Watykan monopolizuje rynek błogosławieństw

Ozdobne dokumenty z papieskimi błogosławieństwami nieoczekiwanie stały się elementem biznesowej gry

Dla setek osób zarabiających na papieskich błogosławieństwach wyczerpuje się stałe źródło dochodów. Jedynym ich dystrybutorem będzie Watykan. Kaligrafowie i właściciele sklepów wysłali kilka odwołań do papieża Franciszka, argumentując, że taki ruch przeczy głoszonej przez niego obronie praw pracowniczych — poinformował FaithWorld, religijny blog dziennikarzy agencji Reuters.

PAPIEŻ SKROMNY:
PAPIEŻ SKROMNY:
Od początku swojego pontyfikatu Franciszek krytykuje księży, którzy skupiają się na pieniądzach i wystawnych szatach. Na swojego jałmużnika mianował arcybiskupa Konrada Krajewskiego z Polski. Do jego zadań należy m.in. wystawianie pergaminów z błogosławieństwami.
iStock

Czy na błogosławieństwie można zarobić? Okazuje się, że ciągle tak. Jezus z kart Ewangelii na taki pomysł pewnie zareagowałby złością, jak wtedy, gdy przepędzał kupców ze świątyni, ale Watykan twierdzi, że pieniądze idą na cele charytatywne, konkretnie do budżetu papieskiego jałmużnika.

Ozdobne dokumenty z papieskimi błogosławieństwami nieoczekiwanie stały się elementem biznesowej gry. Watykan jakiś czas temu zdecydował, że nie przedłuży koncesji ich niezależnym producentom i sprzedawcom. Takie listy to intratny biznes, bo katolicy chętnie kupują błogosławieństwa z różnych okazji, np. ślubu lub chrztu.

Ci, którzy dotychczas na tym zarabiali, twierdzą, że decyzja spowoduje utratę pracy nawet 500 osób. Już za kilka tygodni ich produkcją i sprzedażą będzie się zajmował tylko urząd jałmużnika. Z jednej strony oznacza to monopolizację rynku pergaminowych błogosławieństw, ale z drugiej — powrót do tradycji, bowiem niezależni kaligrafowie mogą wykonywać ozdobne dokumenty dopiero od kilku dekad, wcześniej zajmował się tym tylko Watykan.

Biznes zawsze był intratny, ale w zeszłym roku zamówienia wzrosły o 50 proc., po części z powodu popularności nowego papieża — powiedzieli dziennikowi „The New York Times” watykańscy urzędnicy. Spory wpływ na wzrost popularności miało także to, że usługa pergaminowych błogosławieństw przeszła do internetu, gdzie można składać zamówienia i płacić kartami kredytowymi.

Jaką skalę ma ten biznes? FaithWorld podaje, że w 2013 r. wyprodukowano około 337 tys. uwierzytelnionych przez jałmużnika błogosławieństw, prawie dwie trzecie z nich to dzieło samego Watykanu.

„The New York Times” uzupełnia, że autentyczne są tylko pergaminy podpisane przez jałmużnika i opatrzone pieczęcią jego biura, a za taką usługę pobiera ono od niezależnych wykonawców opłatę w wysokości 3,75 USD.

Decyzja o monopolizacji produkcji listów z błogosławieństwami jest więc podyktowana także próbą regulacji rynku i odpowiedzią na postulaty, że cały dochód ze sprzedaży powinien być przekazywany na cele charytatywne — w ubiegłym roku jałmużnik wypłacił potrzebującym w sumie 1,5 mln USD, a na błogosławieństwach niezależnych kaligrafów zarabiają głównie handlarze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane