UE: Oburzenie z powodu firmowanej logo PE książki Macieja Giertycha

16-02-2007, 16:45

Komisja Europejska, eurodeputowani socjalistyczni i obserwatorzy w Brukseli, a także środowiska żydowskie, za szokującą uznały opublikowaną z logo Parlamentu Europejskiego po angielsku książeczkę.

Komisja Europejska, eurodeputowani socjalistyczni i obserwatorzy w Brukseli, a także środowiska żydowskie, za szokującą uznały opublikowaną z logo Parlamentu Europejskiego po angielsku książeczkę pt. "Wojna cywilizacji w Europie", żądając wyciągnięcia konsekwencji wobec jej autora, eurodeputowanego Macieja Giertycha (LPR).

Chodzi o 30-stronicową książeczkę Giertycha, która trafiła do skrzynek wszystkich eurodeputowanych podczas sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu w tym tygodniu.

Europejski Kongres Żydów (EJC) w wydanym komunikacie zarzucił Giertychowi posługiwanie się "tymi samymi przedwojennymi teoriami rasowymi, które doprowadziły do holokaustu", powrót do "średniowiecznej nienawiści" oraz "XIX-wiecznych stereotypów rasowych". Organizacja zagroziła skierowaniem do sądu sprawy przeciwko Giertychowi, nazywając jego dzieło "antysemickim" i "pseudonaukowym" i żądając uchylenia jego immunitetu.

Zdaniem Kongresu, wicepremier i minister edukacji Roman Giertych powinien "odciąć się od poglądów ojca". Przebywający w piątek w Brukseli wicepremier powiedział, że nie czytał książki i odmówił komentarzy na jej temat. "Nie czuję się w tej sprawie kompetentny, ani nie czuję specjalnie ochoty, z racji sprawowanej funkcji rządowej" - powiedział.

"Ta książka wywołała szok. Problem w tym, że na jej okładce znalazło się logo Parlamentu Europejskiego, tymczasem pewne jej elementy można oskarżyć o antysemityzm i rasizm" - powiedział PAP w czwartek wieczorem Józef Pinior (SdPl). "Giertych - tłumaczy - przedstawia taką koncepcję rasy, która została odrzucona 60 lat temu. Między innymi stwierdza, że polscy Romowie nie należą do narodu polskiego".

"Antysemickie dziełko pod szyldem Unii Europejskiej. Polski eurodeputowany opublikował za pieniądze Parlamentu Europejskiego rasistowska książkę" - pisze z kolei w piątek komentator ds. europejskich francuskiego lewicowego dziennika "Liberation" Jean Quatremer.

Za najbardziej szokujące uznaje fragmenty dotyczące Żydów, sugerujące, jakoby oni sami byli odpowiedzialni za to, że zostali wyizolowani: "Z własnej woli preferują życie w odrębności, w apartheidzie od otaczających społeczności. Tworzą własne wspólnoty (kahały), rządzą się sami za pomocą ich własnych reguł i dokładają starań, by zachować również przestrzenną odrębność (separateness). Sami tworzą getta, jako dystrykty, w których razem mieszkają, porównywalne do Chinatowns (chińskich dzielnic) w USA. Tylko hitlerowskie Niemcy stworzyły koncepcję wymuszonej separacji, zamkniętego getta, którego Żydom nie wolno było opuszczać" - pisze Giertych.

"Żydzi nie stanowią żadnej konkretnej rasy. (...) Jednak fakt, że trzymają się własnej społeczności, własnej cywilizacji, własnej odrębności, skutkuje rozwojem różnic biologicznych. To nie rasa tworzy żydowską cywilizację, ale cywilizacja może powodować biologiczne odseparowanie (...)" - czytamy dalej w jego książce.

Zdaniem Macieja Giertycha, "zarówno nasze stanowisko, jak i żydowskie stanowisko ma sens, ale tylko w kontekście odnośnych cywilizacji. Jasno pokazuje to, że niemożliwa jest płaszczyzna porozumienia w kwestiach odróżniających cywilizacje".

"To kompletnie skandaliczne i oszołamiające. Tak jak byśmy powrócili do najczarniejszych lat 30. I pomyśleć, że taki rasizm mógł pochodzić od jednego z liderów partii rządzącej w kraju, który należy do UE" - komentuje na blogu "Liberation" profesor Uniwersytetu Roberta Schumana w Strasburgu Xavier Delcourt. "To byłoby szokujące, gdyby autor nie został ukarany. Mam nadzieję, że przynajmniej zostanie zawieszony w swych funkcjach w europarlamencie" - dodał Delcourt.

Komisja Europejska wezwała w piątek PE do zbadania sprawy i "wyciągnięcia odpowiednich kroków".

"KE zdecydowanie potępia wszystkie wyrazy antysemityzmu, rasizmu i ksenofobii. Ze swojej strony KE jest zdeterminowana, aby je zwalczać w Unii Europejskiej, używając wszystkich dostępnych instrumentów" - powiedział PAP rzecznik Komisji Mikołaj Dowgielewicz, co powtórzył też na codziennym briefingu KE.

Frakcja socjalistyczna w Parlamencie Europejskim zażądała w piątek przeprowadzenia dochodzenia, czy publikacja została sfinansowana ze środków PE. "Byłoby to całkowicie nie do zaakceptowania. Nasza grupa zażąda zwrotu publicznych europejskich pieniędzy, które mogły być na ten cel przeznaczone" - oświadczył szef socjalistów Martin Schulz. On także powiedział, że jest "zaszokowany" książką, zawierającą treści sprzeczne z europejskimi wartościami.

Służby prasowe PE zapowiedziały, że prezydium PE zajmie się kwestią użycia parlamentarnego logo na okładce publikacji. Kwestia ewentualnego finansowania rozstrzygnie się w przyszłości - zależy to bowiem od tego, czy Maciej Giertych będzie starał się o zwrot kosztów publikacji. Tak jak każdy eurodeputowany, może na działalność wydawniczą przeznaczyć do 40 tys. euro rocznie, ale pod warunkiem, że jest ona związana z jego aktywnością parlamentarną. Zdaniem służb prasowych, trudno oczekiwać, by Giertych dostał zwrot kosztów za tę właśnie publikację, jeśli o to wystąpi.

PAP nie udało się od czwartku skontaktować z Maciejem Giertychem, by ustosunkował się on do stawianych mu zarzutów.

Inga Czerny, Michał Kot (PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / UE: Oburzenie z powodu firmowanej logo PE książki Macieja Giertycha