To jeszcze nie był ostatni akord hossy

MCW
opublikowano: 07-02-2018, 22:00

Po nerwowym początku tygodnia sytuacja na rynkach powoli się stabilizuje. Zarządzający funduszami wciąż wierzą w zyski na akcjach.

Fala wyprzedaży, zapoczątkowana w poniedziałek za oceanem, została szybko zatrzymana. Najpierw we wtorek dynamicznie odbiły indeksy amerykańskich giełd, a w ślad za tym w górę poszły też barometry cen akcji w Azji i Europie. WIG20 zakończył sesję w środę zwyżką o 1,2 proc. Zarządzający funduszami akcji są przekonani, że tąpnięcie należy traktować jako przerwę, a nie koniec hossy.

Zobacz więcej

Fot. Forum

— Trudno uzasadnić, dlaczego tak duży spadek nastąpił akurat teraz, ponieważ od strony fundamentalnej nic istotnego się nie wydarzyło. Korekta należała się rynkom ze względu na panującą dotychczas niską zmienność oraz na fakt, że w Stanach Zjednoczonych zyski spółek rosły wolniej niż wyceny akcji: w 2017 r. zyski wzrosły średnio o 10-12 proc., a indeksy o ponad 20 proc. Akcje mają powody, żeby drożeć: poprawiają się wyniki spółek, sytuacja gospodarcza jest sprzyjająca, a reforma podatkowa Donalda Trumpa może ułatwić wypłacanie wysokich dywidend. Ale nie powinny drożeć zbyt szybko. Korekta nie tylko pozwala złapać oddech i nadążyć za wycenami, ale także daje inwestorom szansę na zakupy — komentuje Adam Łukojć, dyrektor departamentu zarządzania portfelami akcyjnymi w Allianz TFI.

Szukanie winnego

Eksperci podkreślają jednak rolę funduszy zarządzanych przez automaty, które jeszcze kilka lat temu niewiele znaczyły,a które mogły się walnie przyczynić do przeceny w Stanach Zjednoczonych. Zdaniem Tomasza Matrasa z Union Investment TFI, nawet najdrobniejsza niepewność może prowadzić do istotnych zmian w alokacji kapitału przez tego typu wehikuły. Natomiast Adrian Apamel, zarządzający w MM Prime TFI, za winnego krachu uznaje algorytmy giełdowe, oparte na indeksie zmienności VIX.

— Obecna sytuacja uwidacznia jednak po raz kolejny słabość warszawskiej giełdy. Podczas gdy w Stanach Zjednoczonych hossa ma już prawie 10 lat, to WIG20 tkwi w długoterminowym trendzie bocznym. Nie jestem zbyt dużym optymistą, jeśli chodzi o bicie rekordów przez indeks rodzimych blue chipów w najbliższych tygodniach. Skłaniam się raczej do uspokojenia w przedziale 2400-2600 pkt. — komentuje Bartosz Arenin, zarządzajacy akcjami w Agio Funds TFI.

Bez ucieczki

O dalekich od paniki nastrojach inwestorów świadczyć mogą notowania złota, franka szwajcarskiego czy japońskiego jena, czyli aktywów uznawanych za bezpieczne, które nie zanotowały znacznych zwyżek. Według Bartosza Arenina, brak reakcji może sugerować krótkoterminowość korekty, co jest powiązane z jednej strony z zaskoczeniem inwestorów z uwagi na gwałtowność przeceny, ale również małą wiarą w jej trwałość.

— Ucieczka w ich stronę nie przybrała dużych rozmiarów, obserwowaliśmy niewielkie zmiany cen aktywów postrzeganych jako bezpieczna przystań. Wydaje się, że jest po prostu na to za wcześnie. Fundamenty są bardzo silne, żadnej bańki na rynku nie ma, a spadki były na razie krótkotrwałe — dodaje Tomasz Matras. Do tej pory inwestorzy w USA mogli kupować akcje niemal w ciemno. Liczono kolejne miesiące bez spadków, a inwestowanie w nie stało się zbyt łatwe. Dlatego, zdaniem Adama Łukojcia, bardzo dobrze, że korekta w końcu nadeszła.

Jeszcze nie czas

Zarządzający funduszami zgadzają się, że jeszcze nie jest czas, żeby redukować ekspozycję na akcje. Sama hossa trwa od 2009 r., więc patrząc tylko na jej długość inwestorzy mogliby być zaniepokojeni, ale skala zwyżki na warszawskiej giełdzie nie jest okazała. WIG dopiero niedawno dotarł na historyczny szczyt, ustanowiony 11 lat temu. Tomasz Matras z UI TFI twierdzi, że oznak spowolnienia w gospodarce na razie nie widać, a choć kolejna korekta może się wydarzyć, to będzie to raczej ostatni dzwonek, żeby jeszcze wejść na rynek i zarobić.

— Moje nastawienie do akcji wciąż jest pozytywne. W Polsce, inwestując 100 zł, otrzymamy 1,5 zł odsetek, jeśli wybraliśmy lokatę bankową, około 3 zł odsetek, jeśli zdecydowaliśmy się na obligacje i 6-7 zł zysku spółek, jeśli inwestujemy w akcje. Dopóki premia za ryzyko jest stosunkowo wysoka, to akcje mogą być postrzegane jako dobre rozwiązanie i przyciągać kapitał. Ich wyceny są niższe od amerykańskich i o ile można szukać powodów do ich przeceny, to w przypadku polskiej giełdy można powiedzieć tylko, że podążyła ślepo za zachodnimi parkietami — twierdzi Adam Łukojć.

Emocje studzi nieco Bartosz Arenin, który radzi uważnie przyglądać się rynkom akcji i dokonać przeglądu inwestycji, bo choć może się okazać, że przed nami jeszcze 6-18 miesięcy rynku byka, to podwyżki stóp procentowych to kwestia czasu, a rentowności obligacji już rosną. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MCW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To jeszcze nie był ostatni akord hossy