Waterland wchodzi do gry o Kredyt Inkaso

opublikowano: 26-07-2016, 22:00

Fundusz ogłosił wezwanie w porozumieniu z zarządem Kredyt Inkaso. Sytuacja w akcjonariacie robi się napięta.

Nowy sezon serialu o przejęciu kontroli nad giełdowym Kredyt Inkaso zaczął się od mocnego uderzenia i niespodziewanego zwrotu akcji. We wtorek przed sesją na GPW wezwanie na 66 proc. akcji windykacyjnej spółki ogłosił Waterland, fundusz private equity, który za okazją na polskim rynku rozglądał się od końca 2013 r., ale do tej pory nie przeprowadził żadnej spektakularnej transakcji. Waterland oferuje za akcje Kredyt Inkaso 22 zł od początku przyjmowania zapisów, czyli od 16 sierpnia, ale tylko do 23 sierpnia. Potem ma płacić jedynie 20 zł, czyli o zaledwie 0,1 zł więcej, niż wynosi sześciomiesięczna średnia notowań. Co ważne, fundusz już dogadał się z zarządem spółki — prezesem Pawłem Szewczykiem i prokurentem Piotrem Podłowskim — którzy w wypadku udanego wezwania mają pozostać w Kredyt Inkaso. Mają oni też zawrzeć z funduszem umowy inwestycyjne, na mocy których „uzyskają prawo do części korzyści ekonomicznych, uzyskanych przez wzywającego”. Przedstawiciele Waterlandu nie chcieli wczoraj rozmawiać z „PB”. Bardziej rozmowni — choć z zastrzeżeniem anonimowości — byli natomiast znaczący akcjonariusze spółki. Wezwanie uważają za „początek rozmowy”.

— Ceny tak nieznacznie odbiegającej od notowań giełdowych na pewno nie traktujemy jako ostatecznej. Fundusz raczejsię nam przedstawia i zaprasza do rozmowy. Cóż, porozmawiamy. Ciekawe, co w tej sytuacji zrobi Best, dla którego pozostanie w spółce jako inwestor mniejszościowy byłoby bardzo ryzykowne — mówi przedstawiciel jednego z inwestorów finansowych Kredyt Inkaso. Przypomnijmy, że do przejęcia Kredyt Inkaso w ubiegłym roku przymierzały się trzy spółki: amerykańska PRA Group, norweski Lindorff i brytyjski Cabot. Żadna nie zdecydowała się jednak na ogłoszenie wezwania, a na początku września ubiegłego roku niespodziewanie najsilniejszą pozycję w akcjonariacie spółki zdobył Best, branżowy konkurent, kontrolowany przez Krzysztofa Borusowskiego. Ma niespełna 33 proc., z których większość odkupił po 40 zł od znanego inwestora Roberta Buchajskiego (kurs oscylował wtedy wokół

34 zł). Faktycznej kontroli nad Kredyt Inkaso jednak nie ma, bo pozostaje w konflikcie tak z zarządem spółki, jak i ze znaczącymi akcjonariuszami z funduszy takich jak Generali, Aviva czy Quercus. Na początku spółki mówiły o połączeniu i spodziewały się dzięki niemu podwojenia wartości portfela wierzytelności oraz wysokich efektów synergii — nawet ponad 400 mln zł do 2020 r. Szybko jednak zaczęły się spierać. W styczniu Kredyt Inkaso wypowiedział umowę w sprawie współpracy. Poszło o parytet wymiany akcji, który — zdaniem Kredyt Inkaso — był niekorzystny. Krzysztof Borusowski, który wczoraj nie chciał komentować wezwania, „bo jest na to za wcześnie”, w ostatnich miesiącach wielokrotnie krytykował zarząd spółki, nad którą próbuje przejąć kontrolę. Przekonywał, że w Kredyt Inkaso dochodzi do nieprawidłowości podatkowych, wyciekają z niej dane, a wysocy menedżerowie prowadzą działalność konkurencyjną. Fundusze, obecne w akcjonariacie, nie dały mu się jednak przekonać i, według naszych informacji, oczekiwały od niego oferty na tym samym poziomie cenowym co Robert Buchajski. Konflikt narastał, a jego strony zaczęły wysyłać pozwy. Na kwietniowym walnym spółki Bestowi udało się wprowadzić do rady nadzorczej tylko dwóch przedstawicieli. Pięciu mają inwestorzy finansowi. Fiaskiem zakończyły się też późniejsze mediacje między akcjonariuszami. W ostatnim roku finansowym (zakończonym w marcu) grupa Kredyt Inkaso zanotowała 37,1 mln zł zysku netto, nieco mniej niż rok wcześniej. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Waterland wchodzi do gry o Kredyt Inkaso