UZP zamierza nasilić kontrole

Elżbieta Cierlica
opublikowano: 07-07-1999, 00:00

UZP ZAMIERZA NASILIĆ KONTROLE

Nie wykorzystana szansa: Marian Lemke podkreśla, że krajowe firmy w zbyt małym stopniu korzystają z dostępu do unijnego rynku zamówień publicznych, który gwarantuje im Układ Stowarzyszeniowy Polski ze Wspólnotami Europejskimi.

Dostosowanie polskiego prawa do wymogów UE ułatwi rodzimym firmom start w unijnych przetargach o zamówieniach publicznych — w naszym kraju zaczną obowiązywać takie same zasady jak w Europie Zachodniej. Krajowe firmy nie muszą się na razie obawiać unijnej konkurencji: do czasu uzyskania przez Polskę pełnego członkostwa w tej organizacji rodzime przedsiębiorstwa będą preferowane. Prezes UZP zapowiada nasilenie kontroli procesu zamówień publicznych.

„Puls Biznesu”: Ustawa o zamówieniach publicznych zaczęła obowiązywać cztery lata temu. Jak ocenia Pan jej funkcjonowanie?

Marian Lemke: System udzielania zamówień publicznych jest już uporządkowany i funkcjonuje w miarę sprawnie. O tym, że tak jest, decydują:

— powszechna dostępność informacji o przetargach powyżej 30 tys. euro, które są ogłaszane w Biuletynie Zamówień Publicznych. Na jego łamach opublikowano już ponad 200 tys. ogłoszeń (biuletyn jest dostępny także w Internecie),

— ustabilizowany system arbitrażu, który umożliwia kontrolę zamówień przez oferentów posiadających prawo do uruchomienia procedury odwoławczej, pozwalającej nawet na unieważnienie przetargu,

— uregulowane rozporządzeniami Rady Ministrów przepisy dotyczące wysokości wpisu od odwołań, który został określony na poziomie czterokrotnej kwoty najniższego wynagrodzenia pracowników, ustalanej przez ministra pracy i spraw socjalnych

— określenie dokumentów, których zamawiający może żądać od dostawcy lub wykonawcy, aby potwierdzić spełnienie przez niego warunków postępowania o zamówienie publiczne.

Regulacje te obniżają koszty składania ofert i ułatwiają firmom uczestniczenie w postępowaniach. Jest to niewątpliwą zaletą systemu zamówień publicznych. Ale są i wady: kontrole NIK i UZP czy też odwołania składane do naszego urzędu wskazują, że zdarzają się przypadki nieprzestrzegania ustawy.

Zgodnie z założeniami nowa ustawa miała pełnić rolę antykorupcyjną. Tymczasem oferenci służą licznymi przykładami organizowania przetargów pod jedną, z góry wybraną firmę. Tak było np. przy przetargu na budowę mostu, gdzie w specyfikacji istotnych warunków zamówienia zostały podane takie parametry przęsła, które mogła zapewnić tylko jedna firma. Czy i jak udaje się wyeliminować takie przetargi?

— Jest to typowy przykład na to, że oferenci są w stanie najlepiej skontrolować prawidłowość przetargu. Jeśli specyfikacja z góry preferuje jedną firmę, to pozostałe w momencie otrzymania specyfikacji istotnych warunków zamówienia powinny zgłosić protest, a w przypadku jego odrzucenia — odwołać się do UZP. Zawsze, gdy informacje o przetargach preferujących jakąś firmę trafiają do UZP, wszczynana jest stosowna procedura odwoławcza. Tak było np. w sytuacji, kiedy zamawiający określił nazwę leku w taki sposób, że zostały wyeliminowane inne, tańsze specyfiki, które z powodzeniem mogłyby ów preparat zastąpić. Muszę przyznać, że odczuwam jednak pewien niedosyt informacji. Zdarza się, że firmy skarżą się np. prasie, ale nie korzystają z praw wynikających z ustawy o zamówieniach publicznych, które im przysługują.

Jakie sporne przetargi odbyły się w ostatnim okresie?

— Przy przetargu na dostawę 108 wagonów dla metra powstał spór między dyrekcją firmy, która wystąpiła z wnioskiem o zgodę na odstąpienie od przetargu nieograniczonego, a UZP, który konsekwentnie stał na stanowisku, że procedura musi być przeprowadzona w trybie przetargu nieograniczonego. Konkurencja była bowiem ogromna, startowało kilkanaście firm z całego świata. W rezultacie, w przetargu nieograniczonym udało się uzyskać cenę na dostawę wagonów o ponad 100 mln zł niższą niż zakładano pierwotnie. Kontrowersyjny był również cykl przetargów na dostawę sprzętu komputerowego dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Zamawiający uważał bowiem, że wobec stosunkowo krótkiego czasu na wprowadzenie reformy ubezpieczeń, nabywanie sprzętu w drodze przetargu nieograniczonego niepotrzebnie wydłuży proces komputeryzacji. Urząd nie wyraził zgody na zmianę procedury. W efekcie zamawiający zapłacił o kilkadziesiąt milionów mniej niż pierwotnie na to przeznaczył.

UZP w 1998 roku kontrolował procedury zamówień. W ilu sprawach zawiadomiony został właściwy organ o naruszeniu dyscypliny budżetowej?

— Działalność kontrolna UZP została podjęta w połowie ubiegłego roku. Powstał wówczas Departament Kontroli, Analiz i Szkoleń zajmujący się m.in. monitorowaniem procesu zamówień publicznych. W ubiegłym roku skierowano do właściwego rzecznika dyscypliny budżetowej 18 zawiadomień o naruszeniu przepisów ustawy o zamówieniach publicznych. 11 postępowań zostało już zakończonych, w 5 wymierzono kary za naruszenie dyscypliny budżetowej. Zdaję sobie sprawę, że w skali zjawiska jest to kropla, ale mówimy o początku działalności kontrolnej UZP. W pierwszym kwartale tego roku zawiadomień o naruszeniu dyscypliny budżetowej było więcej niż w 1998 r. A planujemy nasilenie kontroli...

Jakie są wnioski UZP dotyczące przestrzegania ustawy o zamówieniach publicznych?

— Opowiadamy się za utrzymaniem restrykcyjnego charakteru przepisów, jeśli idzie o odstępowanie od trybu przetargu nieograniczonego na rzecz innych procedur. Większa konkurencja między firmami ubiegającymi się o zamówienia publiczne sprzyja optymalizacji wyboru. Proponujemy odstąpienie od konieczności wydawania decyzji przez prezesa urzędu w sprawach dotyczących skracania terminów składania ofert w przetargach, co powinno odbiurokratyzować postępowania. Należy także wzmocnić działalność kontrolną UZP. Wymaga to jednak pewnych zmian organizacyjnych i zwiększenia obsady etatowej w samym urzędzie.

Trwają prace nad kompleksową nowelizacją ustawy o zamówieniach publicznych i dostosowaniem jej do przepisów Unii Europejskiej. Czy polskie firmy stracą, czy skorzystają na tych zmianach?

— Dostosowanie polskich przepisów o zamówieniach publicznych do obowiązujących w Unii Europejskiej nie dotyczy otwartości naszego rynku na konkurencję przedsiębiorstw unijnych. Jesteśmy co prawda zobowiązani do traktowania ich na równych zasadach z firmami polskimi, a więc do zniesienia preferencji krajowych, ale dopiero po uzyskaniu pełnego członkostwa w UE. Po nowelizacji rodzime przedsiębiorstwa będą zatem nadal w uprzywilejowanej sytuacji. Myślę, że obawy polskich firm są przedwczesne. Statystyki UE wskazuję, że nawet w uboższych państwach, takich jak Portugalia czy Grecja w ponad 90 proc. przetargi wygrywają firmy z danego kraju. Trzeba dodać, że znowelizowana ustawa — zgodnie z dyrektywami UE — chroni przedsiębiorstwa, przewidując kary za niewłaściwe przeprowadzenie przetargu. W uzasadnionych przypadkach może zostać przyznane odszkodowanie firmie, która ucierpi z powodu niewłaściwego prowadzenia przetargu.

Od niedawna na stronach internetowych UZP pojawiły się informacje o przetargach w krajach UE i NATO. Jaką szansę na ich wygranie mają polskie firmy?

— Dużą. Od momentu wstąpienia do NATO polskie firmy mają prawo ubiegać się o zamówienia, po uzyskaniu stosownego zezwolenia. Na razie Ministerstwo Gospodarki wydało 10 zezwoleń, ale to dopiero początek. Natomiast na mocy traktatu stowarzyszeniowego, polskie przedsiębiorstwa mogą już teraz bez żadnych ograniczeń startować w przetargach unijnych. Korzystają z tego jednak w zbyt małym stopniu. Barierą są zapewne normy techniczne i przepisy prawa. W momencie wejścia w życie znowelizowanej ustawy o zamówieniach publicznych — dostosowanej do przepisów unijnych — stanie się to znacznie prostsze, gdyż znajomość polskich mechanizmów wystarczy do udziału w przetargu w dowolnie wybranym kraju. Firmy zyskają więc szansę konkurowania na rynkach unijnych, a fakty wskazują na to, że potrafią to robić — szczególnie jeśli chodzi o przedsiębiorstwa budowlane. Rząd niemiecki stosuje np. ograniczenia wynikające z prawa pracy, w celu zmniejszenia ekspansji polskich firm budowlanych na tamtejszym rynku. Dla rodzimych firm otwierają się więc nowe rynki i nowe możliwości uzyskania dodatkowych zamówień.

“Muszę przyznać, że odczuwam jednak pewien niedosyt informacji. Zdarza się, że firmy skarżą się np. prasie, ale nie korzystają z praw wynikających z ustawy o zamówieniach publicznych, które im przysługują”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Elżbieta Cierlica

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / UZP zamierza nasilić kontrole