Trigonu wersja związków z GetBackiem

My jesteśmy czyści, to GetBack zawinił — z takiego założenia wychodzi TFI, które nie zamierza oddawać milionów windykatorowi

We wtorek 24 lipca Trigon TFI podpisało umowę z serwiserem, który zastąpi GetBack w windykacyjnej obsłudze trzech funduszy wierzytelności, uruchomionych pierwotnie przez Trigon wspólnie z GetBackiem. Umowy z dwoma innymi serwiserami — obejmujące sześć funduszy — Trigon podpisał w piątek 20 lipca 2018 r. Certyfikaty wszystkich dziewięciu funduszy zostały drastycznie przecenione po tym, jak GetBack stracił płynność. 17 i 18 lipca 2018 r. Trigon wypowiedział zaś umowy, na mocy których GetBack zajmował się windykacją długów, które kupiły fundusze.

Zobacz więcej

Marek Juraś, prezes Trigon TFI Fot. Marek Wiśniewski

— Umowy z nowymi serwiserami są korzystne dla uczestników funduszy — twierdzi Marek Juraś, prezes Trigon TFI.

— Tak się składa, że na umowach z Trigonem nie zarabialiśmy. Wpływy z obsługi tych funduszy nie pokrywały kosztów serwisowania — zaznacza Przemysław Dąbrowski, prezes GetBacku.

Jednocześnie GetBack wychodzi z założenia, że umów nie można rozwiązać do czasu zakończenia trwającego u windykatora audytu operacji polegających na sprzedawaniu w jednym kwartale i odkupywaniu w innym tych samych portfeli długów. Dzięki temu poprzednie kierownictwo windykatora podrasowywało sprawozdania finansowe. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) opisała ten mechanizm pod koniec maja. Obecne kierownictwo GetBacku poprosiło Trigon, by nie dokonywał żadnych operacji na portfelach funduszy do końca audytu.

— Nasze fundusze nie brały udziału w procederze opisanym przez KNF — podkreśla Marek Juraś.

Dodaje, że przegląd transakcji dokonywanych przez GetBack jako serwisera funduszy pozostaje bez znaczenia dla skuteczności wypowiedzenia umów, a samo wypowiedzenie nastąpiło z winy GetBacku.

— Opisanie przyczyn wypowiedzenia umów zajęło 15 stron. Wcześniej daliśmy też czas GetBackowi, by wdrożył mechanizmy naprawcze. GetBack tego nie zrobił i nie daje rękojmi serwisowania tych funduszy w należyty sposób. W działalności windykacyjnej kluczowe jest zaś, by przebiegała ona w sposób ciągły i sprawny. Jeśli tak się nie dzieje, to portfele tracą na wartości. Musieliśmy więc działać stanowczo, mając na uwadze interes uczestników funduszy. To GetBack — i to z obecnym zarządem — naruszał zobowiązania wobec uczestników funduszy i TFI — uważa Marek Juraś.

Jedyne konkretne naruszenie warunków umowy, jakie wymienia Marek Juraś, wiąże się z przypadającą na lipiec datą rocznego rozliczenia „gwarantowanej” stopy zwrotu dla uczestników innych niż GetBack w jednym z funduszy. Fundusz nie osiągnął zakładanego zysku. — Wezwaliśmy GetBack do wypełnienia zobowiązań gwarancyjnych, czyli objęcia jednego certyfikatu za określoną kwotę. GetBack tego nie zrobił. Wtedy wezwaliśmy go do zapłaty kary umownej. Też nie zapłacił, więc wypowiedzieliśmy umowę — relacjonuje Marek Juraś.

W sprawozdaniu za 2017 r. na umowy gwarancyjne GetBack utworzył rezerwę wysokości 60 mln zł. Kwota ta obejmuje umowy nie tylko z Trigon TFI. Zobowiązania te są ujęte w propozycjach układowych GetBacku, co oznacza, że Trigon będzie ze swojej części wykonywać prawo głosu na zgromadzeniu wierzycieli. W praktyce nie ma to znaczenia, bo o wszystkim zdecyduje głos kuratora obligatariuszy. Nade wszystko znaczy jednak, że wartość nominalna zobowiązań GetBacku ma niewiele wspólnego z tym, ile mogą z nich odzyskać klienci funduszy Trigonu (fundusze mają wyodrębnioną osobowość prawną i to właśnie funduszy dotyczą „gwarancje” zysku udzielane przez GetBack). W ostatnich propozycjach układowych GetBack zaproponował oddanie 10 proc. „gwarantowanych” kwot, i to w ratach płatnych przez osiem lat.

W imieniu własnym

GetBack i Trigon TFI miały jeszcze jedną umowę, zawartą 9 sierpnia 2017 r. Obecny zarząd GetBacku kwestionuje jej ważność. Trigon TFI dostarczyło zaś windykatorowi 19 lipca pismo o jej rozwiązaniu. Rozliczenia wiążące się z tą umową nie dotyczą klientów Trigonu, ale samego TFI, czyli jego właścicieli. Na mocy tej umowy Trigon miał do 30 czerwca 2022 r. uruchamiać nowe fundusze wierzytelności wyłącznie we współpracy z GetBackiem. W październiku 2017 r. poprzedni zarząd GetBacku zapłacił za to Trigonowi 49,2 mln zł (40 mln zł netto). Trigon nie uruchomił żadnego funduszu. Wszystkie dziewięć istniejących to konsekwencje umów zawieranych od maja 2016 r. do maja 2017 r. GetBack chce odzyskać 49,2 mln zł.

— Jeśli chodzi o nowe fundusze, to umowa określała, że mają powstawać od pierwszego kwartału 2018 r., o ile spełnione zostaną warunki do ich otwarcia. W pierwszym kwartale 2018 r. wyraźnie wskazaliśmy GetBackowi i Abrisowi, że sytuacja GetBacku budzi nasz niepokój. Ze źródeł rynkowych wiedzieliśmy, że spółka intensywnie się zadłuża, co przy strukturze aktywów i pasywów windykatora powoduje, że uczestnicy funduszy mogą znaleźć się w kłopotliwej sytuacji. Ze spółki i od jej głównego akcjonariusza dostaliśmy zapewnienie, że obligacje zostaną zastąpione długoterminowym kredytem bankowym. Uzgodniliśmy też, że po uzdrowieniu sytuacji będziemy uruchamiać fundusze zgodnie z planem — informuje Marek Juraś.

Czy gdyby Trigon musiał oddać GetBackowi otrzymane 49,2 mln zł, byłoby to dużym problem finansowym dla TFI?

— Niespecjalnie. Jeśli chodzi o rozdysponowanie tej kwoty, to około 35 proc. wpłaciliśmy do urzędu skarbowego z tytułu VAT i CIT, a reszta zasiliła kapitały własne TFI — zapewnia Marek Juraś.

Podkreśla, że nie ma żadnych podstaw do żądania przez GetBack zwrotu pieniędzy. Treść umowy miał zaproponować GetBack, a w negocjacjach miał uczestniczyć przedstawiciel Abris Capital Partners, głównego akcjonariusza GetBacku. W dniu, w którym Trigon wypowiedział pierwszą umowę o współpracy dotyczącej istniejących funduszy, pełnomocnik windykatora złożył w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłych członków zarządu GetBacku. Zarzucił im niedopełnienie obowiązku zachowania należytej staranności w gospodarowaniu mieniem GetBacku przy zawieraniu umowy z „podmiotem regulowanym”. Nazwa Trigonu nie pada, ale opis jasno wskazuje, o jaką umowę chodzi. Marek Juraś żali się, że obecny zarząd GetBacku doskonale zdawał sobie sprawę, że upubliczniając tę informację, rzuci cień na Trigon. Uważa też, że w sprawozdaniu finansowym za 2017 r. obecny zarząd GetBacku potwierdził, iż wynagrodzenie, jakie otrzymał Trigon, należało się TFI.

Wskazuje na fragment opisu umowy, który mówi o tym, że „w związku z poniesionymi przez Trigon TFI kosztami dotyczącymi przygotowania” do uruchomienia nowych funduszy GetBack zobowiązał się zapłacić Trigonowi zryczałtowane wynagrodzenie na „warunkach rynkowych”. W rozmowie z „PB” nie był jednak w stanie podać żadnych konkretnych kosztów poniesionych przez Trigon, mówił jedynie o utraconych korzyściach z braku współpracy z innymi windykatorami. Marek Juraś podkreśla jednak, że nie jest niczym nadzwyczajnym na rynku finansowym oferowanie podmiotom dostarczającym kapitał od klientów zryczałtowanego wynagrodzenia płatnego „z góry”, niezależnie od tego, jaki będzie finalny efekt tej współpracy. Jako przykład wskazuje umowę ubezpieczeniowej Avivy z Bankiem Zachodnim WBK. Aviva i bank zaprzeczyły jednak, by łączyły je w zakresie sprzedaży ubezpieczeń inne umowy niż te, na mocy których od 2008 r. współpracują w ramach specjalnie powołanych spółek joint venture BZ WBK-Aviva Towarzystwo Ubezpieczeń Ogólnych oraz BZ WBK-Aviva Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie.

Zbieg okoliczności

Marek Juraś zapewnia, że nabycie przez przedstawicieli grupy Trigon jednej trzeciej akcji Skarbca Holdingu, właściciela Skarbca TFI, nie było próbą wykorzystania potencjału dywidendowego Skarbca do ewentualnego zwrotu GetBackowi 49,2 mln zł. Po kupnie akcji Skarbca przez inwestorów z Trigonu Skarbiec ujawnił, że od stycznia negocjował wymianę akcji Trigon TFI na nową emisję akcji Skarbca. Według Marka Jurasia, to Skarbiec zapoczątkował rozmowy. Potwierdza to Ewa Radkowska- Świętoń, prezes Skarbca.

— W międzyczasie powzięliśmy informację, że główny akcjonariusz Skarbca [Murapol — red.] jest zainteresowany zbyciem swojego pakietu. Wykorzystaliśmy okazję inwestycyjną. Żadne decyzje dotyczące konsolidacji nie są podjęte. Regulacje robią się jednak coraz bardziej wymagające. Widać presję na kwestię opłat. KNF jest dość jednoznaczna w swoich oczekiwaniach, co będzie dużym wyzwaniem dla TFI. Skala konsolidacji w ciągu 2-3 lat będzie więc bardzo duża. Z drugiej strony na rynku pojawiają się też szanse, jak np. PPK. To biznes, w którym warto być, ale na początku będzie nierentowny i większym podmiotom łatwiej będzie pokryć te straty — wyjaśnia Marek Juraś.

Kupując akcje Skarbca, inwestorzy z Trigonu gotówką zapłacili 23,7 mln zł. Niemal 40 mln zł rozliczyli jako potrącenie długu Murapolu wobec jego spółki-córki, do której deweloper przetransferował akcje Skarbca przed ich sprzedażą. Dług to konsekwencja emisji obligacji za nieco ponad 40 mln zł. Obligacje miały objąć podmioty spoza grupy Murapolu, ale jego spółka-córka tego samego dnia pożyczyła mu pieniądze. Do emisji obligacji i przekazania pieniędzy Murapolowi doszło dzień po tym, jak Trigon TFI podpisał z windykatorem umowę na 40 mln zł netto — w sierpniu 2017 r.

— Pieniądze od GetBacku dostaliśmy w październiku. Płatność miała zatem miejsce trzy miesiące po sfinansowaniu nabycia akcji Skarbca Holdingu przez Murapol. Podmiot, który w sierpniu 2017 r. udzielił finansowania spółce celowej Murapolu, to była renomowana instytucja finansowa, niezwiązana z grupą Trigon. Nie ma też prawnej możliwości, by TFI kupiło obligacje spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Nie sposób zatem wiązać tych transakcji — twierdzi Marek Juraś.

NIK przyjrzy się sprawie GetBacku

Kolegium Najwyższej Izby Kontroli wprowadziło do tegorocznego planu kontrolę działalności organów, instytucji państwowych oraz podmiotów organizujących rynek finansowy wobec GetBacku oraz podmiotów oferujących papiery wartościowe upadłego windykatora. Jak podano, stało się tak na wniosek premiera Mateusza Morawieckiego. Kontrola ma ocenić zakres działalności instytucji państwowych wobec spółki GetBack. Zostanie ona przeprowadzona przez Departament Budżetu i Finansów NIK. Zacznie się we wrześniu tego roku, a zakończy w pierwszym kwartale 2019 r. Prezes Rady Ministrów w piśmie skierowanym do prezesa NIK zaznaczył, że „zasadność przeprowadzenia kontroli przez NIK wynika przede wszystkim z jej uprawnień jako jedynego organu kontroli państwowej. W świetle obowiązujących przepisów, Prezes Rady Ministrów nie ma umocowania do skontrowania KNF”. NIK zbada też działania m.in. Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, Rzecznika Finansowego i Komisji Nadzoru Audytowego. „Ponieważ GetBack działał w ramach rynku regulowanego i nadzorowanego przez KNF oraz GPW, kwestię kluczową w ramach prowadzonej kontroli stanowić będzie wyjaśnienie, dlaczego nie zidentyfikowano w porę ryzyka wynikającego z nagłego i potężnego rozrostu spółki” — podano.

— Z satysfakcją przyjmujemy wniosek premiera skierowany do NIK, w sprawie kontroli w UKNF, dotyczącej działań odnośnie do spółki GetBack. Wyniki kontroli będą potwierdzeniem podjęcia przez urząd niezwłocznych i zdecydowanych czynności wobec spółki, zgodnie z posiadanymi kompetencjami — mówi Marek Chrzanowski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. [KZ]

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Trigonu wersja związków z GetBackiem