Czytasz dzięki

Turcja nie zagra z Rosją o polskie gazociągi

KE planuje dzielić kontyngenty na rury. To dobra wiadomość dla polskich producentów, choć liczyli na więcej korzyści.

Ważą się losy kontyngentów na import wyrobów stalowych, które będą obowiązywać od lipca. W piątek podział przegłosują unijne instytucje. Dla większości towarów Komisja Europejska (KE) chce pozostawić rozwiązania podobne do obowiązujących lub nawet zgodzić się na wzrost przywozu o 3 proc. Protestują europejscy hutnicy.

Spełniony postulat

Nieco inaczej sytuacja wygląda na rynku spawanych rur stalowych o dużych średnicach, zaliczanych w unijnej nomenklaturze do tzw. kategorii 25. To wyroby używane np. do budowy gazociągów. Dotychczas w ramach tej kategorii kontyngent dla importerów w kilku państwach był połączony. Polscy dostawcy alarmowali, że dzięki temu Turcy będą mogli korzystać np. z dużego limitu Rosjan, przyznanego przed laty na dostawy do budowy morskiego połączenia Nord Stream II, zalewając polski rynek. Polscy dostawcy liczyli na podział kontyngentów, ale KE się nie zgodziła.

— Obecnie uznała za konieczne podzielenie kategorii na dwie grupy — 25A i 25B. Grupa 25A będzie składać się z jednego globalnego kontyngentu taryfowego. Kwartalną ilość dostaw określono w nim na 97 tys. ton. Grupa 25B będzie składać się z kontyngentów dla poszczególnych państw, takich jak Turcja, Rosja, Chiny, Korea i Japonia, oraz kontyngentu rezydualnego dla pozostałych krajów. Taki podział jest prawidłowy, ponieważ właściwie oddaje strukturę asortymentową dotychczasowego importu — uważa Krzysztof Kasprzycki, prezes giełdowej spółki Ferrum.

Jerzy Berhard, prezes Stalprofilu, informuje, że może być podzielony kontyngent na rury używane do budowy lądowych odcinków gazociągów, w których właśnie turecka konkurencja jest najbardziej dotkliwa, a dzięki rozdzieleniu puli na poszczególne kraje będzie nieco mniej groźna. Krzysztof Kasprzycki twierdzi, że europejscy hutnicy liczą na obniżenie limitów.

— Komisja Europejska nie obniżyła całościowego kontyngentuimportu rur z Turcji o dużych średnicach. Dotychczasowy kontyngent w okresie od 1 lipca 2019 do 30 czerwca 2020 r. wynosił 44,3 tys. ton, a planowany od 1 lipca 2020 do 30 czerwca 2021 r. jest na poziomie 11,2 tys. ton kwartalnie, czyli rocznie bez większych zmian. Razem z innymi producentami rur w Unii Europejskiej oraz z organizacjami EUROFER i ESTA oczekiwaliśmy radykalnego obniżenia kontyngentów — dodaje Krzysztof Kasprzycki.

Ryzyko celne

Zdaniem Jerzego Bernharda podział limitów oraz określenie kwartalnegp poziomu kontyngentów mogą utrudnić Turkom dostawy do Europy. Przypomina, że oprócz Polski tureckie firmy mają też zamówienia z Węgier, Holandii i innych państw Europy, które muszą realizować w najbliższych miesiącach. Szacuje skalę tureckich dostaw na blisko 60 tys. ton, czyli powyżej dostępnego limitu.

— Wielkość zakontraktowanych dostaw może być wyższa niż określony limit, a wówczas trzeba będzie zapłacić cło. Pytanie tylko, czy Turcy zechcą je wziąć na siebie, czy odetną dostawy — mówi Jerzy Bernhard.

Przypomina sytuację, która zdarzyła się w USA. W styczniu 2018 r. Turcy zawarli kontrakt na dostawę rur do gazociągu w Teksasie, ale w marcu 2018 r. amerykańska administracja wprowadziła cła. W efekcie turecki dostawca nie chciał realizować kontraktu, czego skutkiem mogły być problemy z budową magistrali. Amerykański inwestor zapłacił więc za towar z cłem, ale później próbował odzyskać należność. Sprawa trafiła do sądu, a turecki kontrahent został oskarżony o złamanie kontraktu. Jerzy Bernhard uważa, że podobny scenariusz może wydarzyć się w Polsce, jeśli Turcy „nie zmieszczą się” w kwartalnych lub rocznych kontyngentach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane