Umowa Rosja — Chiny utrudni życie Europie

To większy sukces Chin niż Rosji — tak umowę gazową tych krajów ocenia wiceprezes PGNiG. Europie na pewno będzie trudniej.

O podpisanej wczoraj rosyjsko-chińskiej umowie gazowej wiadomo niewiele, ale jest ważna. Chodzi w końcu o 30-letni kontrakt na 400 mld USD, w ramach którego rosyjski Gazprom będzie dostarczać Chinom 38 mld m sześc. gazu rocznie, z możliwością zwiększenia dostaw do 61 mld m sześc. Dla porównania — Europa odbiera od Gazpromu 150 mld m sześc. gazu rocznie. Europa płaci średnio 350-380 USD za tysiąc m sześc. gazu, ile będą płacić Chińczycy — nie wiadomo. Źródła agencjiReuters wskazują na około 350 USD.

Zobacz więcej

fot. Bloomberg

— Jest to bez wątpienia większy sukces Chin niż Rosji. Choć niewiadomych jest wiele — zarówno cena, która jest zapewne bliższa oczekiwaniom Chin, jak i sposób finansowania budowy gazociągu łączącego Rosję z Chinami — zauważa Jerzy Kurella, wiceprezes PGNiG.

Trudniej będzie rozmawiać

Podpisanie umowy przypadło na moment, w którym Rosja musi stawić czoło Europie, szukającej dywersyfikacji źródeł gazu, a także całemu Zachodowi, który mówi o sankcjach dla Rosji za aneksję Krymu. Prace nad umową zaczęły się jednak już 10 lat temu. Podpisanie jej akurat wczoraj można uznać za polityczny tryumf Władimira Putina, prezydenta Rosji.

Czy to tryumf ekonomiczny — zależy od ceny gazu. Dla Chin znaczenie tej umowy jest daleko mniejsze. W 2012 r. ten kraj zużył 150 mld m sześc. gazu, w 2020 r. będzie to już 200 mld m sześc., a w 2040 r. — 500 mld m sześc. (prognozy IEA). Rosyjskie 38 mld m sześc. będzie zatem tylko jednym z wielu źródeł zaopatrzenia Chin w błękitne paliwo. Dla Europy natomiast wczorajsza umowa oznacza osłabienie pozycji w rozmowach z Rosją, która jest dla Europy głównym dostawcą surowców. Ale po pierwsze — to wpływ nie bezpośredni, a po drugie — objawi się dopiero w długim terminie.

— Wpływ nie będzie bezpośredni, bo dostawy gazu do Chin będą realizowane z innych złóż niż te, z których zaopatrywana jest Europa. Gaz z tamtych złóż nie był dotychczas eksploatowany. To oznacza, że nie ma ryzyka, że w związku z dostawami do Chin Rosji nie starczy gazu dla Europy — zauważa Jacek Ciborski z firmy doradczej PwC. Ważne jest natomiast to, że dzięki umowie z Chinami Rosja zapewni sobie stabilne wpływy budżetowe.

— I to właśnie w momencie, w którym Europa głośno mówi o dywersyfikacji dostaw gazu. Tym samym można się spodziewać, że Rosjanie będą dla Europy trudniejszymi partnerami do negocjacji i będą mniej skłonni do obniżania cen gazu. Będą też mogli swobodniej wykorzystywać dostawy gazu ziemnego jako narzędzia naciskupolitycznego — tłumaczy Jacek Ciborski. Polska sprawdzi nową postawę Gazpromu już w listopadzie — wtedy otworzy się okno negocjacyjne i PGNiG będzie mogło rozmawiać o cenie dostaw gazu.

Jeszcze cztery lata

Rosyjsko-chińska umowa zacznie obowiązywać w 2018 r., bo dopiero wtedy uruchomiony zostanie gazociąg, który połączy pola gazowe we wschodniej Syberii z Chinami (jego koszt może sięgnąć nawet 100 mld USD). I wtedy, zdaniem Jerzego Kurelli, zobaczymy realny wpływ umowy na rynek.

— Gazprom będzie prawdopodobnie mniej elastyczny w negocjacjach z odbiorcami w Europie. Jeśli zatem nie osiągnie porozumienia z jakąś częścią europejskiego rynku, to zrobi się miejsce dla nowych graczy. Jeśli będą nimi Amerykanie z tańszym LNG lub inni alternatywni dostawcy, to ceny gazu spadną. Ale jeśli w to miejsce wejdą inne rosyjskie koncerny, to efektem może być wzrost cen — uważa Jerzy Kurella. Tak czy inaczej, idą zmiany.

— Dlatego właśnie wspólna polityka europejska w tym zakresie jest niezbędna. Po to, by Europa nie stała się jedynie przedmiotem na globalnej szachownicy energetycznej — postuluje Jerzy Kurella. Na razie przeciwko wspólnym zakupom gazu, o które zabiega polski premier Donald Tusk, opowiedział się Guenther Oettinger, unijny komisarz ds. energii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu