Szpadą po wielkiej szachownicy

Marcin Ornass-Kubacki w biznesie stawia na energię, taktykę i strategię. Widać to w jego gabinecie, gdzie Sun Tzu tworzy spójną całość z modelami rakiet.

Po tym poznaje się wybitną architekturę — uwierzycie państwo, że biurowiec Metropolitan przy warszawskim placu Piłsudskiego liczy sobie już 14 wiosen? Wyceniany na rynku nieruchomości na około 1 mld zł budynek od zarania pomyślany był jako miejsce premium. Najlepsze materiały, adres, no i architekt — sir Norman Foster. Nic zatem dziwnego, że przyciąga firmy, mające unikatowość w swym DNA i nie tak znowu wielkie zespoły, realizujące wielkie projekty. Astra CEE (spółka córka SES), operator dziesiątków satelitów systemu satelitarnego Astra, krążących 36 tys. km nad Ziemią, tu właśnie ma naziemną siedzibę.

Wyświetl galerię [1/4]

Kolory z satelity.Biuro Astry CEE to barwny kolaż.Ma być nowocześnie i inspirująco Marek Wiśniewski

— Centrala firmy znajduje się w gustownym pałacu w macierzystym Luksemburgu. Ale to z Warszawy zawiadujemy kilkunastoma rynkami: od Polski przez Beneluks po Bułgarię — twierdzi Marcin Ornass-Kubacki, prezes Astry CEE. Okna jego gabinetu wychodzą na budynek Opery Narodowej, jednak tym, co przykuwa wzrok, jest wielobarwny, wręcz krzykliwy obraz za jego plecami. Sztuka nowoczesna? Pudło!

Skok na fortel

— To koloryzowane zdjęcie satelitarne. Wybrałem dorzecze Leny, urzekły mnie właśnie barwy. W biurze mamy też m.in. rewelacyjne zdjęcia Sahary — wyjaśnia gospodarz. Zaskakujące, ale w jego gabinecie nie miga żaden ekran telewizyjny. Wielki zakrzywiony telewizor działający w technologii 4K prezentuje swoje możliwości przy wejściu do siedziby firmy. Nadawany na żywo obraz satelitarny imponuje kolorystyką i umiłowaniem szczegółu: można bez mała policzyć długie rzęsy długonogich modelek akurat przewijających się w kadrze. Zamiast pilota Marcin Ornass-Kubacki trzyma w ręku szermierczą szpadę. Od kilkunastu miesięcy fechtunek jest dla prezesa Astry sportem numer jeden.

— Niegdyś, jako nastolatek, trenowałem szermierkę. Teraz to moja odskocznia od problemów biznesowych. Szermierka to szybki sport, trzeba być całym ciałem i głową tu i teraz, walczyć na sto procent. Jednocześnie to niezły trening umysłu, także w kontekście zarządzania. W końcu Francuzi mawiają, że szermierka to gra w szachy całym ciałem. Tu są fortele, blefy, odczytywanie zamiarów przeciwnika — podkreśla Marcin Ornass-Kubacki. Pytany o stojące na szafce pamiątki z gali bokserskiej, potwierdza, że boks, owszem, trenował — w Stoczniowcu Gdynia, jeszcze jako nastolatek.

Sztuka udawania

— Spędzam bardzo dużo czasu w biurze, więc starałem się je maksymalnie udomowić — przyznaje prezes Astry, prezentując m.in. model stylowej łodzi (pamiątka po żeglarskiej pasji) i tablicę, do której poprzypinał nie tylko rodzinne fotografie.

— To moja córka w szermierczym stroju. Jest lepsza ode mnie, może legalnie sprawiać ojcu manto — śmieje się menedżer. Obok m.in. przedruk ogłoszenia z brytyjskiej prasy o sprzedaży kilkudziesięciu tomów Encyklopedii Britanniki. „Ożeniłem się. Żona wie wszystko” — tłumaczy ogłoszeniodawca. Marcin Ornass-Kubacki, choć w CV ma m.in. budowanie potęgi Wizji TV i dziennikarski epizod, przyznaje, że to nie jego ogłoszenie: on książki woli gromadzić i czytać. Na biurku leży egzemplarz „Sztuki wojny” Sun Tzu, noszący ślady regularnego używania. „Strategia wojny polega na przebiegłości i stwarzaniu złudzeń. Dlatego, jeśli jesteś do czegoś zdolny, udawaj niezręcznego, jeśli jesteś aktywny, stwarzaj pozory bierności” — radzi chiński mędrzec. Zdaniem jednego z najważniejszych menedżerów firmy, osiągającej rocznie 2 mld euro przychodów, te rady w codziennej biznesowej szermierce sprawdzają się bez pudła. &

 

Perła w rakiecie

Skonstruowanie i wysłanie na orbitę jednego satelity telewizyjnego kosztuje około 300 mln dolarów. Nic dziwnego, że rakiety, wynoszące w kosmos technologiczne cacka, są dla Astry, spółki córki SES, najważniejsze. Trzy modele tychże rakiet zdobią gabinet Marcina Ornassa-Kubackiego.

— Mamy trzy miejsca, z których wystrzeliwujemy nasze satelity. To Cape Canaveral na Florydzie, centrum wyniesień w Gujanie Francuskiej i Bajkonur w Kazachstanie — tłumaczy prezes. Dodaje, że Astra i SES to dumy luksemburskiej gospodarki, o której powstało kilka książek. Wszystko zaczęło się w latach 80., gdy grupa naukowców złożyła na ręce tamtejszych notabli odważny projekt rewolucji spod znaku komunikacji satelitarnej. Luksemburski rząd dał im finanse i zielone światło. Rezultat? SES szybko się stała perłą innowacji na skalę światową.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAROL JEDLIŃSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Szpadą po wielkiej szachownicy