Sztuka wyboru w czasach przesytu

opublikowano: 17-01-2022, 17:57

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że wartość w ogóle mnie nie interesuje. Ona jest, ale gdzieś tle — twierdzi Magda Żuk, kolekcjonerka, której zbiory obejmują również tokeny NFT

Z miłości do piękna:
Z miłości do piękna:
Magda Żuk zawodowo zajmuje się marketingiem i PR w firmie konsultingowej Crido, oferującej przedsiębiorcom wsparcie m.in. podatkowe, prawne, transakcyjne. Prywatnie kolekcjonuje sztukę, głównie streetartową i cyfrową, w tym również tokeny NFT. Zebrała ich około 10 i nie zamierza na tym poprzestać.
materiały prasowe

PB”: Dlaczego pani inwestuje w tokeny NFT?

Magda Żuk: Kolekcjonowanie tokenów NFT, podobnie jak kolekcjonowanie sztuki, jest moją pasją. To jest coś, w co wciągnęłam się parę lat temu. Można kupować ze względów inwestycyjnych lub kolekcjonerskich. Każdy powód jest dobry, zwłaszcza w przypadku NFT, dzięki którym artyści cyfrowi mogą w końcu komercjalizować swoje dzieła.

Jak pani pamięta pierwsze kupione dzieło?

To było dwadzieścia parę lat temu w galerii. Najbardziej w pamięci utkwił mi jednak obraz, który kupiłam podczas pierwszej aukcji młodej sztuki w Desie Unicum. Wisi w moim mieszkaniu. Moja przygoda kolekcjonerska skupia się obecnie głównie na street arcie, czyli sztuce, która jest bardzo demokratyczna, otwarta i w zasadzie nie ma granic.

Jak kolekcjonować street art? Trudno jest mi to sobie wyobrazić...

Oczywiście street art jest czymś trudnym do wyobrażenia, jeżeli patrzymy na tę sztukę przez pryzmat ulicy i oglądania tego, co widać na ścianach budynków. Prace Banksy'ego np. poza tym, że można je zobaczyć na ulicy, sprzedają się za ogromne pieniądze na aukcjach sztuki, w największych domach aukcyjnych, takich jak Christie’s czy Sotheby's. Głównie sprzedawana jest tam sztuka w postaci obrazów albo limitowanych wydruków, czasami można kupić kawałek muru. Ja mam kawałek muru, oczywiście nie Banksy'ego, tylko polskiego streetartowca SC Szymana. Ludzie często nie wiedzą o tym, że artyści streetartowi tworzą także klasyczną sztukę, wystawiają ją w galeriach, sprzedają na aukcjach.

Czy artyści streetartowi mogą wykorzystać technologię NFT?

Każdy artysta może wykorzystać tę technologię. Moja przygoda z NFT zaczęła się od street artu, a dokładnie od Proembriona, który od lat tworzy nie tylko street art, ale też sztukę algorytmiczną. W zasadzie dzięki niemu dowiedziałam się więcej i o sztuce algorytmicznej, i o NFT. W lutym ubiegłego roku wybił swoje pierwsze NFT. Byliśmy umówieni, że jak je wybije, to stanę się dumną posiadaczką jednego. I tak faktycznie się stało.

Zajrzyjmy do pani cyfrowego portfela...

Kolekcjonuję m.in. prace Auriei Harvey. Artystka od lat 90. zajmowała się sztuką internetu i gamingiem. Jednocześnie starała się łączyć świat realny z wirtualnym. Usłyszałam o niej po raz pierwszy w kontekście grudniowych targów Art Basel Miami Beach, gdzie po raz pierwszy na dużych, międzynarodowych targach sztuki pojawił się wątek NFT. Okazało się, że była jedną z kilkunastu artystek zgromadzonych wokół projektu organizowanego przez firmę Porsche i berlińską galerię König Galerie. Projekt był bardzo ciekawy, ponieważ na elektronicznych billboardach w kilku stolicach świata były wyświetlane prace kilkunastu artystów. Równocześnie na platformie stworzonej przez König Galerie, misa.art, można było zakupić NFT w ramach tzw. open edition. Chęć zakupu prac danego artysty można było zgłaszać w określonym czasie. Dopiero w ostatnim dniu, kiedy open edition była już zamknięta, wiadomo było, ile prac zostanie wybitych. W ten sposób stałam się właścicielką jednej z prac Auriei Harvey. W przypadku kolekcjonowania NFT czy w ogóle kolekcjonowania dla mnie najważniejszy mimo wszystko jest aspekt wizualny. Kupuję to, co mi się podoba, co mnie porusza. W drugiej kolejności oczywiście patrzę, kim jest artysta, jaką idzie ścieżką czy jest w niej konsekwentny itd.

Czy planuje pani emitować swoje tokeny?

Swoich nie planuję, ponieważ nie uważam się w żadnym wypadku za artystkę, choć niektórzy twierdzą, że każdy może być artystą. W zupełności wystarcza mi kolekcjonowanie prac artystów i artystek, którzy do mnie przemawiają i tworzą sztukę, która coś wnosi oraz estetycznie mi odpowiada.

Platform, gdzie można stworzyć oraz kupić lub sprzedać NFT jest coraz więcej. Jak wybrać mądrze?

Do kupowania czy kolekcjonowania NFT można podchodzić na różnie. Dla mnie istotne jest to, że ci, którzy wybijają prace, są co do zasady artystami cyfrowymi. To nie jest tak, że oni nagle objawili się w przestrzeni cyfrowej, tylko funkcjonowali w niej od dawna. NFT w zasadzie jest dla nich dopełnieniem, możliwością skomercjalizowania cyfrowych prac. Przed pojawieniem się NFT artyści cyfrowi w zasadzie nie byli w stanie sprzedawać swoich prac, ponieważ każdy mógł je ściągnąć za darmo z internetu. Każdy wychodził z założenia, że dlaczego ma za to płacić. NFT odwróciło tę logikę i spowodowało, że ludzie nagle poczuli, że mogą zyskać coś unikatowego, więc warto za to zapłacić.

Czy ma pani na oku nowego artystę, którego prace chciałaby kupić?

Tak. Nawet w ostatnich dniach próbowałam kupić pracę jednego artysty, który intryguje mnie już od dłuższego czasu. Niestety, przegrałam ostatnią licytację. To Dries Depoorter, belgijski artysta, z mojej perspektywy bardzo ciekawy. Z jego twórczością spotkałam się w pierwszym etapie mojej drogi poznawania sztuki cyfrowej, zwłaszcza sztuki tworzonej przy użyciu sztucznej inteligencji. Zresztą ta sfera sama w sobie bardzo mnie interesuje. Jego prace zobaczyłam parę lat temu w HeK Basel [House of Electronic Arts Basel — red.], który specjalizuje się w pokazywaniu prac artystów cyfrowych, w tym prac tworzonych przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Depoorter stworzył tam bardzo ciekawą instalację. W czasie rzeczywistym można było obserwować ludzi, którzy byli namierzani przez hakowane przez Depoortera kamery przemysłowe. Dzięki technologii rozpoznawania twarzy identyfikowane osoby były łączone z informacjami na ich temat w Wikipedii. To wszystko działo się w czasie rzeczywistym. System szacował też prawdopodobieństwo autentyczności tych osób. Dries Depoorter tworzy sztukę, która pokazuje, w jakim świecie żyjemy, a coś takiego jak prywatność, w zachodnim rozumieniu, nie istnieje. Ostatnio była właśnie możliwość kupienia jednego z jego dzieł w formie NFT. Niestety nie udało mi się, ale będę dalej na niego polować.

Czy sprzedała pani już jakieś tokeny, czy na razie je tylko kolekcjonuje?

Na razie tylko kolekcjonuję. Buduję kolekcję w bardzo spokojny sposób, w wolnym czasie. W zasadzie mam koło10 tokenów NFT. Mogę się pochwalić, że pierwsze kupiłam w czerwcu 2020 r. — jeszcze przed aukcją Beepla, czyli przed boomem na NFT. Można powiedzieć, że czuję się wręcz jak pionierka.

Czyli delektuje się pani, a nie spekuluje.

Tak, ja się nimi delektuję. Nie mam potrzeby spekulowania. Oczywiście, jak to czasami bywa przy kupowaniu sztuki, każdy zastanawia się, czy być może któraś z tych rzecz, czy artystów, w których celuje, nie okaże się jednorożcem. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że w ogóle wartość mnie nie interesuje. Ona jest, ale gdzieś w tle. Na koniec dnia, niezależnie od tego, jaką wartość rynkową będą miały te obiekty, które dzisiaj kupuję, zostanie mi wartość sentymentalna. Dla mnie kolekcjonowanie sztuki to element życia. Dzięki tej przygodzie życie ciekawsze, bogatsze i bardziej wielowymiarowe.

Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosłuchania

w tym tygodniu: „NFT — sztuka epoki metawersum”

goście: Magda Żuk — Crido, Cezary Hunkiewicz — Brain Damage Gallery, Juliusz Windorbski — DESA Unicum, Bartosz Bilicki — SmartVerum, Maciej Kosuń — Tar Heel Capital Pathfinder

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane