Szef MSZ Iranu sygnalizuje gotowość do rozmów o atomie i Syrii

PAP
opublikowano: 03-02-2013, 13:30

Szef MSZ Iranu Ali Akbar Salehi zasygnalizował w niedzielę w Monachium gotowość do negocjacji o irańskim programie atomowym, zastrzegł jednak, że USA muszą zrezygnować z gróźb pod adresem jego kraju. W sprawie Syrii Teheran podjął dialog z syryjską opozycją.

"Jesteśmy za negocjacjami, a nie za konfliktem" - oświadczył Salehi podczas 49. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

Szef irańskiej dyplomacji zastrzegł jednak, że takie rozmowy będą miały sens tylko wtedy, gdy Ameryka będzie traktowała Iran jak równoprawnego partnera i zrezygnuje z "retoryki gróźb" pod adresem Teheranu. "Groźby i szantaż nie pasują do negocjacji" - zauważył, dodając, że Waszyngton musi wykazać "autentyczną wolę" porozumienia.

Podkreślił, że dla Iranu, jako "wielkiego narodu i kolebki cywilizacji", priorytetem jest polityczna niezależność. "Postanowiliśmy, że nigdy więcej nie będziemy marionetką jakiegoś supermocarstwa" - wyjaśnił Salehi.

Salehi przypomniał, że 25 lutego w Kazachstanie mają odbyć się rozmowy pięciu członków Rady Bezpieczeństwa ONZ i Niemiec z Iranem na temat irańskiego programu atomowego. "Zawsze popieraliśmy te rozmowy" - zapewnił Salehi.

Wiceprezydent USA Joe Biden w sobotę w Monachium zaoferował irańskim władzom podjęcie bezpośrednich rozmów o programie atomowym. Zapowiedział równocześnie, że Ameryka nie dopuści do powstania irańskiej bomby atomowej.

Zachód obawia się, że prowadzone przez Iran prace nad atomem służą budowie broni jądrowej. Teheran zapewnia, że energia jądrowa ma być wykorzystana do celów pokojowych. USA i UE wprowadziły sankcje gospodarcze, by zmusić Teheran do zaprzestania prac i zgody na skuteczną kontrolę irańskiego programu atomowego.

Przewodniczący parlamentarnej komisji spraw zagranicznych Bundestagu, Ruprecht Polenz, podkreślił, że niepokój z powodu niejasnych celów irańskiego programu atomowego odczuwa nie tylko Zachód, lecz także Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA), w której reprezentowane są także Rosja i Chiny. "Obowiązkiem Iranu jest przedstawienie dowodów na to, że jego program atomowy jest pokojowy" - powiedział Polenz. "Wykorzystajcie szansę i odpowiedzcie na amerykańską ofertę rozmów" - apelował do Iranu.

"Jeżeli Iran domaga się dla siebie szacunku, to dlaczego co piątek z Teheranu padają niedopuszczalne epitety na temat Izraela?" - pytał Polenz.

Salehi potwierdził wcześniejsze doniesienia agencyjne o jego spotkaniu z szefem syryjskiej koalicji opozycyjnej szejkiem Moazem al-Chatibem. "To było dobre spotkanie, krok we właściwym kierunku" - ocenił szef irańskiej dyplomacji. Zapowiedział kontynuowanie rozmów z przedstawicielami wszystkich ugrupowań przeciwników prezydenta Baszara el-Asada.

Irański minister podkreślił, że jego kraj jest zdecydowanie przeciwny wszelkiej interwencji z zewnątrz w konflikt w Syrii oraz ustąpieniu Asada ze stanowiska. Siły rządowe i opozycja walczą ze sobą od dwóch lat i żadna ze stron nie jest w stanie pokonać drugiej, dlatego konieczne jest, by obie strony zaczęły ze sobą rozmawiać - wyjaśnił.

Jego zdaniem w Syrii niezbędne są wybory przeprowadzone pod międzynarodową kontrolą. "Niech syryjski naród zdecyduje" - powiedział Salehi, dodając: "Nie twierdzę, że rząd Asada nie popełnił błędów, ale dopiero historia osądzi, kto miał w tym konflikcie rację".

Irański minister spraw zagranicznych nie ustosunkował się do zarzutów, że jego kraj wysyła broń i doradców do Syrii, walczących po stronie Asada. Zarzucił Zachodowi stosowanie "podwójnej moralności" w ocenie konfliktów na świecie.

Izraelski minister obrony Ehud Barak, uczestniczący w pierwszej części niedzielnego panelu w Monachium, powiedział, że budowa bomby atomowej przez Iran spowoduje, że kraj ten będzie mógł zastraszać inne kraje regionu, będzie w jeszcze większym stopniu popierał terroryzm i może zakłócić eksport ropy. "Izrael jest gotowy do uniemożliwienia Iranowi budowy broni atomowej" - zadeklarował Barak.

Podczas zakończonej w niedzielę trzydniowej konferencji blisko 400 polityków i naukowców z całego świata dyskutowało o palących problemach polityki. Najwyższym rangą gościem spotkania w Monachium był zaprzysiężony niespełna dwa tygodnie temu na drugą kadencję wiceprezydent USA Joe Biden.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane