Tęczowy społecznik

opublikowano: 21-05-2021, 14:15

Można go spotkać na głównej ulicy Łodzi, gdy razem z wolontariuszami rozdaje gorące posiłki – czasem w tęczowym stroju Świętego Mikołaja. Mariusz Ławnik imał się różnych zawodów: był starszym inspektorem ds. BHP, kucharzem małej gastronomii, opiekunem osób starszych, florystą. Teraz jest prezesem Stowarzyszenia Tęczowi Społecznicy wspierającego potrzebujących nie tylko ze środowiska LGBT. Tak oddaje światu to, co dostał w czasie, gdy sam potrzebował pomocy.

Zaangażowani:
Zaangażowani:
Tęczowi Społecznicy – na zdjęciu: Łukasz Strzałka, Mariusz Ławnik i Leszek Kowalski – niosą pomoc potrzebującym, bezdomnym, wykluczonym. Nie tylko osobom nieheteronormatywnym. Grupa prowadzi też działalność edukacyjną dotyczącą społeczności LGBT i jej praw.
K.Jarczewski

Mariusz Ławnik pochodzi ze Śląska. Mówi, że wyszedł z bardzo trudnej rodziny. Przez kilka lat prowadził firmę Nie tylko BHP, jednocześnie pełniąc obowiązki pastora w Kościele Chrześcijan Baptystów. Wszystko się skończyło, gdy postanowił ujawnić swoją orientację.

Były pastor

Wyjście z szafy:
Wyjście z szafy:
Po coming oucie straciłem dom, pracę, znajomych, wspólnotę w kościele, pieniądze, rzeczy… Ale gdy stałem na ulicy, nie mając nic, czułem, jak wszystko co złe ze mnie opadło. I że trzeba się teraz jakoś pozbierać. Nauczyłem się prosić o pomoc. Nasza organizacja powstała po to, by takim ludziom, jak ówczesny ja, pomagać. Chciałbym wtedy spotkać takie stowarzyszenie na swojej drodze… – mówi Mariusz Ławnik, prezes Stowarzyszenia Tęczowi Społecznicy.
K.Jarczewski

– To bardzo konserwatywny kościół, wymagający bezwzględnego posłuszeństwa. Nie akceptuje czynów homoseksualnych, a wykluczenie oznacza całkowite zerwanie kontaktów, wykreślenie ze społeczności – twierdzi Mariusz Ławnik.

Wiedział, że na jego temat krążą plotki – bezżenny trzydziestolatek budził zdziwienie. Biskupowi, wiedzącemu o jego orientacji, zadeklarował życie w czystości.

– Jeden ze zwierzchników postanowił przeprowadzić ze mną rozmowę. Od razu wiedziałem, że jest gejem. Zobaczyłem starego, nieszczęśliwego, człowieka, którym mogłem się stać w przyszłości. Tak zaczęła we mnie dojrzewać decyzja o ujawnieniu się, bo dramatem jest życie wbrew sobie. Co ciekawe, byłem postrzegany jako dobry kaznodzieja, a gdy niedawno odsłuchałem nagrania z moimi kazaniami, usłyszałem homofoba. Dziś wiem, że takimi słowami mógłbym kogoś doprowadzić do samobójstwa. Tak, będąc gejem, można być homofobem… Przekonywano mnie, że powinienem się leczyć, a ja z jednej strony chciałem służyć Bogu, z drugiej – wiedziałem, że moja orientacja seksualna jest częścią mnie. Do tego pewne niezaspokojone potrzeby z dzieciństwa powodują, że jest mi niezbędna obecność kogoś bliskiego – wspomina były pastor.

Po nabożeństwie i udzieleniu błogosławieństwa powiedział wiernym, kim jest, ujawnił się też na Facebooku. Postanowił „wyjść z szafy”, lecz nie przewidział, że wyjdzie z niej na ulicę.

Gdy tracisz wszystko

W hostelowej kuchni:
W hostelowej kuchni:
Leszek Kowalski i Mariusz Ławnik przygotowują posiłek dla podopiecznych stowarzyszenia.
K.Jarczewski

Mariusz Ławnik wynajmował wówczas pomieszczenia mieszkalne i firmowe od Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego w Gliwicach.

– Po coming oucie straciłem to miejsce, straciłem wszystko. Dom, pracę, znajomych, wspólnotę w kościele, pieniądze, rzeczy… Ale gdy stałem na tej ulicy, nie mając nic, czułem, jak wszystko co złe ze mnie opadło. I że trzeba się teraz jakoś pozbierać. Nauczyłem się prosić o pomoc. Nasza organizacja powstała po to, by takim ludziom, jak ówczesny ja, pomagać. Chciałbym wtedy spotkać takie stowarzyszenie na swojej drodze… – mówi były pastor.

Przygotowywanie posiłku dla podopiecznych stowarzyszenia
Przygotowywanie posiłku dla podopiecznych stowarzyszenia
K.Jarczewski

Grupa nieformalna Tęczowi Społecznicy zawiązała się w 2019 r., jest m.in. członkiem parlamentarnego zespołu ds. równouprawnienia, zaś rok temu zaczęła prowadzić interwencyjny hostel w Łodzi. Działalność stowarzyszenia została zainaugurowana 5 października 2019 r. w Chwaszczynie, gdzie Mariusz Ławnik był menedżerem przyjaznego środowisku LGBT pensjonatu Pokoje Kwiatowe.

– Sformalizowanie było kwestią ułatwienia działania – ubiegania się o granty, dofinansowania, patronaty. Od początku naszym założeniem było prowadzenie hostelu interwencyjnego, który w przyszłości ma również zarabiać na cele statutowe, czyli łączyć działanie komercyjne z interwencyjnym – staramy się o budynek miejski. Pandemia i niepewna sytuacja gospodarcza przesunęła pewne organizacyjne decyzje w czasie – wyjaśnia Mariusz Ławnik.

Długo mieszkał w Trójmieście, lecz często bywał w Łodzi. Zwykle nocował w Hostelu Flamingo, poznał jego właściciela Tomasza Barskiego. To w Łodzi, po rejestracji stowarzyszenia, zostało zorganizowane spotkanie „Ecce homo, wiara i tożsamość seksualna człowieka”, po którym zapadła decyzja, że Łódź będzie najlepszym miejscem na jego stałą siedzibę.

– Pandemia postawiła właściciela hostelu w trudnej sytuacji, postanowiliśmy sobie wzajemnie pomóc. Tomasz Barski obdarzył nas bardzo dużym kredytem zaufania, wynajął nam kilka pokoi na działalność, mimo że nie byliśmy organizacją formalną – opowiada prezes stowarzyszenia.

Tak powstał hostel dający schronienie głównie osobom ze środowiska LGBT. Społecznik uważa, że osobiste przejścia, doświadczenie zawodowe i wolontaryjne bardzo pomagają w obecnej pracy – działał jako wolontariusz w ośrodku dla bezdomnych w Gdyni, zna problematykę uzależnień, ma doświadczenie z różnych frontów życiowych. Planuje skończenie kursu terapeuty uzależnień.

– Nie mam zamiaru prowadzić terapii u podopiecznych, bo zawsze z nimi nawiązuje się jakaś relacja, a z zasady nie prowadzi się terapii z osobami, z którymi ma się nawiązaną relację. Postrzegam swoją rolę jako kogoś, kto będzie potrafił zdiagnozować problem i skieruje konkretną osobę do właściwego miejsca, gdzie znajdzie pomoc – wyjaśnia Mariusz Ławnik.

Na balkonie hostelu ma swój azyl – tu rosną posiane przez mieszkańców zioła i poziomki, będą dojrzewały warzywa, które trafią do hostelowej kuchni.

Tęczowy potwór

Panele dyskusyjne:
Panele dyskusyjne:
Stowarzyszenie stara się też walczyć ze stereotypami na temat środowiska LGBT, czemu służą m.in. streamingi z poniedziałkowych tęczowych rozmów przy stole. Na zdjęciu: Łukasz Strzałka, Mariusz Ławnik i Ewa Karolczak.
K.Jarczewski

Stowarzyszenie stara się też walczyć ze stereotypami na temat środowiska LGBT, czemu służą m.in. streamingi z poniedziałkowych tęczowych rozmów przy stole.

– Panele dyskusyjne są organizowane po to, by przegonić demony i wyjaśniać pewne pojęcia, np. kim jest osoba interpłciowa. Pracowałem w pensjonacie na wsi pod Kartuzami, wiadomo było, że to ośrodek przyjazny osobom LGBT. Początkowo ludzie nie wiedzieli, jak się zachować, ale gdy zobaczyli, że jesteśmy tacy jak oni, zaakceptowali nas bez jakichkolwiek protestów czy aktów agresji – twierdzi społecznik.

Gdy zaczęła się pandemia, Mariusz Ławnik włączył się w wolontariat organizowany przez Urząd Miasta, rozwożąc żywność seniorom.

– Idąc po zakupy, spotykałem coraz więcej osób proszących o coś do jedzenia. Wtedy zorganizowaliśmy pierwszą akcję uliczną – skrzyknąłem Tęczowych Społeczników, robiąc streaming na Fb z prośbą o pomoc. Odzew był ogromny. Ludzie zaczęli nas postrzegać jako widzących coś więcej niż czubek własnego nosa. Dziwili się, że pod tęczową flagą rozdajemy żywność, mówili, że kojarzyła im się ona z protestami i krzykiem – mówi społecznik.

Mariusz Ławnik podkreśla, że LGBT to niejedyna szczególna forma wykluczenia.

– Wykluczonym można być z powodu niskich zarobków, kiepskiego wykształcenia, pochodzenia z niewielkiej miejscowości, mówienia ze wschodnim zaśpiewem. Ale kiedy wykluczony idzie do wykluczonego z pomocą, to zmienia się postrzeganie takiej grupy. Spotykałem się z zaskoczeniem, że pomagamy każdemu, bo ten hostel też nie jest tylko dla osób LGBT, przecież nie mam zamiaru tworzyć żadnego getta – podkreśla prezes stowarzyszenia.

Teraz stowarzyszenie funkcjonuje dzięki datkom, aukcjom, działaniom wolontariuszy. W hostelu remontowane są kolejne pokoje, po remoncie będzie mógł przyjąć 15 podopiecznych. Ci mają zapewniony byt bezpłatnie, ale włączają się w prace remontowe, przygotowanie posiłków, a gdy znajdują pracę, dokładają pewną kwotę do wydatków. Wspierają ich też osoby z zewnątrz, m.in. pisarz Jacek Dehnel, senator Artur Dunin czy sędzia Anna Maria Wesołowska.

– W tym stowarzyszeniu codziennie uczę się słuchania ludzi i tego, że nic nie jest oczywiste. To, że 25-latek nie potrafi sobie usmażyć jajecznicy, to nie jest powód do śmiechu, raczej do zadania sobie pytania, jak wyglądało jego życie. Uczę się unikania stereotypów – kiedyś poprosiłem kolegę o zaszpachlowanie ściany, przecież to oczywiste, że mężczyzna to potrafi, ten spojrzał na mnie przestraszony, mówiąc, że nigdy tego nie robił. No to gej uczył heteroseksualnego mężczyznę szpachlowania – nie, nie ma w tym nic dziwnego – mówi Mariusz Ławnik.

Wybór

Hostel Flamingo:
Hostel Flamingo:
Mariusz Ławnik wybrał Łódź na siedzibę stowarzyszenia. Tęczowi Społecznicy prowadzą tu hostel interwencyjny dla potrzebujących. Udostępniają miejsca noclegowe, zapewniają opiekę psychologiczną, medyczną i aktywizują zawodowo.
K.Jarczewski

Zdaniem społecznika oprócz doraźnej pomocy różnym grupom wykluczonych potrzebne są realne zmiany prawne i zjednoczenie sił wielu organizacji.

– Spotykamy się z prof. Ewą Łętowską, z sędzią Anna Marią Wesołowską. Musimy, jako obywatele, nauczyć się wykorzystywania takich narzędzi jak projekt ustawy czy uchwały na poziomie samorządu. Nauczmy się konstytucji. Stosujmy prawo na rzecz obywateli, a nie do manipulowania obywatelami – wymienia.

Mariusz Ławnik uważa, że wiele ludzkich dramatów wynika z obawy przed dokonaniem wyborów, których rezultatem będzie niedobra reakcja rodziny, środowiska w pracy, znajomych. Skutki bywają dramatyczne, czego przykładem mogą być historie podopiecznych hostelu – są wśród nich osoby zmagające się z uzależnieniami, po próbach samobójczych, bywa, że to koszt próby podporządkowania się wymaganiom zewnętrznym.

– Nie miejmy pretensji do świata, że jest nam w życiu źle. Czasami warto stracić wszystko, by zyskać stokroć więcej. Jeżeli sam otrzymałeś pomoc, masz poczucie nie tyle chęci spłaty, ile dzielenia się tym, co ktoś ci wtedy dał – w moim przypadku to nowe życie. Wyszedłem z bezdomności, wiem, jakie to trudne. Wiem, jak można w jeden dzień stracić wszystko, wiem, jak powoli odbija się od dna. Gdybym miał możliwość wyboru, chciałbym być osobą heteroseksualną, bo to oznacza łatwiejsze życie. Czy naprawdę ktoś myśli, że to jest jakaś fanaberia, że ludzie dobrowolnie wybierają życie, za które nienawidzą ich rodzice, znajomi? Odpowiedź brzmi: nie – puentuje tęczowy społecznik.

26 maja stowarzyszenie planuje akcję charytatywną Maski i kwiatki na Dzień Matki od Tęczowych Społeczników. W łódzkim Pasażu Schillera będą rozdawali żywność, leki, posiłki, kwiaty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane