Ustawodawca i racjonalność

Joanna Barańska
opublikowano: 2006-04-20 00:00

Państwowa służba zdrowia, jaka jest, każdy widzi. Niepaństwowe przychodnie nie od dziś proponują pakiety zdrowotne dla przedsiębiorców, pracodawców, pracowników i dla ich rodzin. Korzyść trójstronna — przychodnia zarabia, pracownik nie martwi się o dostęp do lekarza, pracodawca ma pracownika silniej związanego z firmą. Schody się zaczynają, kiedy kontrakt z przychodnią wygasa.

Roman P. leczył siebie i rodzinę w placówce, nomen omen, Zdrowie Rodziny w Poznaniu. Wraz ze zmianą pracy zmienił i przychodnię, ale w Zdrowiu Rodziny została dokumentacja medyczna jego i bliskich. Roman P. zażądał jej zwrotu. Nie ma żadnej podstawy do przetwarzania, gromadzenia, korzystania z danych osobowych ludzi, którzy nie są już pacjentami. I to jakich danych! Nie chodzi o imię i nazwisko, ale o informacje najbardziej intymne, wrażliwe, teoretycznie przynajmniej, chronione — argumentował Roman P.

Placówka zdrowotna odmówiła oddania dokumentacji. Stwierdziła, że owszem, chętnie da kopie, ale oryginały musi zachować. Poinformowała przy tym, że intymne informacje udostępnia jedynie Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Romanem P. zatrzęsło. Jak to — pomyślał — więc nie tylko lekarz, który zresztą już nie pracuje w Zdrowiu Rodziny, ale także urzędnicy z NFZ mają wiedzieć wszystko o problemach moich bliskich? Poskarżył się więc do głównego inspektora ochrony danych osobowych. Inspektor stwierdził, że przepisy pozwalają, a wręcz nakazują archiwizowanie danych o byłych pacjentach i Roman P. nie ma nic do powiedzenia. Były pacjent odwołał się do sądu. Przegrał.

Przepisy ustawy o ochronie danych osobowych zabraniają przetwarzania danych o stanie zdrowia, chyba że pozwalają na to inne przepisy rangi ustawowej, zapewniające jednocześnie wystarczającą ochronę drażliwych informacji. Sąd dopatrzył się takiego przepisu w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej. Mówi ona, że placówka zdrowotna ma obowiązek archiwizowania dokumentacji pacjentów. Nie mówi jednak wprost o byłych pacjentach, więc uzasadnienie wyroku może budzić kontrowersje. Trudno wymagać od ustawodawcy, żeby tak dalece przewidywał różne życiowe przypadki i uwzględnił w ustawie osoby już niekorzystające z opieki danej placówki — uznał sędzia Jarosław Trelka.

Narzuca się pytanie: do czego więc ma służyć ustawodawca? Zwłaszcza że pojęcie „racjonalności ustawodawcy” jest podstawowe przy interpretacji niejasnych przepisów. Roman P. mówi, że sprawy nie zostawi. Na razie zaskarży wyrok do drugiej instancji. Jeśli przegra, też nie popuści.

Sygnatura sprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie: II SA/Wa 183/06