W światowej gospodarce zaczyna brakować wszystkiego

Bloomberg, oprac. Aleksander Żuławnik
opublikowano: 03-06-2021, 08:00

Wiosną ubiegłego roku, gdy pandemia pustoszyła kraj po kraju, a produkcja zamarła, konsumenci w panice kupowali. Dziś, po wstępnym odbiciu, firmy nie ustają w próbach uzupełnienia zapasów, a ceny surowców dynamicznie rosną z powodu zakłóceń w łańcuchach dostaw.

Bloomberg Creative Photos

Producenci z całego świata kupują więcej materiałów, niż potrzebują, aby dostosować się do zawrotnej prędkości, z którą rośnie popyt, i złagodzić obawy przed wyczerpaniem zapasów. Szał zakupowy popycha łańcuchy dostaw na krawędź załamania. Niedobory, wąskie gardła w transporcie i skoki cen zbliżają się do najwyższego poziomu w ostatnich latach, budząc obawy, że przegrzanie gospodarki doprowadzi do długotrwałego wzrostu inflacji.

Trudno znaleźć firmę, która choćby w najmniejszym stopniu nie doświadczyła skutków opóźnień w łańcuchu dostaw. Litewskie przedsiębiorstwo Girteka Logistics, właściciel największej floty ciężarówek w Europie, twierdzi, że nie nadąża z realizacją zamówień, a Monster Beverage Corporation, producent napojów energetyzujących z USA, boryka się z problemem niedoboru puszek aluminiowych.

Sytuację pogarsza wciąż wydłużająca się seria niefortunnych zdarzeń, które w ostatnich miesiącach zachwiały rynkiem surowcowym. Zablokowanie Kanału Sueskiego, wyjątkowo mroźna zima w Teksasie, atak ransomware na rurociąg Colonial Pipeline czy też pożar w fabryce chipów w Japonii to tylko niektóre z przykładów. Obecnie dużym problemem pozostaje także kolejna fala epidemii w Indiach, która może wpłynąć na ciągłość działalności portów w tym kraju.

Widoki na przyszłość

Każdy, kto myśli, że to wszystko skończy się za kilka miesięcy, powinien przeanalizować nieco mniej znany wskaźnik gospodarczy z USA — indeks menedżerów logistyki. Opiera się on na comiesięcznych ankietach wypełnianych przez szefów działów zaopatrzenia w największych korporacjach. Są oni pytani o szacunek kosztów zapasów, transportu i magazynowania w chwili wypełniania ankiety i za 12 miesięcy. Indeksowi jest już blisko do rekordowej wartości z 2016 r., a wskaźnik wybiegający w przyszłość wskazuje na niewielkie wytchnienie dopiero w przyszłym roku.

Dla Zaca Rogersa, który pracuje nad indeksem jako adiunkt w College of Business na Colorado State University, jest to zmiana paradygmatu. W przeszłości zapasy, transport i magazynowanie były zoptymalizowane pod kątem niskich kosztów i niezawodności. Dzisiaj, wraz ze wzrostem popytu na handel elektroniczny, magazyny przeniosły się z obrzeży miast do lepszych lokalizacji lub pustych powierzchni w galeriach handlowych, skąd dostawy mogą być realizowane szybciej, aczkolwiek przy wyższych kosztach nieruchomości, robocizny i usług. „Ludzie mówią nam, że trudno będzie doprowadzić podaż do miejsca, w którym będzie ona odpowiadać popytowi” — powiedział Zac Rogers. Dodał, że z tego powodu w ciągu najbliższego roku nadal należy spodziewać się wzrostu cen.

Powszechnie znane amerykańskie wskaźniki również zaczynają odzwierciedlać wyższe koszty dla gospodarstw domowych i firm. Indeks cen konsumpcyjnych w USA, który nie obejmuje żywności i paliw, podskoczył w kwietniu w ujęciu miesięcznym najmocniej od 1982 r., a w ujęciu rocznym jego wzrost był najbardziej dynamiczny od 2008 r.

Rosnąca grupa obserwatorów rynków już ostrzega, że inflacja na pewno przyspieszy. Rezerwa Federalna mierzy się z codziennymi pytaniami o to, kiedy podniesie stopy procentowe, aby powstrzymać rosnące ceny. Polityczne ryzyko takiej decyzji jest spore i może skutkować zakłóceniem planowanych przez prezydenta Joe Bidena wydatków na rozwój infrastruktury.

Decydenci przytaczają wiele powodów, dla których nie spodziewają się, że presja inflacyjna wymknie się spod kontroli. Lael Brainard, członkini rady gubernatorów Fed, powiedziała niedawno, że urzędnicy powinni być „cierpliwi w obliczu przejściowego wzrostu”. Gwałtowne skoki cen przypisuje m.in. wypaczonemu porównaniu z głębokimi spadkami sprzed roku np. w przypadku ropy naftowej.

Surowce

Dennis Wolkin jest wiceprezesem rodzinnej firmy Colgate Mattress z Atlanty, zajmuje się produkcją materaców do łóżeczek dziecięcych. Ekspansja gospodarcza zazwyczaj sprzyja jego branży, jednak tym razem wzrost popytu jest problemem z powodu braków kluczowego komponentu — piankowej wyściółki. „To wymknęło się spod kontroli, zwłaszcza w zeszłym miesiącu. Nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy’’ — skomentował Dennis Wolkin.

Chociaż pianka poliuretanowa jest o 50 proc. droższa niż przed pandemią, wolałby kupić dwa razy więcej surowca i szukać powierzchni magazynowej niż odrzucać zamówienia od nowych klientów. „Każda firma taka jak nasza będzie teraz kupować za dużo” — powiedział wiceprezes Colgate Mattress.

Problemy mają także największe międzynarodowe spółki, które dysponują cyfrowymi systemami zarządzania dostawami i zespołami monitorującymi rynki. Marc Bitzer, dyrektor generalny Whirlpoola, powiedział w wywiadzie dla Bloomberg TV, że łańcuchy dostaw w firmie zostały niemal wywrócone do góry nogami, a w najbliższym czasie niezbędna okaże się podwyżka cen.

Producenci AGD zwykle wytwarzają sprzęt na podstawie napływających zamówień i prognoz dotyczących sprzedaży. Teraz produkują na podstawie dostępnych części. „To nie jest wydajne czy normalne, ale tak właśnie musimy działać” — powiedział Marc Bitzer.

Obciążenia mogą utrzymywać się dłużej. Zdolność do produkowania większej ilości dóbr, których brakuje, wiąże się z koniecznością zaangażowania dodatkowego kapitału i siły roboczej.

Ceny drewna, miedzi, rud żelaza i stali wzrosły w ostatnich miesiącach, ponieważ dostawy kurczą się w obliczu silniejszego popytu obserwowanego w USA i Chinach, dwóch największych gospodarkach świata.

Wzrost cen płaconych przez producentów dotyczy także ropy naftowej i materiałów przemysłowych, w tym gumy, tworzyw sztucznych i chemikaliów. W niektórych przypadkach jest on już zauważalny na sklepowych półkach. Reynolds Consumer Products, amerykański producent folii aluminiowej i worków na śmieci, przygotowuje się właśnie do trzeciej w tym roku podwyżki.

Żywność

Nie lepiej jest w przemyśle spożywczym. W ciągu ostatniego roku olej palmowy zdrożał o ponad 135 proc., do rekordowego poziomu. Za buszel soi po raz pierwszy od dziewięciu lat trzeba zapłacić więcej niż 16 USD, natomiast kukurydza i pszenica są najdroższe od ośmiu lat. Wskaźnik światowych kosztów żywności ONZ wzrósł w kwietniu po raz 11. z rzędu. To najdłuższa passa od ponad 10 lat, która została wywołana niepokojami dotyczącymi warunków pogodowych i szałem zakupowym w Chinach.

Większość towarów dostarczanych do USA i innych krajów pochodzi z Chin. Dane z ubiegłego tygodnia świadczą o tym, że ceny producentów wzrosły w kwietniu najmocniej od 2017 r. Presja kosztowa w fabrykach stanowi kolejne ryzyko, jeśli zostanie przeniesiona na detalistów i ich klientów za granicą. W światowym centrum produkcyjnym w Azji Wschodniej opóźnienia są szczególnie dotkliwe. Wpływ niedoboru półprzewodników zaczął być odczuwalny już nie tylko w branży motoryzacyjnej, ale również wśród producentów elektroniki, w tym przede wszystkim smartfonów.

Kryzys związany z chipami jest na tyle poważny, że Korea Południowa planuje zainwestować w ciągu następnej dekady około 450 mld USD w budowę największego na świecie centrum produkcyjnego.

Transport

Kontenerowce działają na pełnych obrotach, zwiększając liczbę ładunków oceanicznych do rekordowego poziomu i zatykając porty. Kierownictwo AP Moller-Maersk, największego na świecie przewoźnika kontenerowego, twierdzi, że spadek stawek frachtu morskiego może nastąpić dopiero pod koniec roku. Jeśli nawet tak się stanie, transport oceaniczny wciąż pozostanie znacznie droższy niż w ostatnich latach. Zwiększenie przepustowości będzie możliwie dzięki zamówionym już nowym statkom, jednak ich budowa zajmie dwa lub trzy lata.

Shanella Rajanayagam, ekonomistka HSBC, szacuje, że wzrost cen transportu kontenerowego w ciągu ostatniego roku może podnieść ceny producentów w strefie euro nawet o 2 proc.

Analogiczną sytuację można zaobserwować również w przypadku transportu drogowego. „W drugim kwartale ceny przewozu towarów ciężarówkami mogą wzrosnąć o 70 proc. rok do roku” — powiedział Todd Fowler, analityk z KeyBanc Capital Markets. „Biorąc pod uwagę sezonowy popyt i poprawiającą się aktywność gospodarczą, spodziewamy się, że ceny pozostaną na wysokim poziomie. Wydajność branży jest ograniczona z powodu opóźnień w odbiorze nowych ciężarówek i niedoboru kierowców na rynku pracy“ — dodał Todd Fowler.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane