Ponad 40 proc. pracodawców zmieniło tegoroczne plany budżetowe dotyczące podwyżek wynagrodzeń — wynika z badania przeprowadzonego przez firmę Willis Towers Watson. Według raportu 21 proc. szefów firm nie zwiększy płac podwładnym w tym roku. Natomiast 19 proc. pracodawców chce odroczyć tę decyzję na później.
Prognozy firmy Willis Towers Watson na 2021 r. są bardziej optymistyczne. Wynika z nich, że wielu pracodawców widzi potrzebę zwiększania wynagrodzeń. Eksperci podkreślają, że na początku 2020 r. planowany średni wzrost budżetów dotyczących wynagrodzeń wynosił 3,5 proc.
— Co prawda według deklaracji firm składanych w czerwcu wskaźnik ten pozostał na tym samym poziomie, jednak szczegółowa analiza danych pokazuje, że 40 proc. polskich pracodawców istotnie ograniczyło wysokość podwyżek pensji planowanych na ten rok lub zdecydowało o ich zamrożeniu — mówi Krzysztof Gugała, dyrektor działu wynagrodzeń i talentów w firmie Willis Towers Watson Polska.
Zwraca uwagę, że zdecydowana większość firm działających na skalę międzynarodową tnie koszty działalności i nie rekrutuje nowych pracowników.
— W Polsce na początku roku, jeszcze przed wybuchem pandemii, prawie 60 proc. badanych przez nas przedsiębiorstw zrobiło przeglądy płac i wprowadziło podwyżki wynagrodzeń dla wielu grup pracowniczych — podkreśla Krzysztof Gugała.
Jego zdaniem wyzwaniem dla firm będzie przygotowanie planów dotyczących kosztów wynagrodzeń na przyszły rok.
— Przedsiębiorcy deklarują wzrost budżetów przeznaczonych na pensje pracowników średnio o 3,7 proc. w 2021 r. — podkreśla Krzysztof Gugała.
Ponadto z badania wynika, że sektorami najbardziej dotkniętymi zamrożeniem lub odsunięciem w czasie podwyżek płac są handel detaliczny, media, turystyka i motoryzacja. [