Wezmą byka za rogi i wydadzą miliardy

Agnieszka Berger
opublikowano: 05-10-2007, 00:00

Pierwsze inwestycje Tauronu w nowe moce ruszą już za dwa lata. Spółka chce zbudować elektrownię z KGHM. Ma też na oku zagraniczną akwizycję.

Pierwsze inwestycje Tauronu w nowe moce ruszą już za dwa lata. Spółka chce zbudować elektrownię z KGHM. Ma też na oku zagraniczną akwizycję.

Ambitne deklaracje Tauronu, szykującej się na giełdę firmy energetycznej z bykiem w logo, o 30-miliardowych inwestycjach w ciągu najbliższych 15 lat mają wkrótce przybrać konkretny wymiar.

— Z pewnością do końca roku podejmiemy decyzję o budowie bloku o mocy 800-1000 MW na terenie jednej z elektrowni grupy. Na razie analizy wskazują, że najkorzystniejszą lokalizacją byłoby Jaworzno II. Decyzja jest pilna, bo formalności poprzedzające budowę i organizacja finansowania zajmą pewnie co najmniej 1,5- -2 lata — mówi Joanna Strzelec-Łobodzińska, prezes Tauronu.

Jej zdaniem, firma będzie samodzielna, gdy osiągnie poziom 7-8 tys. MW własnych mocy wytwórczych. Obecnie to 5,4 tys. MW. To oznacza, że na inwestycji w Jaworznie, która pochłonie 1-1,3 mld EUR, Tauron z pewnością nie poprzestanie.

— Myślimy o budowie wspólnie z KGHM elektrowni w okolicach Legnicy. Rozmowy w tej sprawie dopiero się rozpoczną. Na razie prowadzone były tylko nieformalne konsultacje — przyznaje szefowa Tauronu.

Elektrownia miałaby pracować na potrzeby miedziowego giganta, jednego z największych odbiorców energii w kraju, ale nie tylko.

— Skala projektu z pewnością przekraczałaby zapotrzebowanie KGHM. Minimalna moc, jaką bierzemy pod uwagę, to poziom naszej obecnej inwestycji w Łagiszy, czyli 460 MW. Nowa elektrownia mogłaby być jednak znacznie większa. Nie wykluczamy, że przy odpowiednio dużej skali w grę wchodziłaby również budowa własnej kopalni węgla brunatnego. Oznaczałoby to jednak znaczne odsunięcie projektu w czasie — wyjaśnia Joanna Strzelec-Łobodzińska.

Oprócz budowy nowych mocy Tauron poszukuje możliwości realizowania inwestycji kapitałowych. W kraju, poza PAK, nie ma nic do kupienia. Dlatego chce sięgnąć po aktywa zagraniczne. Ma na oku konkretny projekt, ale szczegółów nie ujawnia.

— Za kilka tygodni powinniśmy być już po wstępnych rozmowach. Wtedy uchylimy rąbka tajemnicy. Na razie mogę tylko powiedzieć, że chodzi o duże państwowe aktywa wytwórcze w jednym z krajów na południu Europy — mówi prezes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu