Los Daewoo-FSO nadal jest niepewny. Wczorajsze WZA spółki zgodziło się na podniesienie kapitału akcyjnego i na powołanie nowej spółki. Jednak wejście w życie tych uchwał jest uzależnione od podpisania ostatecznego porozumienia między wszystkimi wierzycielami.
Wczorajsze obrady walnego zgromadzenia akcjonariuszy Daewoo-FSO nie przyniosły ostatecznych rozstrzygnięć w sprawie przyszłości zakładu z warszawskiego Żerania. Akcjonariusze zadecydowali o zbyciu części nieruchomości fabryki na rzecz mającej powstać nowej spółki produkcyjnej New Small Company (NSC), dając tym samym zgodę na jej utworzenie. Uchwalili też podniesienie kapitału akcyjnego Daewoo-FSO o około 1,6 mld zł i skierowaniu nowej emisji akcji dla spółki matki, czyli koreańskiego Daewoo-Motor Co. Ponadto zadecydowano o dalszym istnieniu spółki oraz o zmianie statutu Niestety, dwie pierwsze uchwały, najważniejsze, mają charakter warunkowy.
Przedstawiciele Skarbu Państwa i zarządu spółki nie chcą ujawnić, o co dokładnie chodzi.
— Warunków jest kilka. Przede wszystkim muszą zostać zakończone negocjacje między wierzycielami a akcjonariuszami i potencjalnym inwestorem, czyli brytyjskim Roverem. Porozumienie trzeba zawrzeć do końca roku — mówi Zbigniew Gryglas, odpowiedzialny w Ministerstwie Skarbu Państwa za Daewoo-FSO.
Według Janusza Woźniaka, wiceprezesa Daewoo-FSO, uchwała walnego otwiera drogę od podpisania porozumienia ostatecznego.
— Wstępne porozumienie, określające całą procedurę dochodzenia do NSC, zostało podpisane w ubiegłym tygodniu. Natomiast warunkiem wejścia w życie dzisiejszych uchwał jest podpisanie ostatecznego porozumienia z wszystkimi wierzycielami i akceptacja koreańskiego sądu — mówi Janusz Woźniak.
Problemem jest nadal brak porozumienia wszystkich wierzycieli co do wielkości udziałów, jakie mieliby objąć w NSC. Nadal nie rozwiązano też np. sposobu finansowania nowej inwestycji. Tym niemniej przedstawiciele Daewoo-FSO liczą, że uchwały walnego ułatwią prowadzenie rozmów z Brytyjczykami, którzy deklarują zainwestowanie 225 mln USD w linię produkcyjną oraz 125 mln USD gotówki na objęcie około 25 proc. udziałów NSC.
— Bez spełnienia tych warunków nie powstanie NSC i nie będzie inwestora. Wątpliwa stanie się też kontynuacja działalności — przyznaje Zbigniew Gryglas.