Unijna "27" dała zielone światło dla umowy ws. brexitu

  • PAP
opublikowano: 17-10-2019, 18:23
aktualizacja: 17-10-2019, 20:19

Unijna "27" dała zielone światło dla umowy ws. brexitu. Szefowie państw i rządów wezwali KE, PE i Radę UE do podjęcia koniecznych kroków dla zapewnienia, że porozumienie będzie mogło wejść w życie 1 listopada. Liderzy podkreślali, że żałują, iż W.Brytania wychodzi z UE.

"Wygląda na to, że jesteśmy bardzo blisko, na ostatniej prostej. Umowa, która wczoraj była niemożliwa, dziś jest możliwa. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że jej nowa wersja została pozytywnie odebrana przez Irlandię" - powiedział szef Rady Europejskiej Donald Tusk na konferencji prasowej po zatwierdzeniu porozumienia. Ocenił, że teraz piłka jest po stronie brytyjskiej.

Boris Johnson, premier Wielkiej Brytanii i Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej
Zobacz więcej

Boris Johnson, premier Wielkiej Brytanii i Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej fot. Bloomberg

Szef KE Jean-Claude Juncker mówił, że udało się osiągnąć coś więcej niż tylko porozumienie. "Mamy tekst prawny, który daje nam pewność prawną w kwestii problemów, jakie nastręcza brexit. Uzgodniony tekst chroni prawa obywateli, a zarazem zapewnia pokój i stabilność na irlandzkiej wyspie" - powiedział Luksemburczyk.

Premier Irlandii Leo Varadkar, który wraz z głównym negocjatorem ze strony unijnej Michelem Barnierem również brał udział w konferencji, mówił, że w ciągu ostatnich dwóch lat zobaczył, jaka jest siła jedności UE i ile państwa członkowskie są w stanie osiągnąć razem. "Jedność, którą widzieliśmy w ciągu ostatnich dwóch lat, to dla nas lekcja na przyszłość (...). Jako lider małego kraju czuję wielką dumę z solidarności, która została nam okazana" - powiedział Varadkar.

Jak zaznaczył cele, jakie jego kraj stawiał sobie w trakcie tych rozmów, zostały osiągnięte. "Prawa obywateli są chronione (...), mamy rozliczenie finansowe, nie będzie twardej granicy między północną i południem, irlandzka gospodarka będzie rosnąć, a współpraca północ-południe, jak przewidziano w porozumieniu wielkopiątkowym, może być utrzymana" - podkreślił.

Wszyscy czterej liderzy mówili, że cieszą się z porozumienia, choć jednocześnie żałują, iż do brexitu w ogóle dochodzi. "Jest i zawsze był we mnie wielki podziw i szacunek do Wielkiej Brytanii. Nigdy nie zapomnimy solidarności ze strony Brytyjczyków w naszych najciemniejszych czasach. Mam wielki szacunek dla mężów stanów, jak Winston Churchill i wielu innych. Z tego powodu w czasie tych negocjacji nie usłyszeliście żadnego agresywnego słowa z mojej strony" - mówił Barnier.

Mimo emocjonalnych wypowiedzi o żegnaniu przyjaciół liderzy wskazywali, że wszystko zależy teraz od głosowania w Izbie Gmin. "Mogę zapewnić, że nasza strona jest bardzo dobrze przygotowana do każdego scenariusza. Na pewno jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do błyskawicznej ratyfikacji tego porozumienia, jeśli tylko parlament brytyjski to przegłosuje" - zapewnił szef Rady Europejskiej.

fa44e31e-90f7-11e9-bc42-526af7764f64
Poza scenariuszem
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE
Poza scenariuszem
autor: Marek Wierciszewski
Wysyłany co dwa tygodnie
Marek Wierciszewski
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Jak przekonywał, w sercu zawsze był za pozostaniem Wielkiej Brytanii w UE, jako Polak, ale też jako historyk, bo - jak mówił - wie, co się dzieje, gdy Europa się dzieli. "Ale widać wyraźnie determinację, także nowego premiera brytyjskiego, żeby jednak brexit się dokonał. Jedyne, co mi pozostaje, to zapewnić na tyle, na ile ja będę mógł w przyszłości coś zrobić, żeby Europa zawsze pozostała otwarta jako polityczna alternatywa dla Wielkiej Brytanii" - powiedział polskim dziennikarzom Tusk.

Przyznał, że wolałby, żeby jego ostatnia Rada Europejska była na inny temat. "Całym sercem jestem po stronie tych, którzy walczyli do końca, żeby Wielka Brytania została w UE, i robiłem wszystko, właściwie więcej niż powinienem, biorąc pod uwagę formalności, żeby wielka Brytania nie wyszła z UE. (...) Zdecydowanie wolałbym, żeby moja ostatnia Rada Europejska była na inny temat" - powiedział Tusk.

Zapewniał też, że państwa UE w żaden sposób nie chcą wpływać na wynik głosowania w Izbie Gmin ws. umowy rozwodowej, nie zachęcają do przedłużenia brexitu czy innych scenariuszy. "Jesteśmy neutralni. Jeśli by się miało okazać, że nie ma zgody parlamentu brytyjskiego i Brytyjczycy wystąpią z prośbą o kolejne odłożenie decyzji, to jestem zobowiązany do przeprowadzenia konsultacji ze wszystkimi państwami członkowskimi, żeby odpowiednio zareagować na tę prośbę" - mówił.

Zaznaczył, że nie powie, w jaki sposób UE27 ewentualnie zareaguje, zanim tych ewentualnych konsultacji nie przeprowadzi.

Tusk przekonywał, że porozumienie jest bezpieczne dla obywateli UE. Jak ocenił, ważne jest to, że umowa pozwala uniknąć chaosu i konfliktu w procesie wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty. Zadeklarował też, że "jeśli Wielka Brytania zdecyduje pewnego dnia, żeby powrócić do UE, drzwi będą zawsze otwarte".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu