Ukraińska emisja na przejęcia

Wiktor Szczepaniak
19-07-2006, 00:00

Astarta chce szybko zadebiutować na giełdzie. Szuka pieniędzy na konsolidację ukraińskiego rynku cukrowniczego.

Należąca do dwóch ukraińskich biznesmenów grupa Astarta-Kijów, która ma na Ukrainie pięć cukrowni i 20 przedsiębiorstw rolnych, planuje w kilka lat podwojenie powierzchni upraw i potrojenie produkcji cukru. Ekspansję zamierza sfinansować ze sprzedaży swych akcji na warszawskiej giełdzie.

Biznesplan z Kijowa

— Naszym celem jest konsolidacja rozdrobnionego (155 cukrowni), a przy tym bardzo perspektywicznego rynku cukrowniczego na Ukrainie. Obecnie pięciu największych producentów kontroluje zaledwie 30 proc. rynku — mówi Wiktor Iwanczyk, prezes Astarty.

Spółka ma obecnie ponad 3- -procentowy udział w ukraińskim rynku cukru. Do 2010 r. chce go zwiększyć do 10 proc.

— W 2010 r. chcemy produkować 280 tys. ton cukru wobec 87 tys. w roku 2005 — mówi prezes.

Ma w tym pomóc modernizacja istniejących zakładów, przejęcia kolejnych cukrowni, a także znaczne zwiększenie powierzchni upraw buraków cukrowych, tak by udział własnego surowca w produkcji zwiększył się z 30 do 70 proc. Zarząd Astarty spodziewa się przy tym, że wiele słabszych cukrowni, bez zaplecza surowcowego, wypadnie z rynku. Ich miejsce na rynku będą się starali zagospodarować też dwaj najwięksi rywale Astarty — UPK oraz Ukross.

— Badaliśmy różne warianty finansowania planowanych inwestycji. Ostatecznie wybraliśmy GPW — mówi Wiktor Iwanczyk.

Nie ujawnia, ile pieniędzy spółka chce uzyskać z rynku kapitałowego. Deklaruje tylko, że oferta publiczna powinna być przeprowadzona jeszcze w tym roku. Sprzedawane w niej będą przede wszystkim akcje nowej emisji, ale przy dużym popycie ze strony inwestorów także walory istniejące. Co ciekawe, termin oferty jest uzależniony m.in. od zatwierdzenia prospektu w Holandii, gdzie właściciele ukraińskiej firmy zarejestrowali spółkę holdingową przymierzając się do debiutu na jednej z europejskich giełd.

— Czekamy na zatwierdzenie prospektu w Holandii, ale już rozpoczęliśmy tłumaczenie go na język polski — dodaje prezes.

Cukrowa hossa

Zarząd Astarty z optymizmem patrzy w przyszłość.

— Ceny cukru są na świecie najwyższe od 25 lat (400 EUR za tonę) i dalej rosną. Popyt na cukier rośnie m.in. w Chinach i Indiach. Zwiększa się produkcja biopaliw. Do tego Rosja w 2009 r. ma znieść cło na cukier — wylicza Wiktor Iwanczyk.

To wszystko sprawia, że spółka jest rentowna. W 2005 r. jej przychody sięgnęły 52 mln EUR, a zysk netto 9,7 mln (rentowność netto bliska 20 proc.).

Okiem eksperta

Ważenie argumentów

Jest wiele argumentów za inwestycją, ale i przeciw niej w taką spółkę. Z punktu widzenia inwestora krajowego, z firmą prowadzącą działalność operacyjną na Ukrainie wiąże się wiele rodzajów ryzyka, które nie występują w Polsce. Spółka działa w zupełnie innym otoczeniu. Utrudniony jest też kontakt fizyczny ze spółką i nie wiadomo, jak szybko będą do nas napływać bieżące informacje z Ukrainy. Z drugiej jednak strony, byłaby to możliwość inwestycji w walory spółki funkcjonującej na bardzo atrakcyjnym rynku. Biorąc pod uwagę wszystkie te uwarunkowania, uważam, że oferta publiczna Astarty w Polsce będzie wymagać wyższego dyskonta niż dla podmiotów krajowych, które powinno zrekompensować inwestorom ponadprzeciętne ryzyko.

Piotr Her, analityk DM Millennium

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Ukraińska emisja na przejęcia