Walka o TK Telekom będzie zacięta

Potencjalni nabywcy operatora na razie wybrzydzają, ale mają powody, by licytować wysoko.

2 kwietnia mija termin składania ofert na TK Telekom, spółkę należącą do PKP, operującą na 6 tys. km światłowodów i około 22 tys. km linii miedzianych. To jeden z ostatnich w miarę dużych telekomów na sprzedaż, więc walka może być zacięta mimo słabych wyników, jakie osiąga obecnie kolejowy teleoperator. Przy przychodach na poziomie blisko 293 mln zł spółka miała zaledwie 11,3 mln zł zysku netto w 2011 r. Na 2012 r. prognozuje nieznaczny wzrost wyniku netto do 12,7 mln zł. EBITDA TK Telekom wyniosła 73,9 mln zł i ma urosnąć do 79,2 mln zł.

— Wyniki finansowe nie mają większego znaczenia dla wyceny spółki. Ważniejsze są ewentualne efekty synergii czy pomysł na restrukturyzację — mówi jedna z firm zainteresowanych zakupem. Rynek spekuluje o cenach rzędu 550 mln zł, jednak realna wycena spółki to około 400 mln zł. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w grze najbardziej liczą się czterej potencjalni nabywcy: Netia, GTS, Hawe i IT Polpager, podobno powiązany z Zygmuntem Solorzem-Żakiem. Każda z tych spółek ma sporo powodów, by licytować wysoko. Netia mogłaby się wykazać kolejnym przejęciem, co zapewniłoby jej dalszy wzrost, GTS operuje na tej samej co TK Telekom infrastrukturze, z kolei dla Hawe ta akwizycja mogłaby być pierwszym krokiem do pożądanejkonsolidacji. O Zygmuncie Solorzu-Żaku mówi się, że jest zdeterminowany, by kupić aktywa światłowodowe, potrzebne mu do budowy sieci superszybkiego internetu LTE. Na razie jednak potencjalni inwestorzy, zamiast skakać sobie do oczu, narzekają. Ich zdaniem, badanie vendor due diligence, które przeprowadzili w TK Telekom, nie dało odpowiedzi na wiele pytań.

— Udostępnione dane były dość powierzchowne w kilku strategicznych obszarach. Nie można na ich podstawie wyciągnąć wniosków o stabilności i rentowności poszczególnych obszarów działalności spółki — mówi jeden z potencjalnych nabywców. Z potwierdzonych w kilku wiarygodnych źródłach informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że połowa przychodów TK Telekom pochodzi ze spółek z grupy PKP. Jak często bywa w takich rozliczeniach, stawki odbiegają od rynkowych — w tym przypadku na korzyść TK Telekom. To oznacza, że wraz ze zmianą właściciela przychody operatora mogą gwałtownie stopnieć. W umiarkowanym scenariuszu można przewidywać urynkowienie stawek, w czarnym — rezygnacjęspółek z grupy PKP z usług operatora. Oprócz silnego uzależnienia od popytu ze strony obecnego właściciela TK Telekom ma dwa słabe punkty — infrastrukturę i zatrudnienie. Najcenniejsze aktywo spółki, światłowody, leżą przy torach kolejowych i w zimie pękają od drgań przejeżdżających pociągów. Ponadto naprawy torów powodują uszkodzenia infrastruktury telekomunikacyjnej, co może przełożyć się na wyniki operatora, który musi płacić kary za przerwy w transmisji. Nadmierne zatrudnienie to kolejny problem operatora. Znaczna część liczącej 1500 osób załogi to pracownicy pionu budowlanego. W przypadku większości operatorów usługi budowlane realizują firmy zewnętrzne. Można się spodziewać, że nowy właściciel TK Telekom też wybierze taki model, co oznacza konieczność wydzielenia budowlanej części spółki. Inwestor będzie zdany wyłącznie na siebie.

— Firma, która dostanie wyłączność, będzie bezpośrednio prowadziła negocjacje ze związkami zawodowymi — mówi Łukasz Kurpiewski, rzecznik TK Telekom.

25,2 proc. Taką marżę EBITDA miał TK Telekom w 2011 r. — o jedną trzecią mniejszą niż Nowa Netia po przejęciu Dialogu i CDP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu