To będzie trudny rok dla giełd

Zapomnijcie o głównych giełdach świata. Okazji szukajcie wśród mniejszych spółek z GPW, licząc na wezwania — radzą eksperci z Quercus TFI

177 mln zł świeżego kapitału pozyskało w tym roku Quercus TFI. To mniej niż zakładane 500 mln zł. Sebastian Buczek, współzałożyciel towarzystwa, przyznaje przy tym, że pozyskanie 500 mln zł w 2018 r. również będzie trudne — przynajmniej w takiej sytuacji rynkowej, jaką zakłada Quercus TFI.

Zobacz więcej

WIELKI ZNAK ZAPYTANIA: Na razie nie spodziewamy się znaczącego wzrostu inflacji na świecie i w Polsce. Ale jak wszyscy zadajemy sobie oczywiście pytanie, gdzie pieniądze wydrukowane przez banki centralne znajdą ujście i czy nie dojdzie czasem do wybuchu hiperinflacji — zaznacza Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. Fot. Grzegorz Kawecki

— Zakładamy, że rok 2018 będzie na giełdach raczej spadkowym. Nie katastrofalnym jak rok 2008, ale spadkowym. Na taki kryzys jak w 2008 r. jeszcze się nie zanosi — zaznacza Sebastian Buczek. Punktem wyjścia dla jego opinii jest postępujące już od 2016 r. rozchodzenie się dynamiki sumy bilansowej amerykańskiej Rezerwy Federalnej i amerykańskiego indeksu S&P 500. Indeks wyraźnie rósł w czasie, gdy suma bilansowa stanęła w miejscu. Licząc od 2009 r., ich dynamiki były ze sobą skorelowane.

— Jak taka korelacja się osłabia, to na zasadzie sprężyny powinna w pewnym momencie wrócić do normy — uważa Sebastian Buczek. Prezes Quercus TFI przypomina, że amerykański bank centralny kończy drukowanie pieniędzy, a europejski zapowiada to od stycznia. Jedynie w Japonii drukarki pracują tak jak do tej pory. Zdaniem Sebastiana Buczka, tak jak ilościowe luzowanie polityki pieniężnej trwało latami i dobiega końca, tak już na przełomie lat 2015 i 2016 zaczął się i będzie rozwijał trend wzrostowy na rynku złota.

— Na razie nie jest specjalnie okazały, ale na siłę złota patrzymy w długim terminie. Uważamy, że wzrost wartości złota będzie trwał latami — mówi Sebastian Buczek.

Względna moc maluchów

Według prognoz Quercus TFI, indeks WIG20 może być pod presją. Będzie to wynikać zarówno z ogólnego pogorszenia postrzegania rynków wschodzących, jak i wyników niektórych spółek. Według Sebastiana Buczka informacje napływające z PKN Orlen czy Jastrzębskiej Spółki Węglowej mogą się nawet zdecydowanie pogorszyć.

— W indeksie WIG20 podobają nam się banki, ale zastrzegam, że ich wycena jest średnia. Banki nie są tanie — podkreśla Sebastian Buczek. — KGHM jest ciekawy z perspektywy cen srebra, ale miedzi już nie. Podoba mi się natomiast Orange Polska, spółka nudna, od lat w bessie. Wierzę jednak, że zaprocentują inwestycje w światłowody doprowadzane do domów klientów — dodaje Jacek Babiński, zarządzający Sequoia FIZ. Przedstawiciele Quercus TFI twierdzą, że rok 2018 na warszawskiej giełdzie będzie należeć do małych i średnich spółek. Tym, co będzie sprzyjało ich notowaniom, to przejęcia i próby wycofania z obrotu, podejmowane przez głównych akcjonariuszy.

— Inwestorzy strategiczni widzą, że małe i średnie spółki są tanie. Spodziewamy się więc, że polowanie na spółki, które mogą zostać przejęte, będzie głównym wątkiem 2018 r. — mówi Sebastian Buczek.

Jego zdaniem, kapitał uwolniony w jednym wezwaniu będzie lokowany w kolejnych spółkach typowanych do przejęcia lub wycofania z giełdy. Siła małych i średnich spółek ma być przy tym względna.

— Nie spodziewamy się, że sWIG80 będzie 20-30 proc. na plusie, ale zakładamy, że WIG20 może spaść o 10 proc. Relatywna siła małych spółek może więc oznaczać, że sWIG80 będzie kilka do dziesięciu procent na plusie, podczas gdy WIG20 na minusie — tłumaczy Sebastian Buczek.

Mieszkaniowy zawrót głowy

Prezes Quercusa odżegnuje się od typowania potencjalnych celów przejęć, ale z jego słów wynika, że przynajmniej jednego kandydata ma na oku, po tym jak fundusz związany z amerykańskim bankiem Goldman Sachs zainteresował się deweloperskim Robygiem. Kandydatem do potencjalnego przejęcia może być spółka, którą — paradoksalnie — niedawno opuścił inwestor strategiczny.

— Jakaś konsolidacja w sektorze deweloperskim może następować, szczególnie że są takie spółki jak LC Corp, gdzie struktura własnościowa jest bardzo rozproszona — wskazuje prezes Quercus TFI. Ekspert nie spodziewa się przy tym wielu ciekawych debiutów.Nie sprzyjają im wyceny. Względna siła mniejszych spółek sprowadza się zaś do tego, że istotnie nie wzrosną. Dla zobrazowania tej tezy znów nawiązuje do branży deweloperskiej. — Wskaźnik cena do zysku dla LC Corp wynosi 9, a prognozowana na 2018 r. stopa dywidendy około 10 proc. To bardzo tanio. Jak Murapol zapowiada, że wejdzie na giełdę, to ja się pytam: po ile chcecie się sprzedać, skoro mam na rynku masę spółek, które mogę kupić za pół darmo? — mówi Sebastian Buczek. Przyznaje zresztą, że deweloperzy mieszkaniowi są o tyle interesujący, że notują dobrą sprzedaż i wyniki, ale wyceny za tym nie nadążają, bo nikt nie wie, kiedy mieszkaniowe eldorado się skończy. Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, na 2018 r. Sebasitan Buczek szczególnie poleca fundusze ochrony kapitału (jego stopę zwrotu szacuje na 2,4 proc.) oraz stabilnego wzrostu (5 proc.) i złota. Szans upatruje też w funduszu inwestującym w Rosji. Tej ostatniej ma sprzyjać każdy wzrost cen ropy i mistrzostwa świata w piłce nożnej.

— W 2018 r. rynek rosyjski powinien być lepszy od tureckiego. Rosja będzie sprawiała lepsze wrażenie przed mistrzostwami świata, w związku z czym skłonność międzynarodowych inwestorów do inwestowania w Rosji może powrócić. Nie spodziewamy się, by ropa drożała w krótkim terminie, ale gdyby coś się wydarzyło w geopolityce, to osiągnie wyższe poziomy. Również nasza analiza spółek rosyjskich wskazuje, że tamtejsze akcje są tanie — komentuje Sebastian Buczek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To będzie trudny rok dla giełd