USA: wybory wytyczą szlak rynkom

Jeśli historia się powtórzy, to korzystniejsze dla inwestorów może być zwycięstwo urzędującego prezydenta

Kampania faworyta w republikańskich prawyborach Mitta Romneya traci impet. Były gubernator Massachusetts wciąż utrzymuje wysokie prowadzenie pod względem liczby delegatów uzyskanych na sierpniową konwencję, która wybierze republikańskiego kandydata. Jego ostatnie wyniki nie są jednak najlepsze.

Romney ma rywala

W ubiegłym tygodniu Mitt Romney przegrał prawybory z głęboko konserwatywnym pod względem obyczajowym Rickiem Santorumem aż w trzech stanach. Teraz stracił prowadzenie w sondażu ogólnokrajowym. Według najnowszego badania ośrodka Pew Research Center, poparcie dla Mitta Romneya wynosi 28 proc., podczas gdy jego najgroźniejszy obecnie konkurent może liczyć na 30 proc. To oznacza niemal podwojenie stanu posiadania w porównaniu ze styczniem. Wyrównane sondaże skłaniają kandydatów do zaostrzenia kampanii. Spoty przygotowane na zlecenie organizatorów kampanii Mitta Romneya atakują jego rywala za pomysły kosztownych inwestycji i głosowanie za podwyższeniem limitu zadłużenia. Rick Santorum nie pozostaje dłużny, twierdząc, że przeciwnik tylko udaje, iż jest prawdziwym konserwatystą.

Wczesny etap

Efekt to rosnąca nieufność do republikańskich pretendentów. Aż 49 proc. Amerykanów nie ma zaufania do Mitta Romneya, w przypadku Newta Gingricha (kolejny pretendent do republikańskiej nominacji) ten odsetek sięga aż 57 proc., a w przypadku Ricka Santoruma — 36 proc.

Jak jednak zauważa Jack Pitney, specjalista w zakresie nauk politycznych, szkody wizerunkowe mogą się okazać nietrwałe. Jego zdaniem, w perspektywie całej kampanii ostre ataki mogą narazić ostatecznego zwycięzcę rywalizacji na krytykę ze strony sztabu demokratów.

— To dopiero wczesna faza procesu wyłaniania kandydata. Wzajemne ataki w obozie republikanów to nic niespodziewanego — uspokaja Doug Heye, partyjny strateg. Na razie odbijają się one jednak na ocenie szans republikanów. Jak wynika z sondażu Pew Research Center, Barack Obama uzyskałby w starciu z Mittem Romneyem 8-procentową przewagę. Ricka Santoruma urzędujący prezydent pokonałby w stosunku 53 proc. do 43 proc.

Rynek wierzy w Obamę

Tendencję w wynikach sondaży wśród wyborców za trwałą uważają inwestorzy.

Jak wynika z ostatniej ankiety Bloomberga, większość z nich spodziewa się, że wybrany zostanie urzędujący prezydent. Oczekuje tego aż 72 proc. ankietowanych. O tym, kto zostanie 45. prezydentem USA, z dużym prawdopodobieństwem będzie można powiedzieć jeszcze przed końcem kampanii. Jak to możliwe? Zwycięstwo urzędującego prezydenta zwykle zapowiada zwyżka na giełdzie na ostatnim etapie kampanii. Spadek to niemal pewny sygnał, że zwycięży jego przeciwnik.

— Od 1948 r. ta metoda sprawdzała się z 88-procentową skutecznością — twierdzi historyk rynków kapitałowych Sam Stovall, który przeanalizował notowania indeksu S&P500 w okresie od 31 lipca od 31 października w latach wyborczych.

Wybory sprzyjają

Cały rok wyborczy tradycyjnie sprzyja jednak akcjom, i to niezależnie, czy Amerykanie przedłużą mandat urzędującego prezydenta, czy nie. Odpowiada za to tzw. cykl prezydencki. Jak obliczają firmy doradcze Haver Analitics oraz CIRA, rok wyborczy jest dla rynku drugim pod względem najlepszej stopy zwrotu. Od początku zeszłego stulecia rok wyborczy dawał zarobić przeciętnie 10,4 proc. Wyższe zyski oferował jedynie trzeci rok kadencji urzędującego prezydenta (16,5 proc.). Nieudane zwykle były pierwsze dwa lata po wyborze nowej głowy państwa. Indeksy rosły wtedy odpowiednio o 7,2 proc. oraz o 2,2 proc. Schemat ten do góry nogami wywróciły wydarzenia z ostatnich lat. Na poprzedni rok wyborczy przypadł krach związany z upadkiem banku Lehman Brothers. Dwa pierwsze lata kadencji Baracka Obamy przyniosły wzrost indeksu S&P500 odpowiednio o 23 i 13 proc. To jednak tylko wyjątek od reguły. Statystyka zapowiada, że dalsza część roku będzie korzystna dla akcji. To, czy akcje warto trzymać również w ciągu trzech ostatnich miesięcy przed wyborami, zależy od tego, jak oceniamy szanse poszczególnych kandydatów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane