Warszawa stroni od kredytów, a Łódź — przeciwnie

opublikowano: 09-04-2019, 22:00

Większy wzrost wartości zaciąganych kredytów mieszkaniowych to domena mniejszych miejscowości — wynika z danych BIK.

Blisko 341 tys. zł wyniosła średnia wartość kredytu udzielonego przez banki w IV kw. 2018 r. w ośmiu miastach Polski (Warszawa, Wrocław, Poznań, Kraków, Gdańsk, Lublin, Łódź i Olsztyn) — wynika z analizy Biura Informacji Kredytowej (BIK). Kredyty odgrywają istotną rolę na rynku nieruchomości mieszkaniowych w Polsce. Według danych BIK średnia wartość zaciąganego kredytu mieszkaniowego w IV kw. 2018 r. w stosunku do analogicznego okresu w 2017 r. najbardziej wzrosła w Łodzi — o 17,8 proc. i Olsztynie — 14,2 proc., najmniej w Poznaniu — o 3,9 proc. i Warszawie — 3,5 proc. Czy podobnie sytuacja prezentowała się w przypadku cen nieruchomości? Z badania przeprowadzonego przez Cenatorium dla „PB” i Bankier.pl wynika, że w omawianym okresie ceny najwyżej poszybowały w Łodzi — o 15,4 proc., Gdańsku — 13,17 proc. i Olsztynie — 11,67 proc., najmniej zaś we Wrocławiu — 4,79 proc. i Krakowie — 4,88 proc. Można zatem zadać sobie dwa pytania: czy istnieje zależność między wzrostem cen nieruchomości a wzrostem wartości udzielanych kredytów mieszkaniowych oraz czy ceny mieszkań wpływają na wartość zaciąganych zobowiązań kredytowych.

— Sądzę, że to rosnąca dynamika wartości kredytów mieszkaniowych wpływa na wyższe ceny własnego „M”. Jeżeli kredyty są łatwo dostępne, a zdolność kredytowa przeciętnego Polaka jest wysoka, to jest on gotowy za mieszkanie zapłacić więcej. To gratka dla deweloperów, którzy nie mają oporów w podnoszeniu cen. W dużym skrócie: wysokie stopy procentowe automatycznie przekładają się na spadek zdolności kredytowej klientów, to zmniejsza popyt, a tym samym oznacza spadek cen mieszkań — mówi Marcin Jańczuk, analityk w Metrohouse.

Wkład własny

Najwyższą dynamiką średniej wartości udzielanych kredytów, poza Łodzią, wykazały się Olsztyn i Lublin. Zdaniem Waldemara Rogowskiego, głównego analityka BIK, to skutek niższych wynagrodzeńoraz niewielkiego kapitału własnego mieszkańców mniejszych miast.

— Niski wzrost wartości kredytów w Warszawie i w Poznaniu prawdopodobnie podyktowany jest atrakcyjnymi zarobkami. Wyższe wynagrodzenie pozwala na oszczędności, więc kredyt nie jest jedynym sposobem finansowania zakupu. Mieszkańcy metropolii dużo częściej są też właścicielami aktywów w postaci innych nieruchomości, z których zysk ze sprzedaży w znacznej części pokrywa zakup nowego lokum. W przypadku mniejszych miejscowości wkład własny częściej stanowi wymagane przez bank 20 proc., a kredyt 80 proc. — tłumaczy Waldemar Rogowski.

— Z naszych analiz wynika, że w 2018 r. w Warszawie aż 60 proc. nabywców kupiło nieruchomość za gotówkę. W innych regionach kraju liczba inwestycji jest niższa, dlatego też udział kredytów jest odpowiednio wyższy — komentuje analityk Metrohouse.

Łódzkie eldorado

Analitycy zwrócili uwagę na ciekawy przypadek Łodzi, która jest w czołówce największych miast Polski, ale charakteryzuje ją największa w kraju zwyżka cen mieszkań i najwyższy wzrost wartości zaciąganych kredytów. Według Marcina Jańczuka dwucyfrowy wzrost jest naturalną odpowiedzią na zwiększone od kilku lat zainteresowanie deweloperów.

— Jeżeli chodzi o budownictwo deweloperskie, to jeszcze dwa, trzy lata temu Łódź była pustynią. Deweloperzy budowali kilkaset jednostek w skali roku. Wraz ze wzrostem cen mieszkań w innych miastach pojawiło się poszukiwanie nowych rynków. Łódź jest właśnie tego przykładem: przybywają tu ludzie z innych regionów i kupują mieszkania, bo ceny są tu nadal znacznie niższe niż np. w stolicy — mówi Marcin Jańczuk.

Waldemar Rogowski uważa, że Łódź zaczęła nareszcie wychodzić z cienia Warszawy.

— Więcej osób niż kiedyś kupuje tu mieszkania, posiłkując się kredytem. Łódź jest obecnie na fali. Powstają nowe centra biznesowe i miejsca pracy. Zachęca to łodzian, ale też mieszkańców innych miast do osiedlania się w jej granicach — dodaje Waldemar Rogowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu