Unijne projekty w oparach absurdu

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 03-08-2009, 00:00

Samorządy i drogowa dyrekcja boją się utraty części dofinansowania z Brukseli. Nawet za cudze grzechy.

Urzędnicze kontrole paraliżują pracę urzędników. Paranoja

Samorządy i drogowa dyrekcja boją się utraty części dofinansowania z Brukseli. Nawet za cudze grzechy.

Przedsiębiorcy od lat skarżą się na bombardowanie urzędniczymi kontrolami. Ale urzędnicy ostro kontrolują także sami siebie — na przykład przy okazji wydatkowania unijnych pieniędzy. Skutkiem może być utrata części unijnych funduszy. Chodzi przede wszystkim o kasę ze starej perspektywy z Sektorowego Programu Operacyjnego Transport (SPOT) oraz z Funduszu Spójności.

Kontrola goni kontrolę

— Tylko w tym roku mieliśmy już 40 kontroli z różnych instytucji. Proces kontroli wynika z wytycznych dotyczących realizacji projektów współfinansowanych z funduszy unijnych, zdarza się jednak, że zbiega się kilka kontroli jednocześnie — brakuje chyba koordynacji czasu i zakresu kontroli między instytucjami je prowadzącymi — mówi Katarzyna Sutkowska-Łuczkowska, dyrektor Departamentu Projektów Unijnych i Monitoringu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Kontrole przeprowadzają m.in. resorty infrastruktury i rozwoju regionalnego, Najwyższa Izba Kontroli, urzędnicy skarbowi, Urząd Zamówień Publicznych, unijni audytorzy… Paradoksalnie ich opinie, po kontroli tych samych projektów, często są rozbieżne. A konsekwencje są srogie — nakaz korekty unijnego finansowania.

— Zbudowaliśmy, kosztem ponad 200 mln zł, Trasę Bursztynową wraz z mostem Unii Europejskiej. Około 150 mln zł stanowiło unijne współfinansowanie projektu. Mieliśmy siedem kontroli podczas realizacji tej inwestycji, ale żadna z nich nie wykazała problemów, jakie mamy obecnie z tym projektem — po skontrolowaniu go przez unijnych audytorów — mówi Andrzej Sybis, wiceprezydent ds. gospodarczych w Koninie.

Miasto może stracić część unijnego dofinansowania, bo eksperci Brukseli uznali, że beneficjent popełnił błędy na etapie prowadzenia przetargu.

— A przecież mamy protokół z kontroli końcowej podpisany przez ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, w którym zalecono nam tylko postawienie tablicy pamiątkowej. Mieliśmy też kontrolę Urzędu Zamówień Publicznych, która wskazała drobne uchybienia na etapie procedury przetargowej, ale bez konieczności jej powtórzenia — dodaje Andrzej Sybis.

Samorząd stara się wyjaśnić sprawę w resorcie infrastruktury, ale nie wyklucza też dochodzenia swoich racji w sądzie.

Podobne problemy mają inni beneficjenci.

— Jedni kontrolerzy wchodzą, a inni wychodzą. Korekty finansowe projektów unijnych stają się istną plagą. Przy jednej z naszych inwestycji, po kontroli skarbowej, usłyszeliśmy, że naruszyliśmy zasady równej konkurencji dla potencjalnych wykonawców, bo określiliśmy udział podwykonawców na poziomie do 50 proc., a powinniśmy określić go rzeczowo — opowiada Lucyna Kojder-Szweda, wiceprezydent Bydgoszczy.

Samorząd nie zgadza się z taką oceną, ale przedstawiciele władz miejskich wierzą, że nie utracą funduszy unijnych.

— Projekt, o którym mówię, mamy już rozliczony i mam nadzieję, że nie będziemy musieli korygować finansowania — podkreśla Lucyna Kojder-Szweda.

Beneficjenci przykładami kontrolnych ocen, które nakazują im korekty unijnego finansowania, sypią jak z rękawa.

— Pojawiają się zarzuty możliwości wystąpienia potencjalnej szkody, która mogła polegać na tym, że otrzymaliśmy dużo pytań do specyfikacji przetargowej. Może więc specyfikacja była niejasna i odstraszyła kogoś od złożenia ofert, co mogło prowadzić do jego potencjalnej szkody. Mogą nam za to wlepić korektę — zżyma się jeden z przedstawicieli rządowej instytucji wykonującej unijne projekty.

Za cudze grzechy

Najbardziej jednak beneficjentów boli to, że przed laty, realizując inwestycje unijne, stosowali się do polskiego prawa, które nie było dostosowane do unijnego i dziś ponoszą bolesne konsekwencje.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Jeśli pojawiały się uchybienia w warunkach zamówienia i trzeba było wprowadzać zmiany, musieliśmy zgodnie z polskim prawem poinformować o tym podmioty, które złożyły wnioski w postępowaniu przetargowym i zamieścić — na przykład na stronie internetowej — informacje o zmianie. Obecnie pojawiają się zastrzeżenia, że nie zastosowaliśmy unijnej dyrektywy i nie opublikowa- liśmy sprostowania — żali się jeden z beneficjentów.

Instytucjom wykonującym unijne inwestycje często grożą korekty sięgające nawet 25 proc. unijnego finansowania plus odsetki, ale po interwencjach w resorcie infrastruktury często kwoty są obniżane.

Resort nie przyjmuje jednak zastrzeżeń beneficjentów dotyczących karania ich dziś korektami za to, że przed laty nasze prawo nie było zgodne z unijnym.

— Ministerstwo Infrastruktury jako instytucja pośrednicząca w zarządzaniu SPOT nie nakłada korekt finansowych na projekty, które wynikają z braku implementacji prawa wspólnotowego prawa wspólnotowego do krajowego — twierdzi Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu.

Jednocześnie potwierdza jednak, że w przetargach występują błędy wynikające z braku implementacji przepisów unijnych do prawa polskiego i błędy wynikające z winy beneficjenta (np. niedozwolony podział zamówienia, żądanie od wykonawców dokumentów, które nie są niezbędne dla przeprowadzenia postępowania).

— W przypadku błędów wynikających z winy beneficjenta resort jako instytucja pośrednicząca w zarządzaniu SPOT jest zobowiązany nałożyć korekty finansowe za naruszenie prawa — dodaje Mikołaj Karpiński.

Możliwości ukarania skarbu państwa za niedostosowanie prawa niewyklucza natomiast Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR).

— Część problemów dotyczących zgodności prawa zamówień publicznych z dyrektywami UE została rozwiązana w wyniku nowelizacji jesienią 2008 r. Część beneficjentów, którzy organizowali przetargi w latach ubiegłych, popełniła błędy, które nie wynikały z ich winy, ale z niewłaściwej lub niepełnej implementacji prawa wspólnotowego — mówi Krzysztof Siwek, dyrektor Departamentu Przygotowania Projektów Indywidualnych w MRR.

Dodaje, że resort infrastruktury musi ocenić z czyjej winy nastąpiły nieprawidłowości.

— W przypadku błędów leżących po stronie państwa koszt naruszeń będzie ponosić skarb państwa, gdy błąd leży po stronie beneficjenta może nastąpić korekta dofinansowania, które otrzymał (ma otrzymać). Środki, które zostaną odzyskane, nie będą zwracane do Brukseli, lecz skierowane zostaną jako dodatkowe dofinansowanie do projektów, które zostały zrealizowane prawidłowo — dodaje Krzysztof Siwek.

"Przewinienia", za które unijni beneficjenci mogą stracić część unijnej kasy

Stanowisko beneficjenta

Wymóg wyliczenia wskaźnika płynności bieżącej dla każdego wykonawcy

Określenie w zamówieniu procentowego udziału prac podwykonawców

Otrzymanie wielu pytań od potencjalnych wykonawców do specyfikacji przetargowej

Poinformowanie potencjalnych wykonawców kontraktów o zmianach w specyfikacji przetargowej zgodnie z polskim prawem zamówień publicznych

Ocena pokontrolna

Wymóg wyliczenia wskaźnika płynności bieżącej dla konsorcjum firm, nawet tych, które nie są kapitałowo powiązane

Określenie rzeczowego udziału prac podwykonawców

Uznanie przez kontrolerów, że duża liczba pytań mogła wynikać z niejasnej specyfikacji, co mogło odstraszyć potencjalnych wykonawców, a skoro nie wzięli udziału w postępowaniu, mogli ponieść potencjalną szkodę

Niezastosowanie przez beneficjentów unijnej dyrektywy i brak publikacji sprostowania zmian w specyfikacji

Katarzyna Kapczyńska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane