Przebieg wtorkowej sesji na GPW można scharakteryzować jako paraliż obrotów przez większą część notowań, z grą pod wybicie na WIG20 w końcówce handlu. Dzięki takiej taktyce nasz indeks blue chipów znalazł się w europejskiej czołówce. Jednak tego typu wzrosty oraz informacje napływające z KNF o liczbie krótkich pozycji przed piątkową sesją tylko wzmagają niepokój i obawy przed kupowaniem akcji.
Już w pierwszych minutach notowań w Warszawie dało się zauważyć wyczekiwanie inwestorów na popołudniowe informacje, jakie miały do nas dotrzeć zza oceanu. Chodzi przede wszystkim o nastroje, jakie towarzyszyć będą amerykańskiemu rynkowi przed decyzją Rezerwy Federalnej w sprawie stóp procentowych. To spotęgowało marazm na GPW.
Byki w pierwszych godzinach uważały jedynie, aby WIG20 nie zbliżył się zanadto do poziomu 1800 pkt. Utrzymywanie się indeksu blue chipów w okolicach 1-procentowego wzrostu nie było wynikiem zaangażowania popytu w zakup akcji, a raczej bierną postawą sprzedających, którzy sprawiali wrażenie niezainteresowanych przeceną na GPW. Praktycznie jedyną dużą spółką wyróżniającą się pozytywnie była TP, która notowała w południe nawet ponad 4-procentowy wzrost. Nie było to jednak podparte obrotem. Raczej jej zachowanie było konsekwencją wytypowania tej spółki, z dużą wagą w WIG20, do utrzymywania naszego najważniejszego indeksu w zielonej strefie. Na drugim biegunie znajdował się Bioton, który ponownie przeżywa fatalną passę i zbliża się do przełamania 20 gr za walor.
Podobna mizeria panowała wśród mniejszych firm. W południe obroty akcjami firm z sWIG80 wyniosły zaledwie 17 mln zł. Na szerokim rynku negatywnym bohaterem był Action, który "pochwalił" się znacznymi stratami w poprzednim kwartale. Producent i dystrybutor sprzętu komputerowego poniósł znaczne straty na przewalutowaniu zobowiązań. Osłabiająca się złotówka zbiera żniwo nie tylko wśród spółek z opcjami walutowymi, ale także obciążonymi znacznymi kredytami zabezpieczonymi w walutach obcych. Pewnym zaskoczeniem jest słaba postawa firm, które tradycyjnie zyskują zwiększeniem obrotów w sezonie przedświątecznym. Branża kosmetyczna z Kolastyną czy cukiernicza z Mieszkiem i Jutrzenką nie wzbudzają jednak wyraźnego zainteresowania kupujących.
Zgodnie z przewidywaniami ożywienie na światowych giełdach nastąpiło w końcowej fazie handlu. Konsternację wśród popytu wprowadził na chwilę fatalny raport Goldman Sachs i nadspodziewanie złe informacje z amerykańskiego rynku nieruchomości. Jednak oczekiwania związane z FOMC i zielone otwarcie w Nowym Jorku wsparły strategów z GPW, którym udało się podnieść WIG20 o 2,6 proc. i zachować schemat z poprzednich sesji. Wtorkowy rozwój wydarzeń dało się przewidzieć, gorzej z intencjami kupujących. Bardzo dobrze, obok banków z PKO BP na czele, oraz TP SA, wypadł również KGHM, robiący kolejny duży krok w kierunku 35 zł za jego akcję.