jeszcze nie można tego robić. W pewnych rodzajach działalności jest to bardzo niewiele i jeśli nie idzie za tym doskonała organizacja, porządek i dyscyplina pracowników, to zagrożenie szkodowe jest bardzo duże — tłumaczy Bartłomiej Mateńka, główny specjalista ds. oceny ryzyka w HDI Asekuracji.

Ponadto prawo przeciwpożarowe w Polsce jest nastawione na ochronę ludzi.

— Nakłada obowiązek takiej organizacji, żeby można było jak najszybciej wyprowadzić z budynku pracowników, ale nie zabezpiecza interesu zakładu ubezpieczeń, który z kolei jest w pierwszej kolejności zainteresowany tym, żeby mienie się nie spaliło, a jeśli już zacznie, to żeby pojawiła się ochrona w postaci jakichś tryskaczy czy hydrantów — mówi Andrzej Liwacz.

Problemem jest także mentalność wielu przedsiębiorców, którzy skupieni są na tym, żeby wszystko robić jak najtaniej.

— Obiekty są budowane tanio i tanio utrzymywane, do tego często różne pomieszczenia wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem, ale nawet jeżeli przy okazji jakiejś inspekcji stwierdzi to straż pożarna, to może jedynie nałożyć kilkuset złotowy mandat i odjeżdża — twierdzi Bartłomiej Mateńka.

Tryskacze i straż pożarna

Nic dziwnego, że pewnych obiektów ubezpieczyciele boją się ubezpieczać. Czasem problem rozwiąże wydzielenie najbardziej newralgicznych procesów produkcyjnych i przeniesienie ich w inne miejsce. Bardzo ważny jest również czynnik ludzki, czyli osoby odpowiedzialne za nadzór bezpieczeństwa prowadzenia działalności, oraz odpowiednia świadomość pracowników. Ubezpieczyciele zwracają uwagę również na takie elementy jak np. odległość siedziby firmy od straży pożarnej.

— Jeżeli dojazd na miejsce zdarzenia zajmie straży pożarnej 20-30 minut, to już nie będzie czego zbierać i taka firma może być dla nas mniej interesująca — zaznacza Bartłomiej Mateńka. Jednak przede wszystkim zakłady ubezpieczeń wymagają odpowiednich konstrukcji budynków oraz zamontowania systemów zabezpieczających, takich jak instalacje tryskaczowe, oddymiania, sygnalizacji pożarowej, hydrantów wewnętrznych oraz instalacje specjalistyczne, takie jak gaszenie gazem lub stałe urządzenie gaśnicze pianowe.

— Jeśli widzę magazyn w konstrukcji płyta warstwowa izolowana styropianem lub pianką poliuretanową, nieotryskaczowany, bez czujek, to go nie ubezpieczę bez względu na cenę — mówi Izabela Król, kierownik ds. oceny ryzyka w Chartis.

Przestrzega, że najczęstszym z błędów popełnianym nawet w dobrze zabezpieczonych magazynach jest nieskorelowanie klap dymowych z instalacją tryskaczową. W rezultacie otwierają się one wcześniej, niż zadziała instalacja tryskaczowa.

Dla niektórych już za późno

Spełnienie wyżej wymienionych wymagań dla wielu firm może się okazać niemożliwe. — Rozpieszczani do niedawna klienci teraz napotykają barierę w postaci wysokich kosztów wprowadzenia zabezpieczeń a także barier technologicznych. Terminy na ich realizację są także niezwykle krótkie co sprawia, że czasami niemożliwe do realizacji — twierdzi Piotr Górny, członek zarządu w STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi.

Oczywiście dużo łatwiej i taniej zamontować np. instalację tryskaczową w momencie powstawania budynku niż wtedy, kiedy budynek już stoi. Wykonanie operacji zgodnie z wymaganiami ubezpieczyciela to także straty związane z przestojem działalności na czas remontu. Jeżeli już jednak firma zdecyduje się je ponieść, będzie to inwestycja na lata. Najłatwiej mają ci, którzy dopiero rozpoczynają działalność albo otwierają nowe miejsca. Warto już na takim etapie rozpocząć rozmowy z ubezpieczycielem.

— Mamy obecnie klienta, który będzie budował fabrykę w Rosji, i już teraz rozmawiamy o naszym uczestnictwie w fazie projektu fabryki — mówi Izabela Król. Odpowiednie zabezpieczenia umożliwią uzyskanie polisy, ale jej cena nadal będzie wysoka, zgodnie ze zmianą polityki ubezpieczycieli.

— Tam, gdzie przedsiębiorstwa posiadają odpowiednie zabezpieczenia, są możliwe pokrycia ubezpieczeniowe, ale za składki od 2 do 5 razy większe niż jeszcze w 2010 i 2011 r. — mówi Piotr Górny. Na szczęście poprawienie bezpieczeństwa firmy zgodnie z wymienionymi zaleceniami to niejedyne pomysły na poradzenie sobie w obecnej sytuacji. O innych możliwościach napiszemy w kolejnym artykule.

OKIEM EKSPERTA

Instalacja tryskaczowa sprawdzi się w każdym budynku

MAŁGORZATA SAWCZUK

projektant instalacji sanitarnych właściciel T.R. Inżynier

Instalacja tryskaczowa najszybciej dostarcza wodę na miejsce powstania pożaru. Jej zadaniem jest wykrycie pożaru już w fazie jego powstawania oraz ugaszenie go lub utrzymanie pod kontrolą do czasu np. przyjazdu Straży Pożarnej. We wczesnej fazie powstawania pożaru już 3-5 tryskaczy jest w stanie go ugasić. Realny koszt wykonania instalacji tryskaczowej (dla całego budynku) wynosi obecnie ok. 250-350 zł za 1 tryskacz. Podstawą prawidłowego działania takiej instalacji jest odpowiednie jej zaprojektowanie i wykonanie. Jest to przede wszystkim instalacja, która ma zadziałać samoczynnie. Musi być jak najbardziej prosta i zawierać jak najmniej elementów, których uszkodzenie lub niezadziałanie może w jakikolwiek sposób powstrzymać przepływ wody. Projektowana jest przestrzennie. Normy podają dokładne odległości w pionie i poziomie, które należy zachować przy rozstawianiu główek tryskaczowych.

Należy uwzględniać nie tylko instalacje, które są montowane pod stropem, ale również to, co jest ustawiane na podłodze. Trzeba uwzględnić kształt budynku i wszelkiego rodzaju załamania bryły architektonicznej. Ważny jest również prawidłowy dobór wielkości zbiorników zapasu wody — czyli taka ilość wody, która musi starczyć na działanie instalacji przez czas określony w danej normie projektowej. Ważny jest również prawidłowy dobór pomp podających wodę — jeśli podawane ciśnienie będzie za małe, to na najwyższej kondygnacji instalacja może w ogóle nie zadziałać, jeśli dobrana pompa będzie podawać za dużo wody, to może się okazać, że zbiornik zapasu wody ma za małą pojemność. Instalację tryskaczową można zamontować praktycznie w każdym budynku.

Oczywiście najlepiej, jeśli jest projektowana i montowana od samego początku procesu powstawania budynku. W budynkach istniejących jest to już znacznie trudniejsze, droższe i bardziej pracochłonne. Trzeba wtedy dostosować się do panujących warunków — przewody rurowe prowadzi się wtedy nie tak, żeby było jak najprościej, tylko tam, gdzie jest miejsce i możliwość ich zamocowania. Ponadto czasem trudne albo nawet niemożliwe jest wygospodarowanie miejsca na zbiornik zapasu wody i przepompownię.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu