Trzy polskie drogi do łupkowego eldorado

opublikowano: 06-09-2012, 00:00

Nacjonalizm, internacjonalizm albo bratnia współpraca. Ile gospodarka zyska na łupkach, zależy od tego, jaki scenariusz wybierze rząd

Mistrz horroru Alfred Hitchcock sugerował, że filmy należy rozpoczynać od trzęsienia ziemi, po czym napięcie powinno rosnąć. W polskich łupkach zapowiada się raczej telenowela, której finał poznamy za kilkanaście lat. Eksperci Centrum Analiz Społeczno- -Ekonomicznych (CASE) na zlecenie Orlenu przygotowali raport „Ekonomiczny potencjał produkcji gazu łupkowego w Polsce w latach 2012-25”.

Powoli, ale za swoje

— Gaz łupkowy to projekt przede wszystkim ekonomiczny, w którym standardowo trzeba określić, jakim kapitałem dysponujemy. Wyznaczyliśmy trzy ścieżki. Wszystkie są realne, rentowne biznesowo i spełniają wiele warunków technicznych, które przyjęliśmy w pracy badawczej — mówi Maciej Sobolewski, wiceprezes CASE.

Zdaniem autorów raportu, kasowy potencjał łupkowego przeboju zależy od tego, jakich aktorów zaangażuje polski rząd. Pierwszy z opracowanych przez ekspertów CASE scenariuszy zakłada, że władze ograniczą się do gwiazd krajowego formatu. Taka obsada oznacza „umiarkowany wzrost”. Problemem będzie niższy budżet.

„W tym scenariuszu Polska rozwija poszukiwania i produkcję gazu na skalę krajowych możliwości inwestycyjnych i kadrowych, importując dostępne technologie. Inwestując do 2025 r. ok. 8 mld USD w poszukiwania i produkcję, uzyskamy 520 odwiertów, a produkcja w 2025 r. dojdzie do 3,5 mld m sześc.” — przewidują eksperci.

Zajęcie na boku

Drugi scenariusz — „zwiększonych inwestycji” — zakłada częściowe zaangażowanie inwestorów zagranicznych, którzy nie będą jednak traktować wydobycia gazu z polskich łupków jako biznesowego priorytetu w globalnej skali. Dominować mają firmy polskie.

„W tym scenariuszu gospodarka za 11,1 mld USD finansuje 770 odwiertów, a produkcja w 2025 r. przekracza 5,9 mld m sześc. Dalsze inwestycje pozwolą do 2034 r. ustabilizować produkcję na poziomie 6,4 mld m sześc.” — uważają analitycy CASE.

Raj dla inwestorów

Wejście sektora łupkowego na trzecią ścieżkę — „przyspieszonego rozwoju” — ma być zależne od stworzenia przez władze przyjaznego dla inwestorów systemu prawno-podatkowego. Wtedy na scenę wkroczyć mają energetyczne gwiazdy światowego formatu, przede wszystkim z USA i Kanady. Do sukcesu konieczne będą zmiany w prawie górniczo-geologicznym, dostosowanie regulacji podatkowych i zaplanowanie wykorzystania wydobytego gazu.

„W przypadku wybrania tej ścieżki do 2025 r. w sektorze poszukiwań i wydobycia gazu z łupków mogą pojawić się inwestycje sięgające 17 mld USD, umożliwiające zwiększenie łącznej liczby odwiertów do 1270. Wielkość wydobycia gazu w tej sytuacji wynosi blisko 12 mld m sześc. (ponad 19 mld m sześc. do 2034 r.)” — głosi raport.

Zdaniem posła Maksa Kraczkowskiego, „gospodarczego mózgu” PiS, dzielenie gazowych inwestorów na krajowych i zagranicznych mija się z celem.

— Jeśli zostaną stworzone dobre reguły dla polskich firm, to przedsiębiorstwa z zagranicy też będą chętniej inwestować. Dla władz kluczowe powinno być nie tyle pochodzenie kapitału, ile jego wiarygodność, gwarantująca, że wydobycie przyniesie odpowiednie wpływy podatkowe i zastrzyk dla polskiej gospodarki — twierdzi Maks Kraczkowski. Paweł Kowal, przewodniczący PJN, podkreśla, że w łupki trzeba inwestować jak najszybciej.

— Koniunktura na światowym rynku gazu zmienia się pod wpływem rozwoju sektora łupkowego w USA, a nad rozpoczęciem wydobycia pracują nasi sąsiedzi. Inwestorów trzeba szybko zachęcić jasnymi regulacjami podatkowymi, by Polska nie przegapiła łupkowej szansy — mówi Paweł Kowal. Autorzy raportu uważają, że tylko realizacja trzeciego scenariusza „istotnie wpłynie na rozwój polskiej gospodarki”. Polska jednaknie jest przygotowana infrastrukturalnie i pod względem przepisów na stworzenie silnego sektora gazu z łupków. Trzeba stworzyć efektywny rynek odbiorców — którzy zapewnią popyt na surowiec — i sieć dystrybucyjną, umożliwiającą przyjęcie nowej, olbrzymiej produkcji gazu.

Zaangażowani przez Orlen eksperci przy okazji wrzucają kamyczek do ogródka PGNiG — uważają, że konieczne jest uwolnienie polskiego rynku gazu, które powinno odbywać się pod okiem silnego regulatora. Jego zadania to wspieranie liberalizacji i karanie firm z monopolistycznymi ciągotami.

„Trudno oczekiwać na rynku jednego dostawcy, że pojawi się naturalna chęć wprowadzenia liberalizujących zmian” — głosi raport.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński, GRA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu