Szwaczki wyszły na ulice

  • Alina Treptow
opublikowano: 24-11-2014, 00:00

Konflikt w myślenickiej szwalni znalazł finał pod warszawskim centrum handlowym. Efekt może być odwrotny do zamierzonego.

W piątek po południu klienci warszawskiego centrum handlowego Złote Tarasy musieli liczyć się z niedogodnościami, spowodowanymi protestem związkowców OZZ Inicjatywa Pracownicza. Pracownice firmy szwalniczej Trend Fashion z Myślenic skarżą się m.in. na złe warunki pracy oraz niskie płace. Pierwsze rozmowy między pracownikami a pracodawcą odbyły się w lipcu. Szwaczki nie zgodziły się na proponowane warunki i przystąpiły do strajku ostrzegawczego, który zakończył się zwolnieniem ośmiu strajkujących.

— Negocjacje między pracownikami a przedstawicielami firmy były farsą. Zabrakło woli porozumienia — uważa Wojciech Tomal, kierownik myślenickiego biura małopolskiej Solidarności.

Nie udało się nam zdobyć komentarza prezesa i właścicieli Trend Fashion. W artykule opublikowanym kilka tygodni temu w „Wysokich Obcasach” przedstawiciele firmy tłumaczyli, że tak niskie płace są konieczne, aby szwalnia była konkurencyjna. Z podobnymi problemami kilka lat temu borykała się firma Andrema. Ta sama, która kilka lat temu kupiła myślenicki zakład od giełdowej Vistuli. Sprawa trafiła nawet do prokuratury (chodziło o naruszenia praw pracowniczych), jednak ostatecznie trzy lata temu została zawieszona. Miejsce piątkowego protestu nie było przypadkowe. Trafiają tam szyte przez myślenicki zakład ubrania. Klientami Trend Fashion są m.in. Vistula oraz Próchnik.

— Nie mamy prawa ingerować w to, co robi właściciel zakładu — zastrzega Jerzy Mazgaj, przewodniczący rady nadzorczej Vistuli. Rafał Bauer, prezes Próchnika, choć ubolewa nad całą sprawą, zwraca uwagę na jej drugie dno.

— Dużo wysiłku kosztowało Próchnika przeniesienie produkcji do Polski po to, by tutaj tworzyć miejsca pracy i generować polski, a nie chiński PKB. Takie akcje pokazują, że to była zła decyzja. Gdybyśmy szyli na południu Europy czy Dalekim Wschodzie, nie tylko wyszłoby taniej, ale nie byłoby oskarżeń, że zamawiając produkty w Polsce wyzyskujemy rodzimych pracowników — twierdzi Rafał Bauer.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu