Wielton pracuje na żółtą koszulkę

opublikowano: 11-09-2017, 22:00

Producent naczep z Wielunia zwiększa udziały w rynku i przygotowuje kolejne inwestycje i akwizycje.

Jednym z celów ogłoszonej na początku roku strategii rozwoju Wieltonu do 2020 r. jest zdobycie przez spółkę pozycji lidera na polskim rynku. Na razie jest numerem trzy, a liderują niemieccy producenci Krone i Schmitz Cargobull, z których każdy ma ponad 20 proc. rynku. Krajowy pretendent właśnie zrobił krok w kierunku realizacji strategicznego celu. — W lipcu i sierpniu pod względem liczby nowych rejestracji naczep wyprzedziliśmy jednego z większych konkurentów — mówi Mariusz Golec, prezes Wieltonu.

Mariusz Golec, prezes Wieltonu, deklaruje, że coraz więcej części do swoich naczep Wielton będzie produkował sam — czeka tylko na odpowiedni moment.
Zobacz więcej

BARDZIEJ SAMODZIELNY:

Mariusz Golec, prezes Wieltonu, deklaruje, że coraz więcej części do swoich naczep Wielton będzie produkował sam — czeka tylko na odpowiedni moment. Marek Wiśniewski

Na trwały awans będzie trzeba jednak poczekać — firma ma nadzieję doszlusować do poziomu sprzedaży liderów rynku dopiero za dwa lata. Rok później chce być numerem jeden. Na koniec pierwszego półrocza udział spółki z Wielunia w rodzimym rynku wzrósł do 15,9 proc. (z 15,5 proc. rok wcześniej). W tym okresie zarejestrowano o 2,6 proc. więcej pojazdów z logo Wieltonu. Udział polskiego rynku w całej sprzedaży firmy jednak spada. Obecnie wynosi nieco ponad 30 proc., podczas gdy przed rokiem było to 36,5 proc. Rośnie stale eksport oraz udziały w większości najważniejszych rynków. We Francji wynoszą one 21,9 proc. (wzrost o 2 pkt proc.), a w we Włoszech — 5,1 proc. (wzrost o 0,7 pkt proc.).

W Rosji nastąpił spadek z 5,9 proc. do 3,8 proc., ale przedstawiciele spółki wyjaśniają, że spora część zabudów wywrotek rejestrowana jest pod markami podmiotów, z którymi Wielton współpracuje na tamtejszym rynku. W rzeczywistości polska firma sprzedała w Rosji 800 pojazdów, czyli prawie sześć razy więcej niż rok wcześniej.

— Teraz dochodzimy do wykorzystania 100 proc. mocy produkcyjnych, finalizujemy jednak inwestycje i od następnego roku nasze zdolności wytwórcze będą zdecydowanie wyższe niż zapotrzebowanie rynku — deklaruje Mariusz Golec. W przyszłym roku Wielton zamierza rozpocząć budowę fabryki naczep i przyczep chłodniczych. Produkcja ma ruszyć za dwa lata, umożliwiając firmie stopniowe wkraczanie w nowy segment rynku.

— Chcemy to zrobić powoli, aby uniknąć błędów. Już dwa razy podejmowaliśmy wspólnie z partnerami podobne próby — mówi prezes spółki. Na razie zarząd nie ujawnia, jaką sumę przeznaczy na inwestycję. Deklaruje jednak, że spółka ma duże możliwości zaciągania długu. Obecnie stosunek zadłużenia netto do wyniku EBITDA wynosi 0,7, a zgodnie ze strategią może wzrosnąć nawet do 2,5. Nowa fabryka zacznie istotnie wpływać na sprzedaż spółki dopiero za kilka lat. Dlatego Wielton musi nadal przejmować.

— Chcemy utrzymać tempo rozwoju przez akwizycje. Rozglądamy się po rynku, spotykamy się i analizujemy — mówi Mariusz Golec. W lipcu spółka zakończyła formalnie przejęcie niemieckiej firmy Langendorf, producenta naczep i przyczep oraz pojazdów specjalistycznych (m.in. do transportu tafli szkła). Obecnie Wielton ma 80 proc. jej akcji, a docelowo (w 2022 r.) ma być jedynym akcjonariuszem. — Oczekujemy wzrostu sprzedaży na niemieckim rynku do 2-2,5 tys. w ciągu czterech lat — deklaruje prezes firmy z Wielunia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wielton pracuje na żółtą koszulkę