Warszawa cierpi za plan Geithnera

Kamil Zatoński
opublikowano: 2009-02-12 00:00

Kryzysowe propozycje

Dobra passa przerwana. To zła wiadomość. Lepsza jest taka,

że polskie indeksy nie spadały tak szybko, jak amerykańskie we wtorek

Kryzysowe propozycje

amerykańskiej administracji

rozczarowały, warszawska

giełda i złoty dostały lanie,

ale paniki nie było.

Brak konkretów w planie Timothy’ego Geithnera rzucił we wtorek w przepaść ceny akcji amerykańskich banków. W ślad za tym po 4-5 proc. straciły we wtorek indeksy w Nowym Jorku.

— Balon z emocjami pękł, ale trzeba pamiętać, że przez kilka wcześniejszych dni indeksy rosły właśnie pod nowy plan pomocy dla amerykańskiej gospodarki — mówi Sebastian Siejko, szef maklerów Unicredit CA IB.

Gwałtowne pogorszenie nastrojów za oceanem nie mogło pozostać bez wpływu na polski rynek. Już we wtorek złoty stracił do euro ponad 10 groszy, ale stało się to dopiero po umownym zamknięciu handlu na krajowym rynku międzybankowym. Wczoraj do południa było spokojnie i dopiero później nadeszła kolejna fala osłabienia.

Stonowana reakcja

Na GPW przebieg wydarzeń był podobny, tyle że WIG20 na otwarciu musiał "zapłacić" za to, że poprzedniego dnia handel zakończył się godzinę wcześniej niż na najważniejszych europejskich parkietach. Te dołowały na samym finiszu. Indeks polskich blue chipów spadł na dzień dobry o ponad 3 proc., ale dość szybko część strat została odrobiona. Obroty były umiarkowanie niskie.

— Poranne spadki na GPW nie były oczywiście zaskoczeniem, bo pretekst do cofnięcia indeksów w postaci przeceny na Wall Street i w Azji był doskonały. Presja sprzedających nie była duża, a giełdy w Europie Zachodniej nie obrały zdecydowanego kierunku, więc WIG20 przez większą część sesji balansował 1,5-2 proc. pod kreską i był to raczej wynik ostrożności popytu niż dominacji sprzedających — mówi Paweł Kubiak, makler DM BZ WBK.

— Paradoksalnie, mimo sporych spadków można mówić o braku zdecydowanej reakcji na wydarzenia na Wall Street. Przez kilka poprzednich dni WIG20 zdecydowanie oddalił się od bariery 1500 pkt., więc margines do spadków był spory. Jednak dla oceny kondycji rynku wczorajsza sesja nie miała większego znaczenia — dodaje Sebastian Siejko.

Czekanie na impuls

Zdaniem maklera Unicredit inwestorzy poczekają na rozwój wydarzeń, a na zachowanie rynku wpłyną m.in. publikowane dziś wyniki polskich spółek (m.in. Banku Millennium, Kredyt Banku i Banku Handlowego), a także kolejne komentarze o planie Geithnera.

Według Pawła Kubiaka z DM BZ WBK kontynuacja odbicia (wtorkowa sesja była piątą z kolei, w czasie której WIG20 poszedł w górę) wciąż jest realna.

— Spodziewam się raczej gry na przeczekanie przez najbliższe 2-3 sesje, bo po spadkach we wtorek mocno skomplikowała się sytuacja techniczna indeksów amerykańskich — dodaje Paweł Kubiak.

Wczorajsza sesja w Nowym Jorku rozpoczęła się od wzrostów indesków o około 1 proc., ale dość szybko wskaźniki zawróciły na południe. WIG20 stracił ostatecznie 2,56 proc.

Kamil

Zatoński